Dziwne miejsce, magiczne wino

Wojciech Gogoliński29.05.2017 14:25

Niewola awiniońska niewolą właściwie nie była. Papiestwo przeżywało ciężki kryzys, ale znacznie gorsze czasy – schizma zachodnia – miały dopiero nadejść.

Ciekawsze jest to, że nazwa jednego z najsłynniejszych win na świecie prawdopodobnie nie pochodzi od letniej rezydencji papieskiej pod Awinionem. W dodatku żaden z legalnych papieży nigdy tam nie przebywał.

fot. JM. RosierNa początku XIV wieku Rzym był miastem prowincjonalnym. Miastem upadłym, i to upadłym w sensie dosłownym, zdominowanym przez plebs. Upadłym gospodarczo i obyczajowo, ledwie tłem tego starożytnego miasta, a i tego Rzymu, który znamy dziś. Na przełomie I wieku p.Ch. i I wieku był niedoścignioną światową metropolią z milionem mieszkańców! Dopiero dwa tysiące lat później w Europie powstało miasto o podobnych rozmiarach – był nim Londyn w czasach królowej Wiktorii, pod koniec XIX wieku.
W Rzymie na przełomie XIII i XIV wieku mieszkało ledwie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, borykających się często z głodem, brudem, chorobami i targanych ciągłymi tumultami. Miastem „niezdrowym”, choć był stolicą państwa kościelnego obejmującego jeszcze lwią część środkowej części Półwyspu Apenińskiego. Watykanu, jaki znamy dziś, jeszcze nie było – pielgrzymowano tam jedynie do grobu św. Piotra, papieże rezydowali na Lateranie, a i tak sama głowa kościoła i dwór byli tu raczej gośćmi. Rzym stał się dla papieży miastem tytularnym – nawet ważniejsze posiedzenia, synody czy samo konklawe zwoływano poza Rzymem. Wielkie rody włoskie skupiały się w mającej się wkrótce stać najbogatszym miastem Europy (czyli ówczesnego świata) Florencji.

Awinion
Awinion początków XIV wieku przeżywał największe dni chwały w całej swej historii. Równał do największych ośrodków handlowych średniowiecznej Europy. Gwarny i targowy stawiał kościoły jeden za drugim. Nie mogąc wrócić do Włoch, wybrany w 1305 roku papież Klemens V postanowił osiąść właśnie tu, na ziemi tytularnie należącej do Królestwa Sycylii.
Fot. Wiki CommmonsKonklawe, które go wybrało, zwołano w 1304 roku w Perugii. Obradowało… 11 miesięcy i doprowadziło do walk pomiędzy frakcjami włoską a francuską. Decyzja Klemensa V – z punktu widzenia bezpieczeństwa – była oczywista, jeśli nie chciał zostać kolejnym męczennikiem. Przez cztery lata nie mógł nawet wjechać do Italii – koronował się w Lyonie, gdzie wcześniej służył, a później przebywał m.in. w Bordeaux, gdzie był kiedyś arcybiskupem. On i kolejnych sześciu papieży przebywało w Awinionie w latach 1309 –1377.
Dwór francuski starł się usilnie ingerować w ich poczynania, ale – jak się wydaje – poczynania papieży nie wykraczały poza to, co działo się wcześniej we Włoszech. Podobnie jak to, co się działo na samym papieskim dworze, czyli nepotyzm i handel godnościami kościelnymi. Sam Klemens V wbrew woli Filipa IV Pięknego uniewinnił templariuszy, choć ze strachu dokument utajniono, co spowodowało ich kaźń. Francja nie była jeszcze taką potęgą jak kilka wieków później – Akwitania należała do Anglii, Burgundia była w zasadzie niezależna, Południe wyniszczone zakończoną właśnie rzezią albigensów, zaś kraj był w przededniu wojny stuletniej (1337).
Kwestia pozostania na stałe w Awinionie nigdy nie była przedmiotem dyskusji dla papieży – zawsze deklarowali chęć powrotu. Już przedostatni z nich – Urban V – uczynił to, ale przerażony tym, co się dzieje nad Tybrem, w trosce o życie musiał ponownie uchodzić nad Rodan.
Papieże awiniońscy są uważani dziś za kanonicznych przez Watykan, w przeciwieństwie do antypapieży, którzy nastali w Awinionie już po powrocie tych legalnych do Rzymu, początkując trwającą do 1417 roku wielką schizmę zachodnią, kiedy mieliśmy aż trzech papieży jednocześnie.

