MEKSYK Gra kolorów

Dorota Romanowska18.11.2016 07:41

Wyjątkowo różnorodny pod względem zarówno geograficznym, jak i kulturowym Meksyk nie od dziś stanowi magnes dla obieżyświatów. Zachwyca pod tak wieloma względami, że praktycznie niemożliwością jest ogarnięcie wszystkich jego atrakcji podczas jednego pobytu.

To kraj, do którego bardzo chce się wracać.

W wypadku tak wielkiego pod względem terytorialnym państwa (niemal dwa miliony kilometrów kwadratowych powierzchni – a było znacznie więcej) nie tak łatwo przychodzi podjęcie decyzji, na czym skupić się w pierwszej kolejności. Czy na geografii – a są tu zarówno tereny pustynne, jak i bujne lasy, góry oraz kilometry bajkowego wybrzeża kuszącego plażami z drobnym, białym pisakiem – czy na przebogatym dziedzictwie kulturowym, czy – od jakiegoś czasu – na doskonałych winach. Pewne jest to, że bez względu na to, dokąd się udamy, nie doznamy zawodu.
Fot. Dorota RomanowskaDokonać sensownego wyboru najtrudniej będzie zainteresowanym kulturami prekolumbijskimi winomaniakom, jako że tam, gdzie obecnie powstaje najlepsze meksykańskie wino, czyli w stanie Baja California, nie ma pozostałości tychże kultur. Surowe, półpustynne warunki skutecznie zniechęcały rdzenną ludność do osiedlania się na tych terenach, a w miejscach, gdzie jest ich pod dostatkiem i to w najwspanialszym wydaniu (dżungla), próżno szukać lokalnego wina. Trzeba tak kombinować, by te na pierwszy rzut oka niepasujące do siebie elementy układanki jednak jakoś połączyć. A to akurat jest jak najbardziej wykonalne.
Można od razu udać się na zachodnie wybrzeże i na miejscu spróbować najlepszych meksykańskich win, by potem podążając w stronę Ciudad de México, odwiedzić jeszcze destylarnie w stanie Jalisco i skosztować znakomitej tequili oraz pozwiedzać wyjątkowej urody miasta kolonialne. Scenariusz ten w sumie ma pewne uzasadnienie, gdyż poza obszarem winiarskiej produkcji meksykańskie wina niełatwo namierzyć w innych częściach kraju. Druga ewentualność to odwiedzenie winogradów położonych w pobliżu stolicy. Niewielu zdaje sobie sprawę, że za Meksykiem stoi najdłuższa historia produkcji winiarskiej w obu Amerykach; to stąd uprawa winorośli szlachetnej rozprzestrzeniła się na obszary północne i południowe Nowego Świata, docierając pod koniec XVI wieku do Peru, a potem na tereny dzisiejszych Chile i Argentyny. Dziś Meksyk poszczycić się może kilkoma regionami uprawy winorośli, a niektóre z nich – jak choćby te w stanie Querétaro – oddalone są od Ciudad de México niewiele ponad 200 km. A gdzie jak gdzie, ale do stolicy, choćby ze względów logistycznych, trafi każdy podróżny.

