Niepokojące „oszustwa” pod choinką

Redakcja02.12.2016 18:53

Dla każdego „Mikołaja” umieszczającego zapakowaną flaszkę pod choinką – a więc dla większości z nas – luksusowym rozwiązaniem jest, by jak najszybciej zobaczyć ją otwartą na wigilijnym stole.

Zaś jeśli tradycja wstrzymuje – najpóźniej w ciągu dwóch następnych dni świątecznych. Każdemu obdarowanemu (wiadomo – nie jesteśmy w rodzinie anonimowi) nie szczędzę przy tym podstępnie cennych uwag, jaki oto wyjątkowy prezent przyniósł mu „czerwony”, jak fajnie i z czym go natychmiast połączyć, roztaczam plastyczne obrazy krain, z których flaszka pochodzi, uczę o odmianach, konkretnych smakach, walorach bukietowych. Z niepokojem widzę jednak, jak zapalają im się oczy. Z niepokojem, gdyż im więcej mówię, tym częściej w oczach odbiorcy widzę podstępny zamiar zgoła innego spożytkowania flaszki, w innym niż moje towarzystwie, w innym czasie. Rodzina się wycwaniła, żądna wiedzy teoretycznej pozostaje całkowicie odporna na jej praktyczny walor, a przy okazji – i na moje świąteczne potrzeby.
Pozostają mi więc wyciągnięte jak zwykle spod drzewka czapki, rękawiczki, krawaty, słodycze i zestawy kosmetyków, których (za wyjątkiem słodyczy) zutylizowanie kosztuje mnie mnóstwo wysiłku umysłowego, by przy kolejnych rodzinnych urodzinach nie trafiły w ręce poprzedniego darczyńcy.
Ale mimo wszystko – cieszmy się świętami!

Paweł Gąsiorek
Chianti Montespertoli

Podere dell’Anselmo
DOCG Chianti Montespertoli
Toskania, Włochy

Fot. Archiwum„Ja wiem, że chianti brzmi lekko obciachowo” – zaczął swój wywód Fabrizio Forconi, właściciel i enolog Podere dell’Anselmo. „Ale mam możliwość sprzedać ci to wino pod inną etykietą” – kontynuował. „Spokojnie Fabrizio” – odparłem. „W Polsce chianti nie jest obciachowe, wręcz przeciwnie”. „Ale wiesz, jak spróbujesz tego wina zrozumiesz, że z chianti nie ma ono wiele wspólnego”. I rzeczywiście tak jest. Produkowane na łupkowo- gliniastych glebach wzgórz wokół Montespertoli, wina Fabrizia nie pasują do tego, do czego przyzwyczaiło nas chianti. Mocno skupione, zadziwiają ekstraktywnością. Nos bardzo owocowy: śliwki, czereśnie, w tle pojawiają się kwiaty: fiołki, irysy. W ustach przyjemnie szorstka struktura, znak mineralności. Pełne, z bardzo długim, przyjemnym finiszem. Zaskakujące i zadziwiające. Tak było, gdy ostatnio je otwarłem w gronie znajomych. Wszyscy podkreślali, że to zupełnie coś innego niż chianti. I do tego niewygórowana cena.
Dobre wino na prezent: znana apelacja, ładnie prezentująca się etykieta, a w środku bardzo miłe zaskoczenie.

