Anteprima Sagrantino 2013

Dodano: 27.02.2017 09:37

W ostatni piątek w malutkim Montefalco w Umbrii zakończyły się coroczne lutowe obchody miejscowego wina montefalco sagrantino.

Przez tydzień dziennikarze objeżdżali miejscowe winiarnie. Ale wina z rocznika 2013 jeszcze przez jakiś czas nie kupimy.

Anteprima Montefalco Sagrantino noszą dziwne, czasami mylące oznaczenie „2013”. Na Anteprima pokazuje się debiutujący rocznik 2013 choć odbywają się w… lutym roku 2017. Bierze się to stąd, iż właśnie wtedy wkracza na światową scenę nowy rocznik 2013, bo wino dojrzewa co najmniej cztery lata. Wkracza i nie wkracza, można by powiedzieć, bo właściwie wcale się nie pojawia. Winiarze są tak bardzo przywiązani do tradycji długiego dojrzewania swojego najlepszego wina, iż dalej trzymają go w butelkach, jeszcze przynajmniej przez kolejne pół roku lub nawet dłużej.

 

Michelle Sassi z winiarnii Tabarrini

Teraz można kupić rocznik 2011 i 2012. Można i nie można, bo najlepsi z producentów nawet te wina mają już wyprzedane. – Wytwarzamy jakieś 25 tysięcy butelek sagrantino i 60 tysięcy montefalco rosso (prostszej i tańszej wersji poprzedniego, opartego na sangiovese z do dodatkiem odmiany sagrantino) – mówi z zakłopotaniem Daniele Sassi z winiarni Tabarrini, ale zostały nam te trzy palety – wskazuje niepozorne resztki w kąciku piwnicy, która pomieściłaby z milion butelek. – Właściwie już dawno moglibyśmy to sprzedać, ale nie chcemy, by wszystkie nasze wina trafiły za ocean. Chcemy, by także nasi stali klienci dostali nieco flaszek. Zbudowali piwnicę na zapas, jest tak wielka, że będą ją grodzić szkłem i robić wielką salę degustacyjną.

I tak jest w zasadzie we wszystkich lepszych wytwórniach. Sztuka dla sztuki. Już na wstępie dostajemy informację, że wina kupić już nie można, zostały tylko… próbki dla dziennikarzy. Inaczej niż we wszystkich regionach świata, tutaj nikt nie pyta mnie, czy ma szansę wejść na polski rynek – po prostu nie ma z czym.

Niemal puste piwnice u Tabarrini

Dlatego degustacja rocznika 2013 jest sztuką dla sztuki – winiarze specjalnie przygotowują próbki dla dziennikarzy z okazji Anteprima – wina nie będzie jeszcze długo, a i tak w wielkiej części jest obstalowane. Można jeszcze kupić białe spoleto, ale też w niezbyt dużej ilości. Odmiana trebbiano spoletino, z której powstaje to wielkie odkrycie ostatnich lat i każdy chce ją kupić. Niestety, i tego wina nie dla wszystkich starcza.

Doprawdy, Montefalco to dziwne miejsce, gdzie wina brakuje, a mimo to – winiarze promują się ostro. Właśnie wymyślili, że przez ich miasteczko będzie przejeżdżał wielki wyścig Giro d’Italia. Mało tego – to kolarze będą przez dzień odpoczywać, a potem rozegrają tu czasówkę. Cały świat będzie miał na ustach sagrantino. Ale tylko w przenośni – będą sobie mogli jedynie wyobrazić, jak smakuje.

tekst i zdjęcia: Wojciech Gogoliński

Montefalco, Umbria

Zdjęcia

Twój komentarz
FB