Katalonia nowocześnie podana

Wojciech Gogoliński01.03.2017 15:50

Oswoiliśmy się już z latającymi winemakerami, teraz przyszedł czas na latających wino-pisarzy, autorów nowoczesnych przewodników XXI-go wieku. Takim jest Miquel Hudin.

Pojęcie przewodnika kieszonkowego, przynajmniej w winiarstwie, już dawno uległo zdewaluowaniu. Nawet „pocketowego” Hugh Johnsona trzeba już wsadzić do torby lub plecaka. Książki Miquela Hudina też, ale on nawet nie wspomina o kieszonkowości (chyba, że mamy dużego smartfona, bo jego książki ukazują się także w wersji cyfrowej). Za to wprowadza nową jakość do swoich przewodników – zupełnie nowatorskie podejście, które ma pomóc winomanom przed wyjazdem i w czasie podróży. Każda książka Miquela zawiera potężną ilość praktycznych porad, telefonów oraz adresów internetowych, które pozwalają  zaplanować podróż w najdrobniejszym szczególe, łącznie z posiłkami i noclegami. By się nie zgubić, przy każdej winiarni znajdziemy kod QR ze współrzędnymi GPS jej położenia. Miquel lubi nowoczesność, więc pracuje głównie sam: pisze, robi zdjęcia, rysuje schematyczne mapy. W dodatku ma zacięcie researcherskie – w żadnym dotychczasowym opracowaniu nie znajdziemy takiej ilości informacji o historii kraju czy apelacji, uprawianych odmianach, a także stylach win, opowieści o regionie i winiarzach, ciekawych ogólnych wniosków czy opisów aktualnych (i byłych) trendów oraz miejscowej kuchni. Sam też (ze współpracowniczką) publikuje swoje książki w założonym przez siebie wydawnictwie Vinologue, którego motto brzmi: „Wielkie wina z małych regionów”.

Fot. Archiwum

Kim jest zatem Miquel Hudin? Samotnie, za własne pieniądze wybiera się do poszczególnych apelacji lub mniejszych krajów winiarskich, wynajmuje samochód i osobiście wszystko penetruje z wielką dociekliwością. Nie daje się zbywać bajaniom czy krążącym opowieściom na jakiś temat, nie napisze, póki nie sprawdzi sam. Z urodzenia jest Kalifornijczykiem, przeszedł wszystkie etapy wtajemniczenia winiarskiego, od pracy w winiarni (u Francisa Forda Coppoli), po różne formy handlu winem (w firmie importerskiej), aż w końcu zaczął pisać. Stale współpracuje z „Decanterem” i kilkoma ważnymi pismami winiarskimi („The World of Fine Wine”, „Harpers” oraz stroną jancisrobinson.com).
Kiedy poznał swoje chorwackie pochodzenie, udał się do kraju przodków, by wydać przewodniki winiarskie o Dalmacji, a potem Hercegowinie. Ożenił się z Katalonką, dlatego osiadł w małej wiosce w cieniu Montsantu. Wkrótce zaczęły się ukazywać kolejne przewodniki: „Priorat” (już dwa wydania), „Montsant” i „Empodrà”. Kiedy go ostatnio spotkałem, był po długiej i wyczerpującej podróży samochodowej po wertepach Gruzji – w maju ukaże się przewodnik o tamtejszych winach.
Autor wielką wagę przywiązuje do sposobu oceny win, a niemal wszystkie wymienione mają swoje notki. Miquel degustuje przeważnie sam, ale jeśli ma okazję, zaprasza do udziału znajomych sommelierów – ich listę publikuje w książce. Zbiera butelki w jednym miejscu i degustuje zawsze w ciemno, wyjątkiem są oceny próbek beczkowych.
W „Prioracie” zaczyna od słynnego monastyru kartuzów Scala Dei, którzy w XII wieku przywieźli tu sztukę winiarską, a kończy na piątce ojców-założycieli apelacji, wielkich wizjonerach, wśród których są René Barbier i Álvaro Palacios. Pierwszy był winemakerem u Palaciosów w Rioja i kiedy odkrył Priorat, ściągnął tu Álvaro. W pionierskich latach ostatnich dekad XX wieku cała piątka zaczynała we wspólnej winiarni, by potem się rozdzielić. Álvaro stworzył jedno z najlepszych i najdroższych win świata, L’Ermitę (dwie beczki rocznie, czasem jedna). Także Palacios wymyślił nową klasyfikację: „vi de vila” – wino z jednej gminy, której nazwę podaje się na etykiecie.
Wzruszające jest zakończenie przewodnika „Priorat”, gdzie na kilkunastu stronach autor pokazuje wina z nieistniejących już wytwórni, ale z których butelkami możemy się jeszcze spotkać w restauracjach czy w drugim obiegu.
Zaczynając opowieść o apelacji Montsant, która „wybuchła” ponad dekadę po Prioracie Miquel zwraca od razu uwagę na główne różnice między nimi. Zrazu wydawać by się mogło, iż to niemal takie same wina, bo apelacja Montsant niemal ze wszystkich stron otacza Priorat, ale tak nie jest. W Montsancie dominują leciwe kooperatywy z początków ubiegłego stulecia, jak również osiadłe tu od dawna stare rodzinne winiarnie będące od lat w tych samych rękach. Stąd oprócz win w nowym stylu, sporo robi się tu tradycyjnych vi ranci czy „domowych” jednobeczkowych soler. Dużo mniej jest nowych, zakładanych od podstaw winiarni tworzonych przez napływowych winiarzy. Zupełnie inne są też warunki glebowe – tutejsza różnorodność jest nieznana w Prioracie, bo tam nie spotkamy gleb wapienno-gliniastych czy piaszczystych.
Wśród ciekawych przemyśleń i dygresji autora są i te, które pokazują ewolucję obu apelacji od czasów pionierskich po współczesność. Hudin opisuje na przykład zmiany, jakie w nich zaszły po roku 2008, kiedy światową gospodarkę dotknął kryzys, a ludzie zaczęli szukać nieco lżejszych win, wyraźnie różniących się od stereotypowych prioratów czy montsantów, gęstych, ciężkich i drogich. Ale to już znajdą Państwo w opisywanych książkach. Bardzo polecam!

Priorat
Miquel Hudin
Vinologue 2015
Cena: 23 euro

Montsant
Miquel Hudin
Vinologue 2015
Cena: 19 euro


Czas Wina nr 85

Zdjęcia

Twój komentarz
FB