Dwa pałace i letni zamek warowny
fot. shutterstock.com / Alberto LoyoPapieże w Awinionie rezydowali w Pałacu Papieskim, tzw. starym, nazywanym Palais des Papes (wcześniej był siedzibą miejscowego biskupa), do którego od północnej strony przylegała katedra Notre-Dame. Wkrótce rozpoczęto budowę pięknego Palais Neuf od południowej strony starego. Całość stanowi dziś największy pomnik zabudowy średniowiecznej na świecie. Drugi papież awinioński Jan XII był wielkim budowniczym zamków, zwłaszcza obronnych. Zarządził wzniesienie takowego również w wiosce… Châteauneuf, leżącej 12 kilometrów na północ od Awinionu, po drugiej stronie rzeki. Nie wiadomo, kiedy dopisano jej przydomek „du pape”, czyli „papieska”, prawdopodobnie tuż po śmierci biskupa Awinionu (z uwagi na obecność papieża nowego nie wybrano), kiedy wieś przeszła w bezpośrednie władanie papieży. Czyli zanim nowy zamek w ogóle wzniesiono. W każdym razie przynajmniej na dwieście lat przed przybyciem papieży wioska występowała w łacińskich zapiskach jako Castro Novo (Châteauneuf), gdzie słowo „castro” nie oznaczało zamku, ale warowną wieś właśnie.
Zanim powstała budowla, zarówno Klemens V, jak i Jan XII uwielbiali przebywać w Châteauneuf, gdzie rezydowali w dawnym domu biskupim. I często się tam zatrzymywali. Wzniesienia zamku już nie doczekali – ukończono go w 1333 roku. Z niewiadomych przyczyn żaden z następnych papieży nie wstąpił tu nawet na chwilę – kunsztownie wykończona warowna rezydencja stała pusta. Przez pewien czas jeszcze po powrocie papieży do Rzymu stała się kryjówką dla antypapieży.
Wkrótce popadła w ruinę, spalona częściowo przez hugenotów, często sprzedawana, stała się ostatecznie źródłem budulca dla mieszkańców wioski. W czasie II wojny światowej stanowiła punkt obserwacyjny dla Niemców, którzy uciekając, starali się wysadzić ostatnią wieżę, jaka pozostała po średniowiecznej budowli. Dynamit urwał jej połowę – kikut drugiej połowy pozostał do dziś. To jest owa magiczna cząstka zamku, którą wszyscy łączą z nazwą słynnego wina. Raczej niesłusznie.

