Miejsce z widokiem

Wojciech Bosak / 25.05.2011 12:36

Położona na stromej wiślanej skarpie Pańska Góra jest zaliczana do najlepszych winnic w Polsce, choć wytwarza się tam ledwie kilkaset butelek rocznie. Niesamowite siedlisko i bezkompromisowe metody uprawy oraz produkcji odciskają na pochodzących stamtąd winach wyjątkowe piętno.

Niewykluczone, ze tamtejsze doświadczenia staną się zalążkiem pierwszej polskiej apelacji.

Tuż za bramą winnicy wije się wśród pól biała, kamienista droga do Maćmięrza i Kazimierza Dolnego. Stąd zaledwie trzy kwadranse spacerem do rynku. Teren jest chroniony jako park krajobrazowy, więc wyślizganych kamieni może nie pokryje szybko gładki asfalt. Za drogą widać resztki parku i zabudowania dworskie w Podgórzu, od których miejscowi nazwali to wzniesienie Pańską Górą.

Wieża na skale

- Są dwa pejzaże godne polecenia: Toskania i okolice Kazimierza – lubi zaskakiwać swoich gości Wojciech Włodarczyk, historyk sztuki i profesor warszawskiej ASP. Niby żartem powiedziane, ale wyczuwa się w tym głębszą intencję. Widok rzeczywiście zachwyca. Dwieście kroków od winnicy opada stromo w dół wysoka skarpa, a po drugiej stronie szeroko rozlanej Wisły bieleją mury zamczyska w Janowcu. Intensywne rozproszone światło, odbite od wody i wapienia, przydaje temu swojskiemu krajobrazowi jakiejś nierealnej, prawie śródziemnomorskiej aury. Dla tej egzotycznej poświaty od 100 lat przyjeżdżają w te strony malarze.
Fot. W. BosakMiejsce bynajmniej nie było wybierane z myślą o winnicy. Jej pomysł narodził się znacznie później i wtedy zadecydował rodzinny sentyment. Wojciech Włodarczyk jest wprawdzie w trzecim pokoleniu warszawiakiem, ale jego przodkowie wywodzą się właśnie z tych stron. Rozglądał się więc w tych okolicach za działką pod budowę letniego domu. Dopiero po latach okazało się, jak wyjątkowe jest to siedlisko z winiarskiego punktu widzenia.
Winnica powstała w 2002 roku, gdy Włodarczykowie byli już od kilkunastu lat zadomowieni w Podgórzu, a ich słynny dom-wieża projektu Czesława Bieleckiego, jeden z najbardziej charakterystycznych budynków w całej okolicy, zdążył nabrać nieco patyny i wrósł w podkazimierski krajobraz. Posadzono wtedy tysiąc krzewów winorośli sprowadzonych od Romana Myśliwca z Jasła.
Na całym wzgórzu zalega płytko wapienna opoka i żeby cokolwiek tam posadzić, trzeba było wpierw wyrąbywać łomami w skale głębokie na pół metra transzeje. W ostatnich dekadach nikt w Polsce nie próbował uprawiać winorośli na równie skalistej i alkalicznej glebie, nie było więc pewności, jak uprawiane u nas odmiany mieszańcowe i podkładki zniosą taką dawkę aktywnego wapienia.
- W tych warunkach młode winorośle z reguły chorują na chlorozę i dopiero mniej więcej po pięciu latach, gdy wykształcą korzenie, można ocenić, jak przystosowały się do gleby – Wojciech Włodarczyk próbuje w paru słowach podsumować swój wieloletni eksperyment. – Z dziesięciu posadzonych na początku odmian dobrze sprawdziły się trzy: muskat, sibera i hiberna. Nasza biała skała wyraźnie nie sprzyja czerwonym odmianom – dodaje.
Jego córka Kasia i jej mąż, operator filmowy Piotr Niemyjski, również połknęli winiarskiego bakcyla i ostatnio coraz częściej pomagają w winnicy. W 2007 roku uprawa powiększyła się o parę rządków szlachetnych szczepów Vitis vinifera – pinot gris, chardonnay i riesling. Jak dotąd dobrze sprawują się one w uprawie, ale na pierwsze z nich wino trzeba jeszcze poczekać.

Przyczółek „terroirystów"

