Nadzieja czy pragmatyzm?

Wojciech Gogoliński08.05.2017 08:50

Po jakąkolwiek literaturę faktu by nie sięgnąć, portugalskie winiarstwo i enoturystyka kwitną. A przynajmniej wszyscy wypowiadają się o nich z wielkim, wręcz ogromnym optymizmem. Widzą świetlaną przyszłość. Choć kiedy patrzy się na to samemu, trudno wykrzesać z siebie tak jednoznaczne opinie.

Raport o portugalskim winiarstwie w firmie  euromonitor.com kosztuje prawie 850 euro i ma 47 stron. Być może byłoby dobrze go przejrzeć, ale my zrobimy to znacznie taniej i również po wielokrotnym przepatrzeniu kraju wzdłuż i wszerz. Te powtarzane wszędzie optymistyczne opinie nieco mnie zdumiewają – Portugalia przeżywa bodaj najcięższy kryzys od momentu wstąpienia do Unii Europejskiej, wiele miejsc w kraju jest niemal wyludnionych, ludzie migrują do miast w poszukiwaniu pracy. Jednak chyba nigdy w historii winiarstwo w tym kraju nie przeżywało takiego boomu jak teraz.

Fot. shutterstock.com/Vadim PetrakovO portugalskich winach mówi się dużo i ciągle od kilku lat i nie wynika to z faktu, że nagle świat wina znudził się Włochami, Francją czy Hiszpanią. Z Portugalii wieje nowością i świeżością, czego jeszcze niedawno nikt się nie spodziewał. Wróciłem właśnie z Niemiec, gdzie w wolnych chwilach jak zwykle robiłem spore zakupy w sklepie sieci Aldi w winiarskim Deidesheim. Spora część działu winiarskiego poświęcona była zachodniej Iberii, a cała półka zajęta była przez portugalskie wina z Tejo z naklejką „bio”. Właśnie tego Niemcy szukają, szuka cały świat, to jest modne. Flaszka stała po 2,50 euro i to miejscowych przekonuje natychmiast – to najniższa cena, jaką spotkałem na świecie.

Jednak to nie o cenach mówi się najwięcej. Uwagę zwraca zwłaszcza nowy obraz portugalskich win. Kraj kojarzył się do tej pory ze skrajnymi winami, z jednej strony głównie z mocnym i słodkim porto, a z drugiej z tanimi winami wszelkiej maści, w dodatku z odmian, których nazw nikt nie był w stanie wymówić. Od podszewki Portugalia wygląda dziś jednak zupełnie inaczej niż dwie dekady temu. Próżno szukać na ścianach czystych i przestronnych (często przeszkolonych) piwnic liszajów, zacieków, puszystych pleśni, ale też wiekowych dębowych zbiorników. Wygląda jakby kraj przeskoczył jeden przejściowy etap w rozwoju i dołączył do światowej czołówki, tej z najnowocześniejszym sprzętem i winiarzami po portugalskich i europejskich szkołach z dużym know-how.

Jednak tam, gdzie Portugalczycy chcą wskoczyć, jest bardzo ciasno, dlatego muszą walczyć i jakością, i ceną równocześnie. Mimo to wydaje się, że sobie radzą, w dodatku nie przekreślili całkiem lokalnych tradycji, ani też nie zachłysnęli się urokiem odmian międzynarodowych. Świat musiał się nauczyć nazw ich podstawowych odmian, a także tego, czego po nich oczekiwać. Choć nie jest to zawsze konieczne – miejscowi uwielbiają kupaże, a to już przekracza granice percepcji przeciętnego konsumenta, zwłaszcza że w niektórych regionach uprawia się nawet i 250 różnych szczepów (!). W dodatku nikt nie jest w stanie przekonać wytwórców, że na świecie istnieje lepsza odmiana od nieznanej gdzie indziej tourigi nacional, tak jak świat nie jest (niemal) w stanie przekonać Portugalczyków, by wina z tej odmiany przestali starzyć w beczkach i butelkach w nieskończoność. Świat chce win młodszych, nieco lżejszych i bardziej owocowych. Dla miejscowych jakość wina z tej odmiany kojarzy się niezmiennie z wiekiem.

Jak zmienia się portugalskie winiarstwo widać choćby po flagowym kiedyś winie, słodkawym Mateus Rosé. Dziś pod marką Mateus wytwarza się wiele innych win, niekiedy doprawdy godnych uwagi, choć klasyczna wersja ciągle sprzedaje się wybornie. Ta wierność lokalnym odmianom mogła się przecież skończyć tragicznie. Kiedy na świecie w supermarketach brylowały odmiany pinot grigio i sauvignon blanc, Portugalczycy musieli walczyć za pomocą własnych lokalnych białych szczepów. I sporą część walki wygrali – wtedy też na szerokie wody wypłynął region Tejo.

Trzeba jednak dodać, iż ogół miejscowego winiarstwa nie zawsze wygląda tak różowo i wielu tę walkę przegrało. Jednak akurat w Portugalii innego wyjścia nie było – ze względu na ugruntowany w czasach dyktatury Salazara przymus tworzenia gigantycznych spółdzielni, które skupowały wszystko. Dziś niewiele – na szczęście – z tego zostało, niemal wszyscy musieli zaczynać od podstaw, czyli od winnic.

Inaczej było tylko w Douro, gdzie wytwarzano od wieków portugalski hit eksportowy – porto, zaś winiarnie w dużym stopniu były w rękach międzynarodowych. Na to wino spadło inne nieszczęście – w pewnej chwili konsumenci przestali pożądać tego trunku, bowiem w czasach kultu zdrowego trybu życia stało się dla nich nadmiernie mocne i zbyt słodkie.