Apelacja
Pobyt papieży w Awinionie nie miał aż tak wielkiego wpływu na rozwój lokalnego winiarstwa, jak się powszechnie sądzi. Mimo iż miejscowe (i watykańskie) archiwa pękają w szwach, trudno na ten temat znaleźć jakiekolwiek dokumenty. Wino nad południowym Rodanem uprawiano przynajmniej od czasu, kiedy w Marsylii pojawili się Grecy, choć bardziej prawdopodobne, że dopiero w czasach rzymskich. Obrót winem wzrósł w czasach wspomnianej prosperity Awinionu, ale nawet to nie wskazuje na jakikolwiek wzrost eksportu, który z przyczyn technicznych był trudny.
W owych czasach wino było powszechnym, codziennym napojem, także papieże używali go nie tylko w celach liturgicznych. Jednak pierwszy papież nie tylko pochodził z Bordeaux, ale był też właścicielem jednej z najlepszych (i uważanej za najstarszą w regionie) winnic zwanej dziś Château Pape-Clément (cru classé w Graves; teraz AOP Pessac-Léognan), trudno się więc spodziewać, by szukał podobnego wina u wieśniaków w okolicach Awinionu. Jedyne, co wiemy o jego następcach (wszyscy byli Francuzami), to to, że byli rozsmakowani w winach burgundzkich – ich wielki import jest odnotowany w dokumentach, a spław beczek Saoną i Rodanem pozostawał stosunkowo prosty. Przeniesienie całej kurii do Awinionu, a wraz z nim masy urzędników oraz wielki napływ interesantów w oczywisty sposób wzmogło zapotrzebowanie na lokalne wina, ale tych na Południu zawsze było dużo. Jednak nic nie wiemy o uprawianych wówczas odmianach ani o nasadzaniu nowych, ani o zmianach w sposobie produkcji.
Ponoć już w czasach papieskich, a na pewno w następnych wiekach lokalne wina – zapewne w celach reklamowych – określano mianem vins du pape lub vins d’Avignon. Dopiero w XIX wieku zaczęły się pojawiać posiadłości, które znamy do dziś, ich rozwój zahamowała jednak filoksera i pod koniec wieku było wszystkiego nie więcej niż 200 hektarów winogradów. Ich postplagowy przyrost był niezwykle gwałtowny. Główną ich „zaletą” była wysoka moc (już wtedy dochodziła do 16%!) wynikająca z niewielkiej wydajności i gorącego klimatu, zaś głównym adresem eksportowym… Burgundia. Jeszcze po I wojnie światowej burgundy masowo doprawiano niewielkimi ilościami win awiniońskich, które zwano tam vins de médicine – podbarwiały one wina z północy i dodawały nieco „aksamitu” ich kościstej strukturze. Przed wprowadzeniem apelacji (rok 1936) robiono to właściwie oficjalnie, podobnie – choć na mniejszą skalę – postępowano także w Bordeaux.
Nazwa „châteauneuf-du-pape” pojawiła się najprawdopodobniej dopiero pod koniec XIX wieku i zaczęła robić zawrotną karierę – łatwo się domyślić dlaczego. Jeszcze szybciej zaczęła być nadużywana.

