Niepodległościowa gęś

Justyna Abdank-Kozubska22.11.2017 00:00

Niespełna dwa tygodnie temu odbył się 5. Krakowski Festiwal Młodego Wina. Industrialne wnętrza Starej Zajezdni pękały w szwach, bo wielu dzień 11 listopada uczcić chciało lampką „świętomarcińskiego” wina oraz porcją wybornej gąski. Byłam i ja.

Wino nie zawiodło, organizator wydarzenia Winnica Srebrna Góra pokazała klasę. Mnie osobiście bardziej do gustu przypadło Białe Świętomarcińskie 2017 (90% solaris i 10% siegerrebe) z dobrze zaakcentowaną słodyczą i świetną kwasowością. Świeże nuty jabłkowo-cytrusowe idealnie komponowały się z miksem sałat podanych z półgęskiem, sosem żurawinowym i serem rubin oraz pasztetem z gęsi z konfiturą z dyni. Mojej towarzyszce bardziej zasmakowało za to wino Czerwone Świętomarcińskie 2017 (75% rondo, 25% pinot noir précoce + acolon), dość wytrawne o nutach wiśniowo-jeżynowych. Dla mnie zbyt kwaśne i płytkie, lecz o gustach się przecież nie dyskutuje. Być może smak wina zbilansowała porcja duszonych gęsich serc podawanych w sosie winnym z ciemnym pieczywem oraz udko gęsie na duszonej czerwonej kapuście z malinami. Oba wina można było kupić w cenie 39 złotych za butelkę. Od strony kulinarnej Festiwal można zatem uznać za bardzo udany.

 

Szkoda jednak, że Organizatorzy nieco przeliczyli się z pojemnością Zajezdni. Festiwal rozpoczynał się o godz. 18.00 i my przyszłyśmy mniej więcej o tym czasie, jednak miejsc wolnych już dawno nie było. Tłumy żądnych strawy i napitku Krakowian tłoczyło się przed wejściem, a przekraczając próg hali oczom ukazywał się chaos. Większość przygotowanych ław biesiadnych zajęta. Część osób stawała w kolejkach po wino i wydawane porcje gęsi w różnych konfiguracjach, cześć już z dwoma zajętymi rękami próbowała znaleźć choć odrobinę wolnego miejsca. Niekiedy udawało się przycupnąć na schodach lub przystanąć przy stolikach koktajlowych. Chcąc wejść na antresolę, gdzie jeszcze było trochę wolnych miejsc usłyszałyśmy, że miejsca są zarezerwowane, a przecież teoretycznie nie dało się takiej zrobić.... Jedzenie w kurtkach, w pośpiechu i na stojąco nie jest zbyt dobrą rekomendacją. To duży minus, nad którym Organizatorzy powinni pomyśleć, by więcej się to nie powtórzyło.

Ciekawym urozmaiceniem Festiwalu było udostępnienie kilku stoisk producentom naturalnych wyrobów lokalnych. Pyszne tartinki z pstrągiem ojcowskim czy porcje degustacyjne wybornych wędlin i  kiełbasek kusiły gości i sprawiały, że oczekiwanie na kieliszek wina stawał się bardziej strawny. Sporym zainteresowaniem cieszyło się też stoisko z lawendowymi słodkościami oraz rogalami świętomarcińskimi.

Szkoda, że taką uwagą nie cieszyło się już ogłoszenie pierwszych laureatów nagrody świętego Marcina oraz błogosławieństwo przygotowanych w tym celu statuetek (dzieło krakowskiego rzeźbiarza Jerzego Kędziory) przez duchownego. Zaledwie kilka osób zebranych tuż pod sceną zauważyło i przybrało właściwą pozę przy kropieniu nagród święconą wodą i odmawianiu modlitwy. Większość skupiona była na głośnych rozmowach przy stołach i w ogóle nie była zainteresowana tą ceremonią. Tak czy owak nagrody za wspieranie polskiego winiarstwa i świętomarcińskich tradycji zostały przyznane.

Otrzymali je: poseł dr Michał Wojtkiewicz za docenienie potencjału polskiego winiarstwa i wspieranie winiarzy w dążeniu do przyjęcia przyjaznych dla nich rozwiązań legislacyjnych;  Maciej Nowicki - za wieloletnie wysiłki na rzecz budowy świadomości oraz popularyzacji polskiego wina wśród szerokich rzesz konsumentów oraz Prezes Slow Food Polska dr Jacek Szklarek – za wieloletnie wysiłki na rzecz przywrócenia do łask polskich konsumentów gęsiny oraz młodego wina. Przedstawiono także projekt pomnika świętego Marcina (również dzieło Jerzego Kędziory), który wkrótce stanąć ma wśród winnic Srebrnej Góry.

Atmosferę Festiwalu wzbogacał też bardzo udany występ orkiestry strażackiej z Milówki. Gdyby nie te niedociągnięcia organizacyjne można by stwierdzić, że obchody Święta Niepodległości 11 listopada skończyły się wyjątkowo miło, nieprawdaż?

Zdjęcia

FB