Andaluzja – Daleko na południu

Dorota Romanowska28.01.2017 11:12

Hiszpania stanowi idealną destynację dla enoturystów. Na jej rozległym terytorium powstaje ogrom rozmaitych win, a na każdym kroku swą urodą mamią wspaniałe zabytki i urzekające krajobrazy.

Do niedawna jednak jej chyba najpiękniejszy południowy fragment starannie omijali entuzjaści win czerwonych, gdyż obszar ten tradycyjnie był zdominowany przez produkcję sherry oraz słodkiej malagi. I rzeczywiście tak było, aż do nastania nowego millennium.

Fot. Dorota RomanowskaKto wie, jak potoczyłyby się winiarskie losy tej ziemi, gdyby nie odżegnywanie się od służby wojskowej przez pewnego Niemca z Wirtembergii, który zamiast wstąpić w szeregi sił zbrojnych swego kraju postanowił robić wino. Co więcej, chciał się oddać tej czynności w jakimś pełnym słońca zakątku Europy, z dala od ojczyzny, choć tradycje winiarskie jego rodziny były dość imponujące; sięgają aż XVII wieku. Friedrich Schatz, bo tak brzmi nazwisko niepokornego syna niemieckiej ziemi, wybrał jako pole swych enologicznych eksperymentów krainę położoną na południowych krańcach Półwyspu Iberyjskiego, będącą we władaniu białych odmian winorośli, z których powstawały jedne z najsłynniejszych wzmacnianych win świata – sherry. Nowoprzybyły nie miał jednak zamiaru hołdować tradycji – zamiast tego rozpoczął eksperymenty z rozmaitymi odmianami winorośli m.in. takimi jak tempranillo, syrah, merlot, cabernet sauvignon, chardonnay, riesling, spätburgunder czy trollinger. Miejsce dla swej działalności wybrał iście spektakularne – okolice malowniczo położonej w górach Rondy. Choć usytuowanie miasta na skałach na skraju głębokiego na ponad sto metrów jaru El Tajo wprawia w zachwyt, to nie ze względów estetycznych wybór Friedricha padł akurat na to miejsce. W pobliżu, na terenie Sierra de Grazalema, panuje mikroklimat charakteryzujący się największymi opadami deszczu w całej Hiszpanii. A tym, co dodatkowo zachwyciło Schatza-winogrodnika i ostatecznie przesądziło o wyborze miejsca pod przyszłe uprawy były znaczne różnice temperatur pomiędzy dniem a nocą w okresie wegetacji. Tym samym dojrzewające w mocnym andaluzyjskim słońcu owoce zachwycają bogactwem i koncentracją aromatów w gronach.

Nadeszło nowe

Fot. Artur MachulaWbrew porzekadłu, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, w tym konkretnym przypadku determinacja Friedricha i osiągane z biegiem czasu efekty diametralnie zmieniły winiarski wizerunek andaluzyjskiej ziemi, gdyż zapał w działaniu okazał się być zaraźliwy. Wkrótce w jego ślady poszli też inni winiarze. W roku 2001 utworzono apelację dla win spokojnych niewzmacnianych białych, różowych i czerwonych o nazwie Sierras de Málaga. Za sprawą poczynań Schatza stosunkowo szybko pojawiła się też subapelacja – Serranía de Ronda. Do tego na terenie Andaluzji powstaje też sporo win regionalnych sygnowanych jako vinos de la tierra. Obok nich naturalnie niezmiennie istnieje tu szereg winiarni specjalizujących się w produkcji i dojrzewaniu fantastycznych sherry. Odwiedzenie ich podczas przemierzania andaluzyjskich bezdroży to najlepszy sposób, by poznać i zrozumieć te zupełnie wyjątkowe wina, bo gdzie, jak nie w Jerez de la Frontera, Sanlúcar de Barrameda czy Puerto de Santa María będzie można ogarnąć ich specyfikę? W tym przypadku warto odwiedzić przepastne, naznaczone historią bodegi, których właściciele wbrew panującym modom oddają się tworzeniu tego wyjątkowego, posiadającego wiele oblicz, wina. Dzisiejsza Andaluzja jest zdolna sprostać najbardziej zróżnicowanym pod względem enologicznym upodobaniom oferując całą gamę win – od najbardziej wytrawnych po słodkie sherry i malagę, całkowicie wytrawne, ale niewzmacniane, czasem zaskakujące rześkością wina białe po esencjonalne, pełne mocy czerwone. A wszystkich można spróbować nieśpiesznie przemierzając najpiękniejsze i chyba najciekawsze obszary Hiszpanii. Tutaj nie ma mowy o nudzie, gdyż wizyty w winiarniach można sobie dowolnie przeplatać zwiedzaniem wyjątkowych miast i miasteczek, w których fuzja kultury wschodu i zachodu przejawia się w sposób jedyny w swoim rodzaju.