Justyna Korn-Suchocka
1413 Tokaji Édes Szamorodni 0,5 l

Disznókő
Tokaj, Węgry
pojemność: 0,5 l

Fot. ArchiwumMoja teściowa nie lubi wytrawnych win. Lata reedukacji pozostały bez efektu. Stała się więc przypadłość teściowej przyczynkiem do świątecznego zwyczaju obdarowywania jej winami z wyższym poziomem cukru. W przypadku win tokajskich tym milszego, że w jej pokoleniu budzą tokaje rzewne wspomnienia.  Butelka urokliwa, poręczna i zgrabna, etykieta historyzująca (w roku 1413 pojawiła się pierwsza pisemna wzmianka o Górze Dzika, na której rozciągają się dziś winogrady Disznókő), ale największe uciechy czekają oczywiście we wnętrzu.
Skoncentrowane aromaty moreli, cytrusów i miodu powracają w ustach, w których niemałą przecież słodycz (125 gramów cukru) równoważy wyborna kwasowość. A że to tokaj samorodny, charakter ma nieco inny niż wieloputtonowe aszú – zdaje się być bardziej wytrawny, dzikim głogiem i dymem pachnący.  Klasyczne połączenie borytryzowanego wina  z foie gras lub ostrym serem pleśniowym nie mieści się w kanonie świątecznych przysmaków. Do deserów nieco za słodki, więc raczej sam w sobie może za cudowny deser posłużyć. Albo wsparcie dla wspólnego kolędowania. Trzeba tylko namówić teściową, by na zakończenie wigilijnego wieczoru prezentem hojnie się podzieliła.

Artur Boruta
Cava Gran Cuvée Brut Reserva

Mont Marçal
DO Cava, Hiszpania

Gran Cuvée, cava winiarni Mont Marcal, jest bodaj najszlachetniejszym Fot. Archiwumkompromisem w relacji jakość-cena. Od lat bardzo cenię i lubię to wino musujące. Posiada wszelkie atuty doskonałego musiaka: przyjemnie orzeźwia, w ustach pięknie się rozwija, bąbelki są bardzo delikatne miło szczypiąc w język, struktura przywołuje na myśl świetne białe wina spokojne. Nuty brzoskwini i cytrusów podbite delikatnie mocą chardonnay, które jest jednym z trzech szczepów użytych do winifikacji nadają tej cavie charakter niezwykle uniwersalny. Świetna jest sama w sobie, ale w kompozycjach kulinarnych pasuje zarówno do klasycznych zestawień z rybami i owocami morza, jak też do sałatek, a nawet białych mięs. Świetnie współgra z delikatnymi deserami.
Cava Mont Marcal Gran Cuvée to mój absolutny faworyt wśród win musujących wliczając w to wszystkie szampany, prosecco czy crémanty. Gdybym więc miał za zadanie uszczęśliwić kogoś podarunkiem w postaci wina musującego, ofiarowałbym ten trunek, który mnie odpowiada najbardziej – sięgnąłbym właśnie po katalońskie Gran Cuvée z Mont Marcal. Salut!

Wojciech Gogoliński
De Neuville Crémant de Loire

Blanc Brut
Ackerman
AOP Crémant de Loire
Dolina Loary, Francja

Fot. ArchiwumTakie precjoza – by uniknąć dramatycznych zdarzeń, które opisałem we wstępie – najlepiej darowuje się pod choinkę swoim partnerom, z którymi i tak spędzimy Sylwestra. „Wspaniałomyślnie” dzielimy się, a jednocześnie wiemy, że przynajmniej część zawartości flaszki i tak trafi do naszego kieliszka. Ratując się w ten sposób wydaje nam się, że i wilk (czyli my) będzie syty, i owca cała. Niestety! I tu wszechobecne rodzinne cwaniactwo posunęło się znaczne dalej, niż sądzimy. Nasz partner wcale nie oczekuje od nas wina w prezencie – ma go wszak na co dzień. Co gorsza, jest pewny, że i tak zabezpieczymy winiarsko-alkoholowe zaplecze noworocznego przyjęcia. To jakby żonie pracującej na poczcie kupić w prezencie papeterię.
Ale i na to jest sposób! Każdy kij ma dwa końce, więc miast mówić, gdzie leży Dolina Loary, że to wyjątkowy kupaż chenin blanc z dodatkami chardonnay i cabernet franc, albo że aromat zachwyci nas wanilią i świeżo pieczonymi ciasteczkami, trzeba zacząć inaczej. Zwrócić mimochodem uwagę na to, iż jest to napój wybitnie dietetyczny – kieliszek zawiera znacznie mniej niż sto kalorii! Nie ma tłuszczów trans (idziemy w nowoczesność, więc nie używamy określania „nasyconych” czy „odzwierzęcych”), ani złego cholesterolu, czy zabijającego nas w trymiga sodu. Zaś owych kalorii jest znacznie mniej, niż w porcji leczącej nas natychmiast ze wszystkiego kaszy gryczanej, mniej niż w bananie jednym! A potem, zapewniam Was, musi być już jak w Seksmisji, kiedy Stuhr szepcze do Łukaszewicza: „Albercik, to działa!”

