Cortijo de Jara Roble

Wszystko zaczęło się jesienią 2014 roku podczas służbowego pobytu na południowych rubieżach Hiszpanii. Wówczas po raz pierwszy zetknęłam się z tamtejszymi znakomitymi niewzmacnianymi winami wytrawnymi w rozmaitych barwach, od białej począwszy, przez różową, a na głębokiej czerwieni skończywszy.

Dotychczas, podobnie jak zdecydowana większość populacji, pod względem winiarskim postrzegałam ten fragment kraju przez pryzmat li tylko sherry. No, może jeszcze malagi. Tymczasem podczas dwóch dni skrzętnie wypełnionych prezentacjami i degustacjami lokalnych win dotarło do mnie, że teraz to już nie tylko wina wzmacniane się tu liczą.

Fot. ArchiwumJednym z odwiedzanych wówczas miejsc była malutka rodzinna winiarnia położona gdzieś w głębi spalonego słońcem andaluzyjskiego interioru, teoretycznie niedaleko miasta Jerez de la Frontera, ale na tyle „w środku niczego”, że kierowca miał spore problemy z dotarciem do celu. Już pierwszy rzut oka na posesję i jej przejętych wizytą grupy zagranicznych gości gospodarzy wystarczył, by zakiełkowało we mnie głębokie przekonanie, że jeszcze nieraz tu wrócę. Bo Cortijo de Jara i panująca w nim atmosfera bez dwóch zdań są wyjątkowe, co potwierdzają wszyscy, z którymi rzeczywiście w ciągu ostatnich trzech lat dwukrotnie odwiedziłam to miejsce. Tradycyjne, typowe dla andaluzyjskiej wsi śnieżnobiałe zabudowania gospodarskie ostro odcinają się na tle głębokiego błękitu nieba. W odległej przeszłości otaczały je łany zbóż oraz pola słonecznika i buraków, które od średniowiecza należały do najbardziej tradycyjnych tutejszych upraw. Dopiero od 20 lat wokół posesji królują winogrady i gaje oliwne nawiązujące do czasów jeszcze dawniejszych – rzymskich, kiedy to ówcześni mieszkańcy tych ziem parali się głównie produkcją winiarską i tłoczeniem oliwy.

Historia zatoczyła koło i dzisiejsi gospodarze – bracia Angulo – oprócz znakomitej oliwy rocznie robią 80 tysięcy butelek wina z tempranillo, merlota, syraha oraz gewürztraminera i sauvignon blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...), klasyfikowanych jako Vinos de la Tierra de Cádiz. A właściwie tworzy je pewna młoda dama – enolożka Teresa Castillo i trzeba przyznać, że wychodzi jej to całkiem nieźle. Spośród czerwonych win zdecydowana większość poddawana jest krótkiemu, bo zaledwie sześciomiesięcznemu, dojrzewaniu w beczkach, które w sympatyczny sposób zaokrągla winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) nie ujmując mu przy tym nic ze świeżej owocowości będącej jego bezapelacyjnym atutem. Jest to cudownie słoneczne, bezpretensjonalne wino doskonale spełniające funkcję ambasadora tej niezwykłej, pod wieloma względami, krainy, jaką zapewne nie tylko w moim odczuciu jest Andaluzja.