Le Roy i Parker
Fot. FSPCCzłowiekiem, który faktycznie zmienił los miejscowych win, był baron Pierre Le Roy de Boiseaumarié, właściciel Château Fortia (i kilku innych winiarni). Zaczął organizować winiarzy i przekonywać do wytyczenia obszaru upraw i ochrony nazwy pochodzenia. W 1911 rada miejska Châteauneuf powołała komisję 34 winiarzy pod przywództwem barona, by dokładnie opracowali reguły wytwarzania wina. W konsekwencji w 1923 roku powstał Związek Winiarzy, który doprowadził do utworzenia apelacji 11 listopada 1933 roku. Posłużyła ona za wzór dla innych AOC, które zaczęto wprowadzać we Francji trzy lata później. Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, nie była to pierwsza apelacja (choć była nią prawnie), bowiem podobne zasady wprowadzano już wcześniej, choćby w stosunku do szampana czy koniaku.
Ustalenie zasad nowej apelacji pokazuje, że od początku Châteauneuf-du-Pape było trochę państwem w państwie. Dopuszczenie aż 15 różnych odmian do produkcji – co było prawdopodobnie wynikiem lokalnego kompromisu, by nie zmuszać poszczególnych winogrodników do wycinania obsadzonych parcel – stwarzało sytuację, iż nie było mowy o jakimkolwiek „ujednoliceniu” charakteru wina czy możliwości rozpoznania ich po szczególnych walorach. W dodatku pozostawienie producentom wolnej ręki co do sposobu i okresu dojrzewania wina (i w jakich zbiornikach) jeszcze bardziej dywersyfikowało samo wino – większość producentów sprzedawała go niemal od razu (po filokserze na południu ciągle panowała bieda), a i wielu czyni tak do dziś, pokazując się na rynku z bardzo młodymi winami, w każdym razie nie pięcio- czy dziesięcioletnimi okazami. Tych ostatnich jest sporo, ale są to raczej wina na specjalną okazję lub kolekcjonerskie wyjątki. Mimo ciągłego podkreślania potencjału miejscowych win podstawowa oferta sugeruje ich świeżość i młodość, co sprawia, że przy większych produkcjach odróżnienie châteauneuf-du-pape od choćby dobrze zrobionego „zwykłego” côtes-du-rhône może być bardziej niż problematyczne.
Stworzenie nowej apelacji petryfikowało po prostu stan rzeczy z czasów barona Le Roy’a z połowy lat 20 ubiegłego wieku, kiedy tworzono jej regulacje. Wskazuje na to również fakt teoretycznego ograniczenia wydajności do 2,5–3 tysięcy krzewów na hektar. Teoretycznego, bo przy cięciu krzewów na głowę i ręcznym zbiorze większa gęstość po prostu nie była stosowana. Nie chodziło zatem o stworzenie warunków dla produkcji li tylko wyjątkowego wina, ale o prawną ochronę nazwy pochodzenia dla wszystkich producentów w ramach nowej apelacji. W tamtych latach było to szczytne, dziś – budzi więcej konfuzji, niż ręczy za jakość wina, co jak zwykle obala mit specjalnej jakości win z dopiskiem AOC/AOP.
Jednak – jak każda niemal apelacja – Châteauneuf-du-Pape ma swoje gwiazdy i powstają tu faktycznie jedne z najlepszych win świata. A przynajmniej takie, o których się mówi i pisze, które się corocznie degustuje czy licytuje. Szczególnie że poza Châteauneuf-du-Pape południowa część Doliny Rodanu pozbawiona jest całkowicie porównywalnych gwiazd, co jest sytuacją zgoła odwrotną wobec jej malutkiej, północnej części, gdzie właściwie każda apelacja błyszczy na nieboskłonie, a tamtejsze wina są nie tyle kupowane, ile po prostu poszukiwane. Obie części są dziś już tak różne, że właściwie łączy je już tylko Rodan, coraz rzadziej zdarza się, że w ogóle się je porównuje czy poświęca im wspólne opracowania w magazynach winiarskich albo nawet przewodnikach.
Trzeba też zauważyć, że apelacja Châteauneuf-du-Pape, która obejmuje zaledwie 3200 hektarów (co nie jest tak wielką liczbą wobec wielu innych znanych apelacji we Francji), jest i tak większa niż powierzchnia wszystkich apelacji w północnej części Doliny Rodanu!
Jeszcze ciekawsze jest, że wino zaczęło się gwałtownie zmieniać, kiedy pojawił się tam w latach 80. ubiegłego wieku Robert Parker Jr. Spora część winiarni zaczęła wytwarzać swoje flagowe wina w minimalnych ilościach w stosunku do całej swojej produkcji, często po kilkaset, kilka tysięcy butelek. Gęste, mięsiste, z ogromnym potencjałem, bardziej do oceny przez krytyka i dla grupki kolekcjonerów. Takich flagowców jest dziś cała masa, pokazały się też wina z pojedynczych parceli (co jest mało tradycyjne w apelacji), wina ze starych krzewów i różne inne cuvées spéciales, by zapełnić listy rankingowe magazynów winiarskich. Taka akcja wzbudziła szybko reakcję – wielu winiarzy zdecydowało się domagać powrotu do tradycji, zaczęło wytwarzać wina z nieodszypułkowanych winogron, dojrzewane krótko w wielkich starych kufach. Są wśród nich i najlepsi. Ostry spór trwa.

