Eden nad Dniestrem i Prutem

Justyna Korn-Suchocka27.02.2017 07:51

Powiedzieć, że Mołdawia żyje winem, to mało. W tym kraju, z którym historia obchodziła się dotąd dość obcesowo, a i współczesność nie nastraja optymistycznie, wszystko, co najlepsze i najciekawsze, związane jest z winem.

Podobno, gdy Pan Bóg rozdzielił już między ludzi wszystkie dobra na ziemi, zgłosił się do niego zaspany Mołdawianin. Nie mając już ani skrawka do zaoferowania, zdesperowany Pan Bóg oddał mu raj… Legenda krzepiąca serca mieszkańców Mołdawii zawiera sporo nieścisłości. Monotonny krajobraz pól, niekończące się szpalery orzechów włoskich sadzonych tu dosłownie przy każdej drodze, bukowe lasy pod Kiszyniowem, krasowe stromizny starego Orgiejowa z monastyrami wykutymi w skale, kilka dziewiętnastowiecznych kościołów, parę zamków, okrutnie zniszczona przez wojnę stolica – listę mołdawskich atrakcji zmieścić można na jednej kartce i doprawdy trudno tu doszukać się choć śladu Edenu.

Rekordowe wino
Wszystko zmienia się, gdy zaczynamy mówić o winie – na scenę wkraczają największe na świecie podziemne tunele ze składami win: Cricova (120 km tuneli) i Mileştii Mici (ponad 200 km). Wpisane do Księgi rekordów Guinnessa gigantyczne piwnice rzeczywiście robią wrażenie swoim ogromem i liczbą zgromadzonych w nich butelek z całego świata.
Fot. ArchiwumPodobnie rekordowy jest winiarski potencjał Mołdawii z areałem upraw winorośli porównywalnym do niemieckiego czy chilijskiego, tyle że mówimy o dziesięć razy mniejszym kraju! Mieszka tu raptem 3,5 miliona ludzi, co przy produkcji na poziomie 1,5 miliona hektolitrów i niewielkim spożyciu win jakościowych (miejscowi wolą alkohole z przydomowych wytwórni) predestynuje Mołdawię do tytułu eksportowego tygrysa. Aż 67 milionów butelek opuszcza ten kraj co roku, by zasilać półki głównie w sklepach dawnego bloku wschodniego. Z wyjątkiem Rosji, która nakładając embargo na niepokorną, zerkającą w stronę Unii Europejskiej Mołdawię, doprowadziła ją niemal na skraj bankructwa.
Paradoksalnie imperialne apetyty Wielkiego Brata pchnęły winiarską Mołdawię na nowe tory – z producenta kiepskich, słodkawych win bez wyrazu, których masowe spożycie w byłym ZSRR pozwalało zapomnieć o jakiejkolwiek konkurencji, mołdawskie winiarnie musiały przeistoczyć się w przedsiębiorstwa walczące o miejsce na trudnym, zachodnim rynku oraz o utrzymanie pozycji na cywilizujących się rynkach Polski, Czech czy Litwy. Winiarze spod Kiszyniowa zaczęli przypominać sobie, jak robiono tu kiedyś porządne cabernety i merloty, a także sięgać po lokalne rezerwy czyli dawno zapomniane odmiany: fetească albă, fetească regală, fetească neagră czy rară neagră. W odzyskaniu pamięci pomogła geopolityka. Wartki strumień dolarów popłynął z USA, mocarstwa zainteresowanego dla odmiany wzmocnieniem gospodarczym Mołdawii. Nowy sojusznik Amerykanów w tym rejonie świata, za oceanem znany był dotąd głównie z egzotycznego wątku w serialu wszech czasów Dynastii. Córka Caringtonów wyszła bowiem za księcia Mołdawii, a bizantyjskie bogactwo jego dworu, jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi, zachwycało na przełomie lat 80. i 90. miliony telewidzów nie tylko w Stanach.

Historia kołem się toczy
Naprawdę jedynym wartym odnotowania księciem Mołdawii był Stefan III Wielki – przywódca mołdawskiego państwa z końca XV wieku. Władca ten zerka z wszystkich mołdawskich banknotów, licznych pomników rozsianych po skwerach i placach miast oraz miasteczek, jest patronem każdej mniej dziurawej ulicy czy szkoły. Bezsprzecznie był w swoim czasie postacią wielką, liczyć musieli się z nim królowie Polski, Węgier oraz tureccy sułtanowie. Położył również ogromne zasługi dla nowożytnego winiarstwa mołdawskiego. Kłopot w tym, że na nim zaczyna się i kończy krótka ławka mołdawskich wielkich władców.
Historia tego kraju zlepiona jest bowiem z epizodów połączonych wspólnotą języka, jakim mówili przodkowie dzisiejszych Mołdawian, i kulturą stołu, przy którym zasiadali. Od czasów upadku Rzymu o ich losie decydowały przechodzące tędy hordy mniej lub bardziej barbarzyńskich nacji oraz mniej lub bardziej cywilizowani władcy ościennych potęg. Stefanowa Mołdawia rozbłysła na krótko, by zaraz wpaść w zależność od otomańskich rządów. Po upadku Turcji mołdawskojęzyczne tereny podzieliły pomiędzy siebie Austria i Rosja, która od 1812 rządziła tym fragmentem, który dziś tworzy Mołdawię „właściwą”. W połowie XIX wieku pozostała część historycznej Mołdawii weszła w skład Królestwa Rumunii, państwa powstałego ze zlepku potureckiego wiana hospodarstw wołoskich i mołdawskich właśnie. Po Trianon Rumunia nie tylko powiększyła się o węgierską Transylwanię, ale też „odzyskała” rosyjską Mołdawię. Związek Sowiecki był w latach 20. XX wieku zbyt słaby, by z carskiego spadku utrzymać w tym rejonie więcej niż wąski pasek Naddniestrza. Stworzono tu namiastkę Mołdawskiej Republiki Ludowej, by po 1945 roku dołączyć do niej całą dawną Besarabię. Lepiej sytuowani lub wykształceni Mołdawianie trafiali na Sybir – na ich miejsce sprowadzano nad Prut i Dniestr Rosjan i Ukraińców. Radzieckie obyczaje nadwątliły i tak słabe poczucie narodowej więzi. Po uwolnieniu się w 1991 roku (przynajmniej nominalnie) spod moskiewskich rządów, ledwo kilka procent mieszkańców opowiedziało się za wspólnotą z Rumunią, a w wyborach prezydenckich z listopada 2016 znów górę wzięły rosyjskie resentymenty, mimo że w Kiszyniowie na każdym kroku powiewają flagi UE i NATO.

