Całkiem byczy region
Agnieszka Lasota-Wojnicka / 27.10.2011 10:56
Choć apelacja Toro powstała dopiero w 1987 roku, dziś region ten zna cały winiarski świat. Wino robi się na tych terenach od ponad dwóch tysięcy lat, jednak szeroka publiczność winiarska usłyszała o nim około dekadę temu. Dlaczego?
Toro leży nad rzeką Duero, w skrajnie zachodniej części Kastylii i Leónu, w północno-zachodniej części Hiszpanii, niedaleko granicy z Portugalią. Dziś ledwie pół setki winiarni może pochwalić się butelkami sygnowanymi tą apelacją. Jej nazwa pochodzi od centrum winiarskiego regionu – położonego na wzgórzu miasteczka Toro, pięknie górującego nad brzegiem rzeki Duero. W czasach średniowiecznych było siedzibą uniwersytetu, który z czasem przeniesiono do Salamanki.
Powiew wieków
Wino powstaje w Toro od końca I wieku p.n.e. Starożytni Grecy nauczyli miejscowe plemiona celtyckie, jak się je wytwarza. We wczesnym średniowieczu te wina były pierwszymi powstającymi nad rzeką Duero. Tinta de toro była zaś pierwszą odmianą, jaką tu zasadzono już w czasach rekonkwisty. Do miasteczka Toro napływało na przełomie XI–XII wieku wykształcone duchowieństwo, przybywali uczeni, członkowie rodziny królewskiej i dworu, będąc ważnymi odbiorcami produktów ówczesnych winiarzy.
Sto lat później wina z Toro były już bardzo znane ze swej wysokiej jakości. Król Leónu i Galicii Alfons IX wprowadził nawet zakaz sprzedaży w Sewilli innych win niż z Toro. Podarował również kilku zakonom ziemię, by zajęły się uprawą winorośli i produkcją wina. Wiele kościołów, które istnieją do dziś w tym regionie, powstało dzięki bogactwu zbudowanemu na handlu winem.
Kolejnym miłośnikiem win z Toro był Krzysztof Kolumb. Skrzynki z zapasami tinta de toro zabrał w odkrywczą podróż do Ameryki w 1492 roku. Wiedział, że mają wysoką zawartość alkoholu (16 proc. nie było niczym niezwykłym) i nasyconą strukturę. Ta charakterystyka wystarczyła, by stwierdzić, że nie popsują się podczas długich rejsów morskich. Czy jednak wina ostały się na pokładzie i dotarły do Ameryki? Nie ma pewności, wszak Kolumbowi podróż nieco się wydłużyła...
Silniejsza niż mszyca
Trzy czwarte winnic w Toro obsadzonych jest tinta de toro. Winiarze raczej nie palą się do eksperymentów z odmianami białymi, choć sąsiadują ze znanym z win białych hiszpańskim okręgiem Rueda. Uwielbiają swoją tintę, której krzewy często są starsze od nich samych!
Jak to możliwe? Tutejsza winorośl przetrwała XIX-wieczną plagę filoksery. Winiarze z Toro są z tego dumni. Mawiają, że ich odmiana to nie jakieś zwyczajne tempranillo, lecz jego szlachetny pobratymiec sprzed plagi mszycy. To najczarniejsze winogrona, jakie można sobie wyobrazić, o najbardziej delikatnej skórce. Podkreślają przy tym, że Toro to najstarszy region winiarski Hiszpanii, starszy niż znacznie popularniejsza Rioja i jego sławny sąsiad Ribera del Duero.
Atak mszycy zniszczył wiele spośród hiszpańskich winnic, jak choćby te w Ruedzie. W Toro dzięki suchym i piaszczystym glebom większość winnic ocalała. I choć na południu ta piaszczysta gleba ma więcej gliny, a na północy więcej wapieni – tinta de toro nie grymasi i świetnie rośnie w całym regionie, jak gdyby wzorowała się na swych braciach: w Rioja tempranillo daje winom elegancję, zaś w Riberze del Duero – siłę i wytrzymałość. W Toro – przepych i długowieczność mamy w tej samej butelce tinta de toro.
Pomoc matki natury
Geograficznie Toro czerpie same korzyści z bliskości rzeki Duero, podobnie jak Ribera. Okolice Toro są jednak cieplejsze i najbardziej suche. Brak systemów nawadniających, mała ilość deszczu (jedynie połowa rocznych opadów, jakie otrzymują krzewy w Bordeaux) i ogromna dawka promieni słonecznych, które otrzymują winogrona, sprawiają, że wegetują one niemal na granicy wytrzymałości. Nasłonecznienie wynosi tu trzy tysiące godzin rocznie!