Ruiny
fot. Michał BardelPo definitywnym opuszczeniu miasta przez papieży i antypapieży Awinion już nigdy nie powrócił do swojej świetności. Nigdy nie został zapomniany, ale bujał się gdzieś na obrzeżach wielkiej polityki i współczesnej historii, z wolna stając się turystycznym zabytkiem, nieco prowincjonalną ciekawostką. Wrócił jeszcze na chwilę w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, ale tylko po to, by zostać splądrowanym przez barbarzyńców, którzy Papieski Pałac (ten główny, w mieście) zamienili na więzienie, a większą część ludności uważanej za rojalistyczną – wymordowali. Dopiero w XX wieku zamek odrestaurowano i uczyniono zeń muzeum, zaś Awinion stał się jednym z najważniejszych w kraju centrów kultury i wydarzeń artystycznych ze słynnym festiwalem teatralnym na czele.
Niestety, najważniejszy dla winomanów symbol regionu – Nowy Zamek – jest nadal ruiną na wzgórzu tak zniszczoną, że nie da się jej odbudować.

Tiara i piotrowe klucze
Słynne logo na szyjkach masywnych butelkach châteauneuf-du-pape stworzono dopiero w 1937 roku. Symbole Watykanu – papieska tiara i skrzyżowane klucze św. Piotra – otaczają napisy. Na górze: „Châteauneuf-du-Pape”, a poniżej: „Contrôlée”. Mieli do niego prawo wszyscy producenci tego wina, ale szybko pojawił się problem. Znak stworzył przed wojną związek producentów, który w 1968 roku przekształcił się w Fédération des Syndicats des Producteurs de Châteauneuf-du-Pape, które zachowało prawo własności znaku – w 2004 roku tę decyzję potwierdził francuski Sąd Najwyższy. Nie wszystkim to się spodobało. Do syndykatu należy dziś ponad 200 wytwórców z około 250 winiarzy. Nie ma wśród nich dwóch historycznych, z samej czołówki: Château Rayas i Clos des Papes (stosuje własne logo) oraz bardzo wielu innych. Część zaczęła kontestować znak już po 1989 roku w czasie wielkiego sporu pomiędzy tradycjonalistami a nowatorami. Dlatego nie na wszystkich butelkach châteauneuf-du-pape zobaczymy tradycyjne logo, co w żadnej mierze nie przesądza o ich jakości.

Châteauneuf-du-pape w skrócie
Gminy winiarskie: Châteauneuf-du-Pape, Bédarrides, Courthézon, Orange, Sorgues
Klimat: gorący, śródziemnomorski, suchy, słoneczny, ale przez sto dni pod wpływem zimnego, suchego i mocnego wiatru (mistral), którego szybkość może dochodzić do 100 km/h
Gleby: miejscami kamieniste (ze słynnymi otoczakami – galets roulés), ale też piaszczyste, żwirowe i wapienne
Używane odmianyczerwone: cinsault, counoise, grenache noir (prawie 80% upraw), mourvèdre, muscardin, piquepoul noir, syrah, terret noir (0,02%), vaccarèse (brun argenté); białe i szare: bourboulenc, clairette blanche, clairette rosé, grenache blanc, grenache gris, picardan, piquepoul blanc, piquepoul gris, roussanne
Powierzchnia winnic: 3221 hektarów
Produkcja wina: 96,5 tys. hl (2014)
Roczna sprzedaż: ok. 12,5 mln butelek
Liczba winogrodników: ok. 320, z czego 55% butelkuje swoje wino, 20% odsprzedaje pośrednikom, 25% częściowo butelkuje i częściowo odsprzedaje wina pośrednikom lub spółdzielniom
Struktura produkcji: 95% przypada na wina czerwone, reszta na białe (apelacja nie obejmuje win różowych)
Liczba lieux-dits: 134, z najsłynniejszym La Crau, gdzie znajduje się słynna winnica Domaine du Vieux Télégraphe

Czas Wina nr 85

Zdjęcia

Komentarze

colourswitch / 23.06.2017 10:02

Thank you for sharing in this article. I generally want to peruse the quality substance and this thing I found in you post. Hope you keep on sharing a greater amount of your ideas. Thanks a lot for providing this marvelous information which i need so much

Twój komentarz
FB