Ale porto jako tako przetrwało ten kryzys – producentom pomogło pojawienie się coraz bardziej poszukiwanego wina wytrawnego z Douro, wytwarzanego z tych samych odmian i na tym samym obszarze, co porto. Zawsze je tam robiono na własne potrzeby, ale nigdy wcześniej nim nie handlowano, ani nawet nie butelkowano. Przy zastosowaniu najnowszych technik stało się perłą regionu, winem porównywanym ochoczo z wyrobami z hiszpańskich regionów Rioja czy Ribera del Duero.

Te wszystkie zawirowania sprawiły, iż mapa produkcji wina uległa drastycznej zmianie, zmieniły się także tradycyjne ośrodki jego wyrobu. Zwykle za stolicę portugalskiego winiarstwa uważano Porto – to miasto po prostu w sposób naturalny przychodziło nam na myśl. Niektórzy uważali, że tytuł ten należy się Lizbonie, nie tylko dlatego iż jest odwiedzana przez miliony turystów, ale także z uwagi na fakt, że niemal graniczy ona z regionem Alentejo, gdzie zaczęła się (zwłaszcza czerwona) winiarska rewolucja i rozpowszechniło się użycie beczki, ale także z tego powodu, że ma ona własne, często bardzo stare, apelacje. Takiemu poglądowi sprzyja również, że za północną miedzą znajduje się białe Tejo – region, który daje największą liczbę tym razem win białych.
Jednak to obszar na północy kraju, w środkowej jego części, stał się synonimem miejscowej (i z czasem także światowej) jakości, jeśli chodzi o wyrób win czerwonych. To dwie słynne apelacje, głównie Dão i – w nieco mniejszym stopniu – Bairrada, rozsławiona przez Luisa Pato i jego kolegów, szlifujących swe najlepsze wina z rzadkiej (nawet w Portugalii), ale jakże fantastycznej, odmiany baga. To do Viseu – miasta w Dão, które z pewnym trudem znajdziemy w przewodnikach turystycznych, ściągają masy winomanów z całego świata. Bez wizyty w tym mieście trudno sobie dziś wyobrazić winiarską wizytę w Portugalii, w Viseu odbywają się najważniejsze imprezy winiarskie w kraju, spotkania, konferencje oraz ogłasza się, które wina w danym roku wygrały w konkursie win portugalskich.

Miasto ma niezwykle ciekawe położenie – z trzech stron jest otoczone przez góry (na ich szczytach zimą pojawia się śnieg!) i tylko w od strony południowo-zachodniej jest otwarte na nizinę, w stronę starej stolicy, Coimbry, i Oceanu Atlantyckiego. Takie umiejscowienie daje niezwykle korzystne warunki do uprawy winorośli na łagodnych pagórkach osłoniętych od wpływu afrykańskich gorących mas powietrza znad iberyjskiego interioru i umożliwia dostęp do wilgotnych i moderujących prądów znad zimnego oceanu. Jak na spaloną letnim słońcem Portugalię jest tu doprawdy wybornie i „ulgowo” , choć sama „metropolia” jest niewielka i raczej blokowiskowa. Ma jednak niezaprzeczalny urok średniej wielkości starego miasta, gdzie wewnątrz zabytkowych budowli, a często i na zewnątrz, dominują błękitne kafelki – azulejos. Całą ich kolekcję z przedstawieniami figuralnymi, a także z ogromnymi kompozycjami przestrzennymi w formie historycznych obrazów znajdziemy w kościele Miłosierdzia (Igreja da Misericórdia). Niech nas nie zwiedzie jednak ta niepozorność Viseu (w porównaniu choćby z Porto, Coimbrą czy Lizboną) – to miasto o wielce starożytnych korzeniach, jeszcze celtyckich, a później rzymskich, wreszcie miejsce narodzin portugalskiej państwowości, tak samo cenne dla Portugalczyków, jak dla nas Kraków. Dlatego nowa część miasta obfituje w luksusowe, często ogromne, wielogwiazdkowe hotele oraz najlepsze restauracje. Trudno się zatem dziwić, że dziś tu, w Viseu, bije serce portugalskiego winiarstwa.

Portugalia

Powierzchnia winnic:
180 tys. hektarów
Produkcja: 5,89 mln hl
Konsumpcja per capita: 42,2 litrów
Najbardziej znane odmiany: białe – alvarinho, fernão pires (maria gomes), arinto (padernã), encruzado; czerwone – touriga nacional, castelão, touriga franca, baga, tinta roriz (aragonês; hiszpańska tempranillo), trincadeira (tinta amarela)
Roczny eksport: ok. 2,7 mln hektolitrów (z czego już tylko 1/4 przypada na porto i inne wina wzmacniane). Jego wartość sięga ok. 750 mld euro
Główne rynki zbytu: Francja, Wielka Brytania, Angola, USA, Belgia, Holandia, Niemcy, Kanada i Brazylia.

Czas Wina nr 86

Zdjęcia

Komentarze

tutu / 17.05.2017 09:19

Designed for both, iOS and Android, the Tutu app is a widely recognized free app for games and game hacks.

Link / 24.05.2017 08:15

Very easy to understand the material! Thanks to the author!

Timer / 27.06.2017 23:39

Very good article! Thanks to the author! You just need our timer in preparation for the exams! Try it and you will achieve high results!

gaurisingh123 / 22.07.2017 08:59

I never been to portugal but i love the culture, thanks.

Twój komentarz
FB