Fot. Artur MachulaPod rządami Maurów
Al-Andalus to przydomek nadany Iberii przez Maurów, przybyszów z Afryki Północnej, którzy bardzo sprawnie, bo w zaledwie dziesięć lat, podporządkowali sobie niemal całe terytorium (z wyjątkiem dzikich gór w Asturii na północy) Półwyspu Iberyjskiego. Początkowo zależne politycznie od Kalifatu Bagdadzkiego nowe państwo wkrótce całkowicie się usamodzielniło, a w X wieku, u szczytu potęgi, jego władca Abd ar-Rahman III przyjął tytuł kalifa tworząc niepodległe Zachodnie Cesarstwo Islamskie. Stolicą nowego kalifatu została Kordoba – najlepiej rozwinięte, najwspanialsze i najbogatsze miasto w Europie. Z biegiem czasu terytorium Al-Andalus stopniowo, wraz z postępami rekonkwisty, zmniejszało się pod względem terytorialnym, aż do momentu zdobycia przez Królów Katolickich w 1492 roku ostatniego bastionu Maurów – Grenady. Zaledwie kilka lat wcześniej udało się chrześcijanom odzyskać znakomicie ufortyfikowaną za sprawą natury Rondę.

Mozaika kulturowa
Trwające osiem wieków panowanie Maurów na tych ziemiach odcisnęło na nich swoiste piętno. Gdziekolwiek by się nie udać, wszędzie zachwycają wzniesione w owym okresie budowle, których szczytowym osiągnięciem jest górująca nad Grenadą Alhambra czy wspaniały niegdyś meczet La Mezquita w Kordobie, dziś będący katolicką katedrą. O tym, jak wyjątkowa musiała to być budowla, mogą świadczyć słowa przypisywane cesarzowi Karolowi V, kiedy ujrzał chrześcijańską katedrę w meczecie Kordoby: „Nie wiedziałem, co tu było, gdyż nigdy bym nie pozwolił, żeby to naruszono, albowiem zniszczyliście coś, co było jedyne na świecie, i budujecie coś, co można zobaczyć wszędzie”. Na szczęście nieprawdopodobnej La Mezquity nie zdewastowano całkowicie i po dziś zwiedzający w osłupieniu graniczącym z podziwem usiłują się odnaleźć w lesie wypełniających wnętrze kolumn czy w zadumie, bez względu na wyznanie, kontemplują piękno doskonale zachowanego mihrabu.
Fot. Dorota RomanowskaAle Kordoba to nie tylko La Mezquita; to także pełne uroku zaułki żydowskiej dzielnicy judería, wspaniały szesnastołukowy Puente Romano na rzece Gwadalkiwir czy słynny alkazar królewski, w pobliżu którego można zobaczyć „tańczące” w rytm muzyki flamenco ogiery czystej rasy hiszpańskiej, której początki sięgają XVI wieku. Wówczas to król Filip II rozkazał stworzyć nową rasę koni. „Najważniejszą cechą nowego konia miał być wdzięk w sposobie poruszania się. Lekki, elegancki chód, jakby kopyta wolały nie dotykać gorącej andaluzyjskiej ziemi, a jeśli już, to na moment, potem tańczą w powietrzu do granic możliwości, przednie nogi wirują w kłusie i w galopie, jakby długość przebytej drogi nie miała żadnego znaczenia”. Eksperyment hodowlany udał się wybornie, co przyznają chyba wszyscy zasiadający na trybunach podczas tego niesamowitego widowiska.

Bielszy odcień bieli
Oprócz większych miast, takich jak Sewilla, Grenada, Kordoba, Kadyks czy Jerez de La Frontera andaluzyjska ziemia, a konkretnie prowincja Kadyks, obfituje w niewielkie, odosobnione, malowniczo położone w górach osady znane jako białe miasta. Wszystkie cechuje specyficzna, lśniąca bielą w ostrym południowym słońcu niewysoka zabudowa pozwalająca przybyszom całkowicie zanurzyć się w przeszłości. Podążając stromymi, wąskimi i krętymi, utrzymanymi w idealnej czystości uliczkami, szybko można się zorientować, że każda z miejscowości ma swoją specjalizację. I tak Grazalema przoduje w wybornych tkaninach, Ubrique w najwyższej jakości wyrobach ze skóry, Arcos de la Frontera w ceramice, w Algodonales zaś powstają najlepsze gitary. W okolicy co jakiś czas natknąć się można na miejsca, gdzie wytłacza się niezmiennie znakomitą oliwę sygnowaną jako DO Sierra de Cádiz. Tutaj na każdym kroku widać, że z pieczołowitością kultywuje się związaną z bujną historią tej ziemi tradycję.

 

Odwiedź z nami gorącą Andaluzję

Czas Wina nr 84

Zdjęcia

Komentarze

chinna / 01.04.2017 12:08

The latest Tweets from SEO London (@SEOLondonInfo). We prepare talented students from ethnic minority or low socioeconomic backgrounds for career ...

Twój komentarz
FB