Smak różnorodności
Fot. Dorota RomanowskaPowstałe w miejscu azteckiego Tenochtitlanu olbrzymie miasto jest jedyne i niepowtarzalne. Stanowi nieprawdopodobny, buzujący życiem tygiel, w którym majestat przeszłości miesza się z chaosem teraźniejszości. Czaruje i uwodzi, rozwijając co krok wachlarz rozmaitych atrakcji, wśród których znajdują się zabytki epoki kolonialnej, sanktuaria religijne, charakterystyczne dla kraju murale, czy położone nieopodal stanowisko archeologiczne Teotihuacán z olbrzymimi piramidami Słońca i Księżyca. Nawet wspomniane winiarnie w stanie Querétaro prezentują spore zróżnicowanie; swoją siedzibę ma tu zarówno rozpoznawalny na całym świecie lider produkcji win musujących Freixenet, jak i całkiem sporych rozmiarów (160 hektarów, z czego 64 pod winoroślą) profesjonalnie zarządzana winiarnia La Redonda, a także maleńka, z zaledwie trzema hektarami winogradów i znacznie większą liczbą koni Hacienda Los Azteca. Tutaj, oprócz możliwości zdegustowania lokalnych win, można oglądnąć charreadę, czyli zawody przypominające rodeo. To właśnie w tym celu hoduje się w posiadłości odpowiednie konie. W pobliżu znajduje się jeszcze jedna atrakcja turystyczna – wznosząca się na wysokość około 300 metrów skała nosząca miano Peña de Bernal zaliczana do grupy największych monolitów na świecie. U jej podnóża malowniczo rozlokowało się wielobarwne miasteczko San Sebastián Bernal z wąskimi uliczkami wypełnionymi nastrojowymi restauracjami i sklepikami oferującymi wyroby miejscowego rękodzieła. Jest tu bardzo, ale to bardzo kolorowo.

Mozaika kulturowa
Fot. Dorota RomanowskaTym, co w Meksyku fascynuje najbardziej, są pozostałości kultur prekolumbijskich rozsiane po znacznym terytorium kraju, a w szczególności wzniesione przez Majów miasta na terenie dzisiejszego stanu Chiapas (Palenque) czy na Jukatanie (Chichén Itzá). Równie wielkie  zainteresowanie wzbudzają pozostałości kultury Olmeków, której najbardziej charakterystyczne przejawy w postaci olbrzymich, ważących ponad czterdzieści ton wyrzeźbionych w kamieniu głów oglądać można w stanie Veracruz. W centralnej części kraju oraz na Jukatanie nie mniej zachwycają zaś cudownie klimatyczne miasta wzniesione w epoce kolonialnej. Niektóre, jak choćby San Miguel de Allende, sprawiają wrażenie zatrzymanych w czasie. Doświadczana na każdym kroku i emanująca z każdego zakątka atmosfera minionych lat nie pozwala się śpieszyć i niejako narzuca sposób zwiedzania. To zupełnie wyjątkowe, mocno kolorowe i przesycone artystycznym duchem miejsce przez wielu uważane jest za najpiękniejsze miasto w całym Meksyku. Wąskie brukowane uliczki, zadrzewione patia, wyrafinowane detale architektoniczne, kute balustrady składają się na całość stanowiącą doskonały przykład ewoluowania i przenikania się różnych tendencji i stylów od baroku po neogotyk, którego przykład w postaci kościoła San Miguel Arcángel stanowi najbardziej rozpoznawalną budowlę miasta. Oryginalny budynek z tradycyjną meksykańską fasadą wzniesiono w XVII wieku. Obecna, w stylu neogotyckim powstała w drugiej połowie XIX wieku za sprawą Zeferino Gutierreza – tubylczego murarza i architekta-samouka w jednej osobie. Chodzą pogłoski, że inspirację stanowiły dla niego pocztówki i litografie przedstawiające gotyckie kościoły Europy. Gutierrez zinterpretował gotyk na swój sposób, popuszczając cugli wyobraźni, efektem czego jest ta niesamowita – być może dyskusyjnej urody – budowla, której wysokie wieże widać niemal z każdego punktu miasta. San Miguel de Allende roztacza prawdziwie wyjątkową aurę, ale w Meksyku tego typu miejsc bynajmniej nie brakuje. To kraj, w którym przybysz z każdym dniem coraz bardziej się rozsmakowuje, nieustannie mając ochotę na więcej.

 

Odwiedź z nami kolorowy Meksyk

Czas Wina nr 83

Zdjęcia

Komentarze

gopi / 25.11.2016 06:57

great collection

Twój komentarz
FB