Winnica znajduje się na niezbyt stromym południowym zboczu, na skraju pofalowanego płaskowyżu, który w tym miejscu góruje kilkudziesięciometrową stromizną ponad doliną Wisły i płaską jak stół równiną Powiśla Lubelskiego. To położenie dobrze zabezpiecza przed przymrozkami i silnymi mrozami zimowymi. Na początku 2006 roku, gdy wszędzie dookoła przez kilka dni trzymały ponad 30-stopniowe mrozy, w winogradzie tylko raz temperatura spadła do -24°C!
Skaliste podłoże szybko nagrzewa się w słońcu i w lecie temperatura często dochodzi tam do 40°C, a przy tym miejsce jest dosyć wietrzne, co chroni winorośl od chorób. W tych warunkach winogrona mogą dłużej wytrwać zdrowe na krzewach i osiągają lepszą dojrzałość. Uboga kamienista gleba w naturalny sposób hamuje wzrost winorośli i ogranicza plon. Zbiera się tu często mniej niż pół kilograma owoców z krzewu, przy czym niepotrzebne są „zielone zbiory" oraz nadmierna selekcja winogron.
Wojciech Włodarczyk znany jest jako zadeklarowany zwolennik idei terroir i tradycyjnego winiarstwa. Swoje podejście w dość bezkompromisowy sposób realizuje na Pańskiej Górze. Uprawa prowadzona jest w sposób w pełni organiczny. Nie stosuje się żadnych chemicznych oprysków (nawet dozwolonych w winnicach biodynamicznych preparatów siarkowych), chwasty są niszczone przy pomocy motyki, a jedynym nawozem jest obornik.
Fot. W. BosakTylko raz złamano tę żelazną zasadę – po bardzo tragicznych majowych i czerwcowych powodziach, gdy niżej położona część Podgórza i większość okolicznych miejscowości przez całe tygodnie znajdowały się pod wodą.
- Mączniak był tak silny, że groziło to nie tylko utratą owoców, ale zniszczeniem całych krzewów -opowiada Kasia Niemyjska. – I wtedy postanowiliśmy opryskać winnicę środkiem grzybobójczym. Mamy nadzieję, że taki rok już się nie powtórzy – dodaje z uśmiechem.
Winogrona z reguły uzyskują dobrą dojrzałość – nawet do 15 proc. potencjalnego alkoholu, co pozwala uniknąć szaptalizacji. Przy wyrobie wina z założenia nie stosuje się żadnych interwencyjnych technik enologicznych – odkwaszania, filtracji, dodatku enzymów, aromatycznych drożdży, wiórów dębowych etc., które mogłyby zafałszować charakter siedliska.
Od samego początku białe wina z Pańskiej Góry zdobywały uznanie za niespotykaną gdzie indziej w Polsce mineralność. Właśnie ten wyraźny rys wapiennego siedliska stał się znakiem firmowym winnicy. Dobrze udają się zwłaszcza hibernale, a także kupaże z udziałem tej odmiany – skoncentrowane, bogate, charakterne, ze sporym potencjałem dojrzewania.
Wina te od lat zaliczaj ą się do ścisłej polskiej czołówki, ale nie są one łatwe w potocznym tego słowa znaczeniu – wymagają raczej pewnego obycia. Może najbliżej im pod tym względem do węgierskich win z Somló. Surowość siedliska i „nieinterwencyjna" winifikacja uwidaczniają zmienność poszczególnych roczników, a znaczna czasem kwasowość wymaga, aby wino odłożyć na rok, dwa do piwnicy.

W stronę apelacji

Pańska Góra była pierwszą winnicą założoną współcześnie w tak zwanym Małopolskim Przełomie Wisły, jak geografowie zwykli określać malowniczą dolinę rzeki między Annopolem i Puławami. Potem każdego roku przybywało tam po kilka podobnych plantacji, co nie powinno dziwić, bo okolica sprzyja uprawie winorośli, a tłumnie odwiedzane okolice Kazimierza Dolnego i Janowca są wręcz wymarzone dla enoturystyki.
Mało kto o tym pamięta, ale nie licząc Zielonej Góry, to właśnie Janowiec był ostatnim z dawnych ośrodków uprawy winorośli na ziemiach polskich, gdzie do lat 70. ubiegłego wieku przetrwały historyczne winnice. Na skarpie poniżej zamku wciąż można odnaleźć ślady tarasów, ruiny piwniczek i gdzieniegdzie nawet zdziczałe krzewy winne.
Wiosną 2008 roku powstało Stowarzyszenie Winiarzy Małopolskiego Przełomu Wisły zrzeszające 23 lokalne winnice, a Wojciech Włodarczyk został jego prezesem. Z jego też inicjatywy jeszcze tego samego roku stowarzyszenie uchwaliło „Kartę Winnic Małopolskiego Przełomu Wisły", która jest pierwszą – i jak dotąd jedyną – próbą powołania apelacji dla polskiego wina.
Dokument ten ustanawia specjalny znaczek dla win z regionu (zaprojektował go znany grafik Mieczysław Wasilewski) oraz określa szczegółowe warunki, jakie muszą one spełnić, aby uzyskać takie oznaczenie na butelce. „Karta" dopuszcza wyłącznie ekologiczne metody uprawy, zabrania dodawania enzymów, wiórów dębowych i aromatycznych drożdży, ogranicza też możliwość szaptalizacji wina. Jak nietrudno zauważyć, standardy te nawiązują do doświadczeń z Pańskiej Góry.
Podobnie jak większość miejscowych winiarzy, nasi gospodarze myślą, aby z czasem przekształcić swoją 30-arową winnicę w komercyjne przedsięwzięcie. Plantacja będzie stopniowo powiększana do powierzchni dwóch hektarów i rozpoczęto już budowę nowej piwnicy, gdzie oprócz produkcji wina pomieści się także sezonowa knajpka. – Do naszego wina będziemy podawać kozie sery, szparagi i inne lokalne przysmaki z Powiśla – planuje Wojciech Włodarczyk.

Czas Wina nr 50

Zdjęcia

Twój komentarz