Ilość w jakość
Marta Śmietana / 21.06.2010 10:10
Na południe od Worms, ku granicy z Francją, rozciąga się drugi co do wielkości winiarski region Niemiec – Palatynat. Stolicą regionu jest Neustadt. To urocze miejsce, jakby żywcem wycięte ze starej fotografii, poddanej jednak starannej, w duchu niemieckiego porządku, konserwacji.
Palatynat, czyli Pfalz, słynie z odbywającego się w drugi lub trzeci tydzień września tutaj – a dokładnie w Bad Dürkheim – jednego z największych festynów winiarskich na świecie. To słynny „Wurstmarkt”, festiwal kiełbasy, który wiąże się z wielowiekową tradycją częstowania kiełbasą i winem. Winiarze raczą tymi przysmakami pielgrzymów zmierzających do kaplicy św. Marcina.
Ciekawa zasada
Jeśli chodzi o wino, Palatynat jest jednym z najcieplejszych obszarów Niemiec. Miejscami klimat jest tu wręcz śródziemnomorski. Gleby bogate są w czerwone piaskowce, piaski, glinę, margle, wapienie muszlowe, granit i porfir, co daje możliwość uprawy wielu odmian winorośli. Udają się tu prawie wszystkie niemieckie odmiany. Cała ta różnorodność znajduje później odbicie w naturze produkowanych win. Na szczególną uwagę zasługuje podejście do win czerwonych – wytrawnych, o intensywnej barwie, zbliżonych coraz bardziej do stylu win śródziemnomorskich.
U stóp zamku Hambach mieści się Weingut Georg Naegele. Profil produkcji to przede wszystkim wina białe, choć trzecią część stanowią wina czerwone. – Gdy winogrona są dobre, to zbiór mechaniczny im nie szkodzi – tę ciekawą zasadę wyznaje właściciel Alfred Bonnet. Stoi ona w sprzeczności z dążeniem do ręcznych zbiorów, tak charakterystycznych dla dzisiejszego świata winiarskiego. Lecz współczesne winiarstwo to również możliwość realizowania własnej wizji.
Niemcy nie lubią mieszania
Naegele to 30 hektarów winnic. Połowa z nich jest własnością winiarni. Oprócz odmian typowych dla regionu robi się tu też wina z odmian międzynarodowych – cabernet sauvignon i merlot. One to właśnie, wraz ze spätburgunderem, trafiają do beczek. Ale nie za często. – W Niemczech nie ma tradycji starzenia wina i ludzie tego za bardzo nie lubią. Z beczką trzeba się obchodzić ostrożnie – wyjaśnia Alfred Bonnet.
Zapewne skutkiem takiej ostrożności jest eksperymentowanie z beczkowaniem chardonnay i weissburgundera. Tak powstaje nietypowy dla Niemiec chronos – kupaż złożony z wymienionych odmian – oleisty, mineralny, z silnymi warzywnymi nutami, przywołującymi wspomnienia szparagów, a nawet kartofli gotowanych w mundurkach. Jakże to odmienne od czystej, kwasowej mineralności niemieckich rieslingów.
Tę statystykę zawyża kolejna winiarnia Palatynatu – Weingut Wageck-Pfaffmann. Pięćdziesiąt hektarów upraw jest sprawiedliwie dzielonych po połowie między odmiany białe i czerwone. Niemal wszystkie wina są jednoszczepowe, tylko dwa to cuvée. To wpisuje się również w niemiecką tradycję. Niemcy wszak nie lubią mieszania.
Łagodny klimat regionu sprawia, że tutejsze wina są delikatne, a zarazem bogate i krągłe. Ich kwasowość jest niższa niż w winach z północy kraju. Ta tendencja z kolei trafia w gusta dzisiejszych konsumentów. Gdy dodać do tego ewidentną poprawę jakości win z Pfalz, wtedy łatwo zrozumieć, jaki skok jakościowy dokonał się w tym regionie winiarskim.
Nie należy jednak zapominać, że przez lata wina z Palatynatu użyczały mocy i krągłości winom ze znacznie mniej słonecznych obszarów, stanowiąc dodatkowo bardzo ważny składnik win typu Liebfrauenmilch. Do dzisiaj zresztą prawie połowa win z Pfalz jest butelkowana poza regionem. Ocena wymaga zatem czasu.
Czas Wina nr 45

