C. k. zestaw urzędnika II stopnia

Michał Bardel11.04.2017 10:21

Cysorz to ma klawe życie / Oraz wyżywienie klawe!” – śpiewał Tadeusz Chyła. Nasz „cysorz” („Czas Wina” wychodzi w Krakowie) miał brata Luziwuzi, co się przebierał za kobitki, wnuczkę socjalistkę, syna weneryka uzależnionego od morfiny i jedną dużą przegraną wojnę na sumieniu, więc wcale tak klawo w życiu nie miał.

Jeśli zaś chodzi o wyżywienie, Franciszek Józef jadał wyjątkowo skromnie i wyjątkowo szybko: ot, odgrzewany tafelspitz lub czeskie knedliki, zatem tu także nie należał do gigantów. Z win lubił ponoć Château Blason d’Issan, choć na co dzień pijał raczej wina ze słynnych austriackich klasztorów.

Fot. ArchiwumGdybyż to człowiek urodził się był sto lat wcześniej – że przywołam nasz irytujący krakowski sentyment – piastowałby teraz zapewne jakiś skromny urząd w średniej wielkości miasteczku monarchii austro-węgierskiej, miałby swoje miejsce w odpowiednim tomie szematyzmu galicyjskiego i wzorem Najjaśniejszego Pana popijałby już może nie margaux (proportions gardées), ale… no właśnie. Jako skromny urzędnik galicyjski – taki powiedzmy koncepista skarbowy z Kołomyi – zaczynałbym dzień niewątpliwie od ożywczej szklaneczki węgierskiego óvörösa, po której przyszedłby czas na niewielkie śniadanie i niespieszny spacer w kierunku odpowiedniego c.k. urzędu. Za przykładem umiłowanego monarchy około trzynastej przerywałbym pracę na trzy kwadranse, by posilić się gotowanymi kiełbaskami, kajzerką i kieliszkiem (nie więcej niż dwoma, zachowałbym umiar, w końcu jestem na służbie) balatońskiego białego pinota (weißer aus schwarzen). Do obiadu rodzinnego zasiadałbym po pracy, tak jak Franciszek Józef, punkt siedemnasta. Słoweńską rebulą przepijałbym ze smakiem zupę kminkową, pieczyste wilżyłbym egerskim bikavérem, zaś deser wieńczyłbym (ach!) z pewnością wybornym tokajem, który podarowałby mi był ojciec jednego z żołnierzy z wdzięczności, że podczas huraganowego ognia uratowałem życie jego synowi. Po tak mile spędzonym dniu zostałaby mi jeszcze flaszeczka goryckiego caberneta, z którą mógłbym odwiedzić znajomego rewidenta rachunkowego. Wracając nad ranem zamglonym kołomyjskim deptakiem, nuciłbym sobie jeszcze radośnie:  

Po obiedzie złota cytra
Gra prześliczną melodyjkę,
Cysorz bierze z szafy litra
I odbija berłem szyjkę.
Sam popije – starej niańce
Da pociągnąć dla ochoty.
A kiedy już jest na bańce,
To wymyśla różne psoty
Potem ciotkę otruć każe
Albo cichcem zakłuć stryjca…
…dobrze, dobrze być cysorzem,
Choć to świnia i krwiopijca!

Niestety, nie urodziłem się sto lat wcześniej.

Polecam zestaw win:
Badacsonyi Óvörös, Huba Szeremley Królestwo Węgier z Wielkim Województwem Siedmiogrodu,
Pinot Noir, Huba Szeremley Królestwo Węgier z Wielkim Województwem Siedmiogrodu,
Bagueri Rebula, Vinska Klet Goriška Brda Książęce Hrabstwo Gorycji i Gradyski,
Egri Bikavér, Thummerer Pince Królestwo Węgier z Wielkim Województwem Siedmiogrodu,
1413 Disznókő Tokaji Édes Szamorodni Królestwo Węgier z Wielkim Województwem Siedmiogrodu,
Quercus Cabernet Sauvignon, Vinska Klet Goriška Brda Książęce Hrabstwo Gorycji i Gradyski.

Czas Wina nr 86

Zdjęcia

Komentarze

picaram / 24.04.2017 12:24

Dziękuję za piękną sugestię. Znajdę jednego z nich ^^

Twój komentarz
FB