Cydr Chyliczki

Dawid Leszczak03.11.2017 10:01

Cydr Chyliczki łączy w sobie wszystko, co w Polsce najlepsze. Jest szczypta patriotyzmu, jest rustykalna atmosfera, są wspaniałe płody rolne.

Pierwsze, drugie i trzecie to niewątpliwa zasługa istniejącej od lat 20. minionego stulecia Żeńskiej Szkoły Gospodarstwa Wiejskiego, której sława sięgała do Paryża i obu Ameryk. Szkołę specjalizującą się w drobiarstwie założyła hrabianka Cecylia Plater-Zyberkówna, krewna Emilii, co to się kulom nie kłaniała. Ale od niedawna to nie jajka, a jabłka są głównym bohaterem Chyliczek, co zapewne ucieszyłoby starożytnych Rzymian. Gospodarstwo prowadzone przez ojca z córką jest nie tylko dowodem, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. On hodowca roślin, ona prawniczka. Dzięki znajomości tajników uprawy i zawiłych przepisów prawa żywnościowego stworzyli duet idealny. W ich cydrowni powstaje trunek będący owocem twórczego fermentu wywołanego konfliktem pokoleń. W pozytywnym znaczeniu. Cydr Chyliczki produkowany z rodzimych odmian (m.in. bankroft, ananas czy grochówka) szybko zdobył popularność i uznanie również wśród Anglików i Normanów z północnej Francji, którzy produkcją cydru parali się na długo przed tym, nim słowiański kniaź Mieszko przyjął chrzest…

Cydr Lodowy 2015Z Dariuszem Korosiem z cydrowni Chyliczki rozmawia Dawid Leszczak

Pije pan cydr czy jabłecznik?
Przeważnie pijam cydr i do tej nazwy już się przyzwyczaiłem. Staropolska nazwa „jabłecznik” też brzmi dobrze, tylko osobiście kojarzy mi się z nieco innym produktem. Dla mnie jabłecznik to cięższy trunek, o wyższej zawartości alkoholu, może trochę podobny do wina jabłkowego. Cydr jest w moim mniemaniu subtelniejszy. Trunkowi, który produkuję wspólnie z córką Dominiką, zdecydowanie najbliżej do normandzkiego cidre bouché. Być może za sprawą sentymentu do uwielbianych przez nas francuskich win.

Polska – kraj cydrem płynący?
Jeszcze niekoniecznie, aczkolwiek wiele się zmienia. Ludzie są ciekawi nowych smaków i dzisiaj cydr śmiało staje w szranki z winem i piwem rzemieślniczym. Cydr w Polsce jest wciąż napojem nowym, jeszcze cztery lata temu mało kto o nim słyszał. Dwa lata temu wprowadziliśmy nowość – cydr lodowy, który otrzymał złoty medal na targach Enoexpo 2015 w Krakowie. Chcielibyśmy, aby cydr nie kojarzył się wyłącznie ze „słodkim napojem gazowanym o zawartości alkoholu 4,5%”, ale z trunkiem zbliżonym jakościowo do dobrego wina gronowego. Jesteśmy w końcu największym producentem jabłek w Europie, warunki klimatyczne dla dojrzewających jabłek są doskonałe – jesienią wahania temperatur między dniem i nocą są ogromne, co wpływa na słodycz, kwasowość i wspaniały aromat owoców. Szczerze powiedziawszy, te warunki są dużo lepsze niż we Francji czy Anglii. Nawet z polskich jabłek deserowych można zrobić całkiem niezły cydr, co w Normandii czy Kornwalii byłoby niemożliwe!

Czy to nie jest przypadkiem tak, że komunizm z jego wódczaną urawniłowką i niechęcią do prywatnej inicjatywy zdewastował polską kulturę produkcji trunków tak żywą w XVIII i XIX wieku – wszystkie te lokalne browary, wina gronowe i owocowe, likwory, kordiały, nalewki, naleweczki?
Zainteresowanie napojami z jabłek nigdy w Polsce nie było zbyt duże, ponieważ masowe nasadzenia jabłoni pojawiły się dopiero kilkadziesiąt lat temu. Wcześniej, w XVIII i XIX wieku, też uprawiano jabłonie, ale bardziej jako drzewa przydomowe – na użytek własny. W czasach komunizmu produkcja napojów fermentowanych przez polskich sadowników była praktycznie niemożliwa, więc na pierwsze cydry musieliśmy długo czekać. Ustawa winiarska z 2011 roku po raz pierwszy umożliwiła produkcję cydru, z czego skorzystali producenci cydrów przemysłowych oraz kilku cydrowników rzemieślniczych.

Jakie najbardziej nieziemskie połączenie cydru z jedzeniem byłby Pan w stanie zaproponować?
Niezłe będzie połączenie wytrawnego i lekko stajennego cydru z rybami słodkowodnymi, wieprzowiną czy kurczakiem, a na deser również wytrawnego, ale bardziej drożdżowo-kwiatowego cydru z naleśnikami. Bardziej odważni mogą spróbować połączenia cydru z pierogami ruskimi – pasują do siebie wyśmienicie!

Słyszałem, że jest Pan znawcą wina. Który szczep ceni Pan najbardziej?
Zajmowałem się zawodowo winem kilkanaście lat temu, teraz ważniejszy jest dla mnie cydr. Nie mam szczególnych preferencji co do szczepu winorośli, dobre wino da się zrobić z prawie każdej odmiany, ale z przyjemnością wypijam dobre gruzińskie saperavi czy austriacki zweigelt.

Gdybym całe życie był abstynentem i miał wypić tylko jedną butelkę alkoholu, poleciłby mi Pan cydr czy wino?
Dobry cydr.

Cydr Lodowy 2015
Trunek będący jabłkową odpowiedzią na eiswein. I jest to naprawdę sroga riposta, bo nagrodzona złotym medalem na winiarskim (jakby nie było) Enoexpo. Napój ma 8,5 procent zawartości alkoholu i wskutek wymrażania pozbawiony jest bąbelków. Bursztynowy kolor, niezwykle sugestywny słodki zapach miodu oraz smak przywodzący na myśl pieczone jabłka z karmelem to powody, które wprost obligują do konsumpcji.
Zwycięzca konkursu magazynu „Czas Wina”

Czas Wina nr 87

Zdjęcia

Komentarze

Yooying / 10.11.2017 12:42

Thank you for sharing the post! It's nice to learn about it.

Twój komentarz
FB