Dorota Romanowska
Ramón Bilbao Reserva

Bodegas Ramón Bilbao
DOCa Rioja
Fot. Archiwum
Wiadomo, że wino przeznaczone na prezent powinno zarówno dobrze wyglądać jak i smakować. A najlepiej pochodzić z jakiejś słynnej apelacji czy przynależeć do „poważanej” kategorii. Tak się składa, że wybrane przeze mnie wino należy do jednej i drugiej grupy. Wygląda też niczego sobie, bordoska butelka z wytłoczonym na szkle logo winiarni, elegancka w formie etykieta z nazwą jednej z najznamienitszych hiszpańskich apelacji, a do tego magiczne słowo „Reserva”. W przypadku riojy gwarantuje ono, że wino pojawiające się w sprzedaży jest winem co najmniej trzyletnim, z których to trzech lat spędzonych w piwnicach producenta przynajmniej rok dojrzewało w beczce, a kolejne dwa lata w butelce. W przypadku „mojego” wina okres leżakowania w beczce został wydłużony do 20 miesięcy, ale to producentowi jak najbardziej wolno uczynić – nie wolno natomiast wymaganego prawem okresu skrócić. Te długie miesiące spędzone w dębie amerykańskim dają o sobie znać w bogatym bukiecie, gdzie dość wyraźnie wyczuwalne nuty waniliowe idą w zaparte z intensywnym, pełnym świeżości owocem. W ustach także zachwyca wigorem i rześkością, co w połączeniu ze świetną kwasowością i eleganckimi, ładnie zintegrowanymi, ale dającymi się wyczuć taninami całkiem nieźle rokuje na przyszłość.

Wojciech Giebuta
Château Lamothe-Vincent

Heritage Blanc
AOC Bordeaux,
Francja

Fot. ArchiwumOtworzyć od razu i poczęstować gości, czy schować na później? – klasyczny dylemat świeżo obdarowanego winem. By nie stawiać naszych beneficjentów w tak niezręcznej sytuacji, wybierając się w gości wybierzmy jako prezent wino białe, które wymaga schłodzenia przed podaniem. Jeżeli wręczymy gospodarzowi mocno schłodzoną butelkę opakowaną w termouszczelniacze – to ewidentna wskazówka, że spodziewamy się otwarcia jej jeszcze tego samego wieczoru. Gdy wino jest w normalnej temperaturze, obdarowany unikając niezręcznych dylematów może schować prezent w czeluściach domowej spiżarni, obiecując, że poda je następnym razem.
Regionem, który znają wszyscy i który chcąc nie chcąc kojarzy nam się z wysoką jakością jest Bordeaux. Zatem odpowiedź jest prosta: jako prezent dajemy coś białego znad Żyrondy.
Znane jest Bordeaux z win czerwonych. I owszem – jako pierwsze wymienimy wina z Médoc i St-Émilion. Jeżeli białe – to przede wszystkim wielkie słodkości z Sauternes i Barsac. Nie znaczy to jednak, że nie ma tu doskonałych, wartych uwagi wytrawnych win białych. Dziś polecam Państwu wino z niewielkiej prywatnej posiadłości położonej w obszarze między dwoma rzekami – Garonną i Żyrondą – który to region słynie z doskonałych białych win właśnie. Powstające z tradycyjnych odmian sauvignon blanc i sémillon jest niezwykle uniwersalne przy łączeniu z potrawami i zachwyci niejednego obdarowanego.

Czas Wina nr 84

Zdjęcia

Komentarze

essaywritingservice / 23.12.2016 08:28

Your article is very nice its very useful for all the students. this guide is use for all the bio exams for students and also using this blog for research students also i am a one of the biology students thanks to giving us.

gmail / 30.12.2016 21:13

thanks for sharing

cccamserver / 07.02.2017 12:50

Good focuses you composed here..Great stuff...I think you've made some really fascinating points.Keep up the great work.

Twój komentarz
FB