Inkaska filozofia życia
Artur Boruta / 01.02.2010 18:01
„Dla tego, kto patrzy, nie widząc – ziemia jest ziemią. Niczym więcej”. To kwintesencja filozofii życia rdzennych mieszkańców Salty. Życia w zgodzie z naturą i ludźmi.
Słowa z piosenki Atahualpa Yupanqui, uważanego za jednego z najważniejszych piosenkarzy folkowych Argentyny, są niczym memento dla tych, którzy pamiętają historię zdobywania inkaskiego terytorium przez Europejczyków. Słowa te są również całkowicie zrozumiałe dla rdzennych mieszkańców Salty, prowincji położonej w północno-zachodniej części tego kraju.
Historia Atahualpy, jednego z ostatnich prawdziwie wolnych i niezależnych wodzów inkaskich, zamordowanego przez uduszenie garotą przez hiszpańskich konkwistadorów pod wodzą Francisca Pizarra w 1533 roku, jest niewątpliwie jedną z najokrutniejszych kart odkrywania i zdobywania Ameryki Południowej.
Indigeños dzisiaj
Światli Europejczycy skazali na śmierć istniejące tutaj cywilizacje za czyny powszechnie uznawane za grzeszne w Starym Świecie. Na odkrytych terenach rozpoczęła się era zabijania, grabienia i wykorzystywania zasobów i dorobku „dzikich” ludzi. Następne kilkaset lat tworzenia państwowości, podziału wpływów, walk o niepodległość i zachowanie tożsamości to burzliwy okres w dziejach całego kontynentu. Do dziś zresztą kraje Ameryki Łacińskiej nie mogą uporać się z wieloma problemami społeczno-politycznymi, będącymi konsekwencją tego procesu historycznego.
Po wielu latach współistnienia kultur (szczęśliwie bowiem nie udało się wyniszczyć wszystkiego, co zastano na nowej ziemi) wielu dzisiejszych mieszkańców Argentyny z szacunkiem odnosi się do inkaskiej historii tych terenów. Stare zasady oznaczają spokojniejsze, prostsze i uczciwsze życie.
W rozmowach z mieszkańcami tego kraju wyczuwałem dumę z przynależności do populacji, której dominującymi cechami są wystające kości policzkowe i lekko skośne oczy – genetyczne pozostałości po choćby jednym tubylczym przodku w rodzinnej genealogii. Podobno geny Indigeños są szczególnie silne…
Dlaczego północna Argentyna?
Przemierzając Saltę, utwierdziłem się w przekonaniu, że miejsce to wezwie mnie do siebie jeszcze wiele razy. Wielkie wrażenie wywarły na mnie niespotykane pejzaże wykreowane przez naturę w dolinach Calchaquí. Niezwykła jest też atmosfera, którą tworzą tamtejsi mieszkańcy i ich prymitywna, ale silna kultura i obyczaje, tysiące lat historii oraz inkaska filozofia życia wyczuwalna w każdym zakątku tej ziemi.
Oczywiście nie bez znaczenia pozostaje także spuścizna osiedlających się tutaj przed pięcioma wiekami winiarzy. Wybitne białe torrontés, wyśmienita kuchnia i szczególnie ciekawe desery to kolejne niepowtarzalne walory tego miejsca.
Nowy Atahualpa
Podróżując przepiękną trasą z Salty do Cafayate, zobaczyć można malowniczą krainę, której niezwykłe formy skalne we wszystkich możliwych kolorach tworzą naturalną makietę kamiennych posągów, zwierząt i budowli. Erozja, deszcz, a przede wszystkim mocny wiatr, trafiające na podatny grunt w cieśninie Guachipas, odcisnęły tutaj trwałe naturalne piętno.
Mieszkańcy często personifikują skały, nadając im nazwy, imiona. Jest więc tutaj Ropucha, Teściowa, Gardziel Diabła, a nawet tonący Titanic. Najpiękniejsza jednak jest pusta, niezamieszkana, sentymentalnie nastrajająca, a rozciągająca się aż po horyzont przestrzeń, pełna wysokich kaktusów i krętych dróg.
Po pięciu wiekach historia zatoczyła koło. Inny Atahualpa – argentyński poeta i wirtuoz gitary, który przyjął pseudonim wodza – przekazywał nam w swojej twórczości filozofię miłości do ziemi. Ziemi, którą ukochał. Ziemi, którą dane było oglądać także nam, i której niezwykłość opisujemy na dalszych stronach tego numeru naszego pisma.
Czas Wina nr 43

