Bombowy śmiech w krużgankach
Wojciech Gogoliński / 21.06.2010 09:12
– Pochwalony! – melduję się dobitnie, gdy żelazne, klasztorne odrzwia uchylają się ze skrzypieniem. – O Boże, ktoś nareszcie mówi po ludzku – mówi młoda siostra, wybuchając od razu gromkim śmiechem.
Śmiech i dowcip to chyba jedna z reguł żeńskiego zgromadzenia benedyktynek pod wezwaniem św. Hildegardy w miejscowości Eibingen nad Renem.
Spora część nazw win niemieckich zaczyna się od określenia „Kloster” – klasztorne. Od kiedy Napoleon wkroczył nad Ren na początku XIX wieku i zsekularyzował majątki kościelne, to już wyłącznie historia i tradycja. Prawdziwe wina klasztorne wytwarza się dziś tylko w jednym zakonie – Sankt Hildegard w Eibingen leżącym na wzgórzu tuż nad miasteczkiem Rüdesheim. I robią je nie braciszkowie, ale... siostry. Mało tego – wytwarzają go coraz więcej. Dlatego musiałem to sprawdzić.
Jak siostry wypędzono…
Nie ma wątpliwości, że mieszkańcy ślicznego nadreńskiego Rüdesheim żyją jak pączki w maśle. Nieco ponad siedmiotysięczne miasteczko odwiedza rocznie półtora miliona turystów! Nawet jeśli pracuje się tu w lokalnym MPO, prawdopodobnie jeździ się dobrym samochodem i ma własny domek.
Miejscowość, choć utrzymana w belkowym, germańskim stylu, atmosferą bardziej przypomina śródziemnomorskie kurorty turystyczne – są tu dziesiątki wyśmienitych restauracji, knajpek, hotelików i sklepów z pamiątkami. Krótka przechadzka w zimny, pozasezonowy styczniowy poranek potwierdza moje spostrzeżenia: na sześć napotkanych osób wszyscy są przybyszami z Azji, z czego dwoje kupuje właśnie w małym sklepiku upominki z Niemiec – wielofunkcyjne szwajcarskie scyzoryki firmy Victorinox.
Region Rheingau, którego stolicą jest Rüdesheim am Rhein, to jeden z najmniejszych w Niemczech. Leży tam, gdzie Ren wywija słynną „eskę”, odbijając się od gór Taunus przez pewien czas płynie w poprzek kraju ze wschodu na zachód. Stoki położone na północnym brzegu otrzymują w ten sposób fantastyczną południową, ciepłą ekspozycję, a uprawiany na nich riesling daje jedne z najlepszych na świecie win z tej odmiany.
Stuletni, potężny klasztor benedyktynek pod wezwaniem św. Hildegardy stoi niemal nad Rüdelsheim, na stoku, z którego można zobaczyć piękną panoramę obu brzegów rzeki. Został założony przez św. Hildegardę z Bingen – miejscowość ta jest widoczna z klasztoru i leży po drugiej stronie Renu, ale już w regionie Rheinhessen – w 1165 roku. W czasie zamieci sekularyzacyjnej związanej z okupacją francuską na początku XIX wieku został zniszczony, a siostry wypędzone. Ponownie odbudowany w roku 1904 przez księcia Karola zu Löwenstein-Wertheim-Rosenberga został zwrócony zakonowi.
…i jak mnie chciano wykurzyć
Siostry uprawiają tu winorośl na sześciu i pół hektarach. Większość winogradu obsadzona jest rieslingiem (85%), reszta to spätburgunder. W czasie zbiorów siostry zatrudniają okoliczną ludność, a w piwnicy mają doświadczonego, dochodzącego winemakera po studiach w Geisenheim. Same pielęgnują wina, rozlewają, sprzedają i zajmują się... PR.
Biznesem kieruje (z wielkim poczuciem humoru) pochodząca z Bremy siostra Thekla, która przybyła tu z Pragi, gdzie spędziła pierwsze lata posługi. Winiarstwa nauczyła się już w Eibingen i ma w klasztorze oficjalny tytuł „Winzerschwester” – Siostry Winiarki. W jej życiorysie są też wątki polskie: tuż po stanie wojennym jeździła z darami nad Wisłę, odwiedzała tam też swoje „koleżanki” z polskich zakonów.
Sama oprowadza mnie po zmrożonych o tej porze winnicach i pokazuje piwnice. Sama też prowadzi degustację w malutkiej winiarskiej „zakrystii”. Niepomny mijającego czasu testuję kolejne próbki. Siostra na przemian to gestykuluje i objaśnia, to śmieje się. Wreszcie, gdy zaniepokojona długą nieobecnością szefowej, przez drzwi zagląda jej „koleżanka” z pytaniem, czy aby nie potrzebuje pomocy, reaguje: Przynieś no jakąś bombę – szepcze po niemiecku (wcześniej rozmawiamy po angielsku) – muszę go w końcu jakoś stąd wykurzyć.
Mój gromki śmiech wprawia siostry na moment w zakłopotanie, ale po chwili śmiejemy się już w trójkę. Mimo wesołego incydentu – nie ustępuję, degustuję do końca.
Wina są bardzo czyste, niezwykle aromatyczne i owocowe w zapachu...
(...)
Adres:
Klosterweingut St. Hildegard
D-65385 Rüdesheim am Rhein
www.abtei-st-hildegard.de
Pełny artykuł znajduje się w "Czasie Wina" nr 45.
Czas Wina nr 45