Glina obecna w glebie zatrzymuje jednak wodę i pomaga krzewom przetrwać gorące dni lata.
Winogrona osiągają więc tutaj doskonały stan dojrzałości. By uniknąć zbyt dużego stężenia alkoholu, zbiera się je już na początku września. Inaczej robione z nich wina w naturalny sposób osiągnęłyby moc 17 proc.
Większość win czerwonych to stuprocentowa tinta de toro, choć przepisy apelacyjne wymagają co najmniej 75 proc. tej odmiany. Dopuszczalne jest jeszcze używanie odmiany garnacha, by wino wciąż mogło być sygnowane jako DO Toro.
Dla win z tego regionu charakterystyczna jest bardzo dobra równowaga pomiędzy owocowością a poziomem alkoholu. Nawet jeśli wina mają go 13,5–14, a nawet 15 proc. – nigdy nie dominuje. Świetne są także aromaty kawy, tabaki, suszonych przypraw, a także wanilii i cedru, gdy wino dotykało beczki. Powstają tu zatem wina, które wydają się być wypadkową położenia regionu pomiędzy Porto i Riberą del Duero: są eleganckie, ale jednocześnie mają ekspresję i potencjał!
Przyczółki w Toro
Do tej pory 91 i więcej punktów u Roberta Parkera otrzymały wina z czterech obszarów Hiszpanii: regionu Rioja, Prioratu, Ribery del Duero i Toro. Znany krytyk przewidywał w 2004 roku, że Toro będzie jednym z najlepszych winiarskich obszarów Hiszpanii w 2015 roku. Przepowiednia spełniła się wcześniej.
Do tego, by region zyskał sławę na świecie, przysłużyły się znacząco niektóre winiarnie, wina i tworzący je ludzie. Nie można nie wspomnieć o winach z serii Colegiata z Bodegas Fariña. Obsypane nagrodami na międzynarodowych konkursach wyrosły spod ręki człowieka, który jest jednym z czterech ojców założycieli apelacji DO Toro. Rodzina Egurenów z Rioja wykreowała znakomite wina w bodedze Numanthia Termes, które także dostały bardzo wysokie oceny u Parkera.
Oswoić byka
Toro bardzo prężnie się rozwija. Jego sława przyciąga. Wielu z największych producentów zainstalowało się tam w ostatnich kilkunastu latach, kupując skrawek ziemi lub winiarnię. Każdy szuka swego eldorado. W 2001 roku bracia Jacques i François Lurton stworzyli z Michelem Rollandem joint venture o nazwie Bodega François Lurton. Vega Sicilia otworzyła w Toro winiarnię Pintia, a Alejandro Fernández z Pesquery – Dehesa La Granja.
Skutkiem olbrzymiego zainteresowania regionem jest trzykrotny wzrost cen działek w Toro w ciągu pięciu lat. Czy to efekt Parkera, sławy kilku świetnych winiarni czy po prostu tego, że powstają tu znakomite wina? Osobiście optuję za ostatnią możliwością. Wina z Toro zawsze są godne uwagi, obojętnie, czy leżą na najniższej, czy na najwyższej sklepowej półce. I to jest piękne: adekwatność nazwy regionu do powstających w nim win. Tego byka jeszcze długo nikt nie złapie za rogi.
Toro
Powierzchnia winnic – 8 tys. ha (w tym 5,5 tys. ha w ramach apelacji DO Toro)
Położenie winogradów – 620–750 m n.p.m.
Ilość opadów rocznych – 350–400 mm
Klimat – wybitnie kontynentalny; długie gorące lata oraz mroźne zimy; amplituda temperatur sięga nawet 48ºC
Gleby – piaszczyste, z dodatkiem wapieni na północy i gliny na południu
Odmiany – tinta de toro (90% wszystkich upraw), garnacha, cabernet sauvignon, malvasía, verdejo
Centra winiarskie – Toro, Morales de Toro, Venialbo
Więcej o winach z Toro na: www.gualityofspain.com
O enoturystyce w regionie czytaj w artykule: Na romańskim szlaku
Rozmowa z Manuelem Fariñą, jednym z czterech rewolucjonistów inicjujących proces, w wyniku którego w 1987 roku powstała apelacja DO Toro na: Zrozumieć ziemię
Czas Wina nr 53

