Ahr – czerwona rzeka

Łukasz Wojnarowicz25.02.2017 13:55

Mniej znane, jakby schowane przed światem winnice nad rzeką Ahr, mogą zaskoczyć nawet mieszkańców pobliskiego Bonn i Kolonii. To tradycyjne miejsce produkcji spätburgunderów i frühburgunderów, które teraz mają swój czas. Małe Ahr trochę znienacka stało się sławne i poszukiwane.

Ale uwaga! Wina jest tam mało. Przynajmniej w porównaniu z pobliską Doliną Mozeli czy nawet Nahe, o Hesji Nadreńskiej nie wspominając. Tylko nieco ponad 500 hektarów zdominowanych przez czerwone szczepy, a wszystko to najdalej na północ, jak tylko się da w zachodnich Niemczech. Jak to możliwe? Korzystne warunki geologiczne pozwalają, by powstał tu mikroklimat o charakterystyce typowej dla rejonu Śródziemnomorza. Latem temperatury są stabilne i wyższe niż w okolicy, a w zimie śnieg topi się w oczach. Dolina rzeki głęboko wryła się w łupki i bazalt i sprawia wrażenie Mozeli dla olbrzymów. Stoki są bardziej strome i dwa razy wyższe, a Ahr, jakby wbrew swoim dziełom, pozostaje niepozorny i głęboki po kolana.

Słońce w zenicie
Fot. Łukasz WojnarowiczDlaczego mało kto słyszał o czerwonych winach z Ahr? Bo właściwie nie opuszczają one granic Niemiec. Wszystkie wypijają turyści oraz mieszkańcy pobliskich miast. Aby uszczknąć trochę dla siebie, trzeba tam po prostu pojechać. Wycieczka na miejscu nie będzie długa. Winnice ciągną się jedynie przez 25 kilometrów, od Altenahr po ujście do Renu w Remagen. Niemal wszystkie położone są na właściwym brzegu rzeki, czyli północnym stoku – stromym jak skocznia narciarska. Słońce nad krzaczkami operuje dzięki temu praktycznie pionowo. Żadne ciepło się tu nie marnuje. W końcu czerwone winogrono potrzebuje go dużo, by uzyskać pełną dojrzałość. Owoce potrzebują cukru, który drożdże zamienią w alkohol, a także fenoli, których setki rodzajów nadadzą winu właściwy smak. Gdziekolwiek indziej na 50 stopniu szerokości północnej to trudna sprawa – tu wszystko rok w rok dojrzewa świetnie.

Pinot noir incognito

Wytrawne czerwone wina produkuje się tu od kilku dekad. Wcześniej okolica tonęła w słodkiej zalewie lepkich marmoladowych win. Na szczęście zmiana gustu skierowała Ahr w stronę Burgundii, z którą łączy ją przecież wspólny szczep. Bo spätburgunder to nic innego jak pinot noir. Świat go zna, świat go lubi, ale nie kupuje go w Ahr. Producenci pytani o zainteresowanie poza Niemcami rozkładają ręce. Chętnie wysłaliby swoje wina nieco dalej, ale brak chętnych. Jeden z nich wspomniał o Chińczykach gotowych kupić… cztery kontenery co miesiąc. To jednak trochę za dużo, nawet jak na możliwości całego regionu. Pewien swój udział w małej popularności – poza niską produkcją – mają wysokie ceny. W wypadku spätburgunderów cennik zaczyna się od 10 euro wzwyż. Na szczęście oferta winnic jest nadzwyczaj bogata i nie tylko czerwona. Około 8 procent produkcji w regionie stanowi riesling, nieco mniej grauburgunder i chardonnay. Modne jest produkowanie białych win w typie blanc de noir ze spätburgundera. Są lekkie, świeże i zazwyczaj najtańsze w ofercie. Tańszą czerwoną alternatywą mogą być frühburgundery – wina z wcześnie dojrzewającego klonu spätburgundera oraz będące w odwrocie portugieser i dornfelder.

Wina z widokiem
Fot. Łukasz WojnarowiczPo degustacji i zakupach, a tym bardziej po obiedzie w jednej z licznych restauracji, warto wspiąć się w górę winnic. Widok położonej nisko (bardzo nisko) rzeki, urokliwych domków, a na horyzoncie łagodnych gór Eifel jest tyleż widowiskowy, co kiczowaty. Do tego same winnice wyglądające jak rabatki na tarasach, układające się w różne wzory w zależności od sposobu prowadzenia winorośli. Egzotyczna szachownica ciągnie się ze wschodu na zachód przez cały region. W tych warunkach nie ma innej możliwości zbioru i doglądania krzaczków jak ręczna, benedyktyńska praca. Pewnym ułatwieniem są wąskie drogi przecinające winnice równolegle do rzeki, ale żeby wejść między winorośle, potrzeba dobrze wykształconego zmysłu równowagi. Mimo że stoki są wyższe niż nad Mozelą, nie ma tu szynowych traktorków pomagających dostać się z góry na dół i odwrotnie. Dobre buty i mocne sznurowadła muszą wystarczyć.

Trudny rocznik
Po rekordowo gorącym 2015 roku, które wcale nie był tak dobry dla Ahr, jak mogłoby się wydawać, nastał deszczowy rok 2016. Za wcześnie wyrokować, ale producenci mówią, że będzie on trudny. W lipcu chmury długo zasłaniały słońce, deszcze były obfite, a gęsto upakowane na kiści owoce spätburgundera łatwo łapią pleśń, jeśli nie obeschną. Ponieważ stanowi on rekordowo duży procent powierzchni upraw, dobre zbiory są kluczowe dla całego regionu. Zbyt dobre zbiory nie będą tu też problemem. Wino nie zalega u producentów, a starsze roczniki są trudne do zdobycia i obecne jedynie w rodzinnych zbiorach. Spätburgunder ma potencjał do starzenia, może nie tak duży jak jego alter ego z Burgundii, jednak 10–15 lat w wypadku win z pojedynczych winnic, często oznaczonych jako Goldkapsel plus długa nazwa parceli, może dać godny efekt.

Pociąg do wina

Na koniec kilka wskazówek dojazdowych. Oczywiście najlepszą opcją byłyby samochód, z pakownym bagażnikiem rzecz jasna. Niemiecka sieć autostrad, mimo ciągłych remontów, nie ma sobie równych. A autostrada A61 przecina region na pół i pozwala szybko dotrzeć do Bad Neuenahr-Ahrweiler lub dalej na zachód do Altenahr. Rozbudowywana od dekad baza turystyczna oferuje hotele wszędzie i wszelkiego standardu, więc degustacje bezpiecznie można przeprowadzać w każdej winnicy. Inną możliwością jest podróż samolotem i koleją. Należy dotrzeć na lotnisko Kolonia/Bonn, a dalej udać się pociągiem do Remagen, skąd kursują składy w górę rzeki do Altenahr i dalej do Ahrbrück. Jazda kręta trasą z widokiem na strome winnice może być atrakcją samą w sobie. A liczne stacje pozwolą odwiedzać i próbować ich owoców.

Czas Wina nr 84

Zdjęcia

Komentarze

jiocab / 11.03.2017 05:21

Reliance Jio, after providing free call and data services for over six months, is reportedly planning to enter the Indian Cab Industry.

Twój komentarz
FB