Francuski łącznik
Odrzucając na bok historyczne zawiłości, widać gołym okiem, że rosyjski imperializm nie tylko w 2006 roku przyczynił się do rozwoju winiarskiej potęgi Mołdawii. Winorośl rosła tu wprawdzie od tysięcy lat – uprawiali ją najpewniej Dakowie i przybyli w III wieku przed Chrystusem Grecy, stąd pochodzą najstarsze winiarskie znaleziska archeologiczne w Europie (2800 rok p.n.e.). Wina mołdawskie od XV wieku były znane i cenione w dawnej Rzeczpospolitej, szczególną estymą darzono u nas wina kotnarskie (dziś rumuński region Cotnari).
Jednak dopiero XIX wiek i miłość arystokracji rosyjskiej do francuskich cabernetów i merlotów otworzyły całkiem nowe możliwości rozwoju. Rosjanie sprowadzili z Bordeaux do środkowej Besarabii i Budziaku nie tylko sadzonki, ale także biegłych w rzemiośle winnym francuskich osadników. Na efekty nie trzeba było długo czekać – oparty na cabernecie kupaż z winnicy Purcari wpierw zdobył złoty medal na Wystawie Światowej w Paryżu w 1878 roku, by potem na dziesiątki lat stać się ulubionym winem możnych tego świata, z dworem brytyjskim na czele. Tajemnica sukcesu francuskich odmian tkwi w podobnym klimacie i terroir – wszak południowe kresy Mołdawii leżą na tym samym równoleżniku co Bordeaux. I tak, na południu rozwinęła się uprawa cabernet sauvignon i merlot, wspierana przez kaukaskie saperavi. W chłodniejszym klimacie środkowej Mołdawii, w Codru, postawiono na pinot noir, chardonay i inne białe odmiany. Francuskie i kaukaskie vitis vinifery skolonizowały Mołdawię równie skutecznie jak Rosjanie.

Radzieckie porządki i europejskie jaskółki

Gospodarka planowa już przed II wojną światową wyznaczyła Republice Mołdawskiej rolę dostawcy niewyszukanych alkoholi dla mieszkańców Kraju Rad. Winorośl sadzono to dosłownie wszędzie, nie zważając na warunki i jakość produkowanych owoców. Do lat osiemdziesiątych winnice pokrywały 258 tys. hektarów czyli 8% procent obszaru Republiki Mołdawskiej i kto wie, czy nie zarosłyby wszystkiego z wyjątkiem bukowych lasów, gdyby nie zapał Gorbaczowa w walce z alkoholową opresją wyniszczającą Kraj Rad od Mińska po Władywostok. Słynny reformator nakazał masowe niszczenie winnic i znów bez związku z jakością siedlisk wycięto prawie połowę krzewów
Upadek ZSRR przyniósł kolejne zmiany – ogromne winiarskie kołchozy w części zrenacjonalizowano, rozdając, znów bez planu, niewielkie kawałki winnic Mołdawianom. Dekadę później wraz z pojawieniem się prywatnego kapitału (także rosyjskiego) z tych kawałków zaczęto tworzyć na nowo większe winiarnie, które są dziś głównym motorem zmian na lepsze. I choć państwowe molochy wciąż zalewają byłe bratnie republiki tanimi winami, jakościowa rewolucja, jaka odbywa się na naszych oczach w Mołdawii, wydaje się nie mieć już alternatywy. Niewielkie butikowe projekty należą tu wciąż do rzadkości, ale jaskółki zmian krążą coraz niżej nad Kiszyniowem. I jeśli szukając w tym stołecznym mieście czegoś ciekawego, traficie na jedyny w okolicy odnowiony budynek ze schludnym wejściem, to znak, że niechybnie trafiliście do winiarni, gdzie na półkach stoją prawdziwie europejskie wina, a sprzedawca z uśmiechem opowie o nich nienaganną angielszczyzną.

Czas Wina nr 85

Zdjęcia

Komentarze

kingoroot / 13.03.2017 09:57

Download KingoRoot Android provides an easiest way to root most of the devices to all the Android lovers around the world.

caloriecounter / 29.07.2017 10:37

Track every stpe you take and every calorie you burn with calorie counter. Great way to loose weight and stay motivated.

Baapoffers / 29.07.2017 10:38

Get great flipkart discount with BaapOffers upto 70% off. Also get free coupons.

radardetector / 04.08.2017 11:34

get best radar detectors here

newestmovieshd / 04.08.2017 11:35

download latest movies from here

kingrootapk / 10.08.2017 15:03

Here is the complete information about kingoroot apk

Twój komentarz
FB