Wspólnota wina?

Dodano: 20.07.2017 16:33

Kilka dni temu Polskę opuściła brytyjska para książęca. Nie zostało ujawnione, jakie wina podawano podczas oficjalnych przyjęć, ani co Kate i William zastali w lodówkach swych apartamentów.

To bardzo ciekawa kwestia, bowiem oficjalne przyjęcia oraz lodówki VIP-ów to ważna broń nie tylko dyplomatyczna, ale i silny oręż w promowaniu własnych produktów. Nie jest tajemnicą, iż na spotkaniach państwowych podaje się nie tylko własne wina czy alkohole, ale i te powszechnie uważane za najprzedniejsze i najelegantsze w świecie. Brytyjczycy z wielką uwagą śledzą coroczne rachunki swojego MSZ oraz królewskiego dworu, a zwłaszcza sumy wydawane przez te instytucje na alkohole, a winomani – na jakie konkretnie flaszki poszły pieniądze.

Anglicy nie mają odpowiednio dobrych win wytrawnych, ale za to wielkie doświadczenie w doborze win francuskich. Dlatego takie wina podaje się najczęściej podczas przyjęć – nic w tem dziwnego, takie butelki trafiają na VIP-owskie stoły. Podobnie dzieje się na całym świecie – wyjątkiem są kraje winiarskie; Hiszpania, Włochy czy Portugalia. Również kraje winiarskie Nowego Świata mają w tym względzie własne przemyślenia, własne portfolio, a często i utarte propozycje, choć te mogą się zmieniać. Jednak trudno się spodziewać, by głównym winem na hiszpańskim dworze nie było wino hiszpańskie, a można i przypuszczać z dużym prawdopodobieństwem, iż będzie Vega Sicilia, bo ta wytwórnia od dekad dostarcza flaszki na madrycki dwór. Podobnie jak we Włoszech zapewne będzie to któryś z supertoskanów. Można być jednak pewnym, iż w obu miejscach nie pojawi się tam na pewno wino francuskie. Poddani by tego nie przeżyli!

fot. Wikimedia Commons/tsaiproject

Piszę o tem w kontekście ostatniej dyrektywy szefostwa właśnie brytyjskiej dyplomacji, która zaleca (ale ton jest dość mocny, a przynajmniej nie pozostawia wątpliwości), by podczas oficjalnych spotkań brytyjskich dyplomatów, przyjęć i recepcji choćby w ambasadach, jako wino musujące pojawiało się to brytyjskie, nie zaś szampan, cava, franciacorta czy prosecco (tak, tak – takie pito choćby na inauguracji prezydenta Obamy, razem z kalifornijskim szampanem). To mocne „zalecenie”, ale te brytyjskie wina – choć mało znane wśród codziennych konsumentów z uwagi na cenę – święcą światowe tryumfy pod względem jakości, często bijąc w konkursach szampany (to staje się jednak coraz łatwiejsze).

Jest jednak jedno ale.
Problem w tym, że oficjalna nazwa brytyjskiego MSZ brzmi: Biuro Spraw Zagranicznych oraz Wspólnoty (The Foreign and Commonwealth Office), a królowa brytyjska jest głową kilkunastu państw owej Wspólnoty, w tym paru winiarskich, jak Australia, Nowa Zelandia czy Kanada. Faktycznie jest to władza li tylko symboliczna, ale wino jest jednak ważnym narzędziem dyplomatycznym. Nieclona i niesprawdzana poczta dyplomatyczna oraz bagaże polityków pękają od butelek z winami i alkoholami od dekad. I nie ma w tym nic złego – wino świetnie promuje poszczególne kraje, tak jak nasze truskawki, którymi kiedyś za naszej prezydencji zarzuciliśmy Brukselę.

Mam jednak nadzieję, że parze książęcej nie wstawiono do apartamentów win węgierskich – te również były „naszymi” podczas naszego przywództwa w Brukseli. I był to największy idiotyzm tamtych czasów. Już wówczas można się było wysilić, by znaleźć nieco win polskich. Teraz nie byłoby z tem żadnego problemu.

Wojciech Gogoliński

Zdjęcia

Komentarze

MobileApplicationDevelopmentService / 28.07.2017 13:58

Amazing article thanks or sharing..

MBACapstoneProjectHelp / 28.07.2017 13:59

Great Information,it has lot for stuff which is informative. I will share the post with my friends.

Marta / 12.08.2017 19:26

Wy piszecie o winach na stołach możnych tego świata, a ja chciałabym się pochwalić, że w tym roku po raz pierwszy spróbowałam samodzielnej produkcji mojego własnego wina. Na to, jakie będą efekty niestety muszę jeszcze trochę poczekać :-)

Twój komentarz
FB