Oaza na pustyni

Dorota Romanowska25.07.2017 10:27

Zachodnie i środkowe obszary olbrzymiej Argentyny to raj dla entuzjastów rozmaitych sportów – narciarstwa, wspinaczki, raftingu oraz pieszych, konnych lub rowerowych wycieczek.

Kto chociaż raz zawitał na ziemie po wschodniej stronie Andów, doskonale wie, że tutaj nie sposób się nudzić. A już na pewno o atrakcyjności tych trenów całym swoim jestestwem ochoczo zaświadczą masowo odwiedzający te ziemie entuzjaści nektaru Dionizosa.

Sercem geograficznego i historycznego regionu o nazwie Cuyo położonego w centralno-zachodniej Argentynie jest dziś niewątpliwie Mendoza; buzujący życiem ośrodek miejski i stolica prowincji o tej samej nazwie, jak okiem sięgnąć porośniętej winogradami. Kiedy przemieszcza się nieśpiesznie po zacienionych, mocno zadrzewionych alejach miejskich i oddycha świeżym, nawilżonym powietrzem ciężko jest uzmysłowić sobie, że miejsce to znajduje się praktycznie na pustyni.

Nowe, choć z historią
Fot. Dorota RomanowskaMimo że obecnie Mendoza nie może poszczycić się bogatą kolonialną zabudową, ma za sobą długą historię. Została założona 2 marca 1561 roku przez Pedro del Castillo wysłanego do Cuyo przez gubernatora Chile Garcíę Hurtado de Mendozę w celu zaludnienia tych ziem. I tak kapitan Pedro del Castillo, jak podają kroniki między dwoma burzami piaskowymi, założył miasto o nazwie Ciudad de Mendoza del Nuevo Valle de La Rioja. Dość szybko, bo zaledwie rok później, przeniesiono je kilka kilometrów dalej na północ, gdzie dziś znajduje się Plaza del Castillo. Głównym powodem, dla którego tak ważne było założenie tego ośrodka, była konieczność posiadania miejsca na szlaku handlowym wiodącym z Río de La Plata do Santiago de Chile, gdzie można byłoby się zatrzymać po pokonaniu Andów. Mendoza stanowiła taki przystanek, stąd jej bardzo duże znaczenie w epoce kolonialnej. Niestety większość zabudowań z tego okresu uległa zniszczeniu podczas trzęsienia ziemi 20 marca 1861 roku. Kataklizm ten był powodem zbudowania nowego miasta w odległości około kilometra na południowy zachód od poprzedniego.
Na początku swego istnienia Mendoza tak jak wszystkie ziemie w owym czasie położone na południe od Przesmyku Panamskiego należała do Wicekrólestwa Peru. Było tak aż do 1776 roku, kiedy wraz ze wzrostem znaczenia portu w Buenos Aires hiszpańska Korona zdecydowała o utworzeniu Wicekrólestwa La Platy. Wówczas Cuyo wraz z innymi terenami północnymi przeszło pod jurysdykcję zarządców nowego terytorium. Tyle że jedynie formalnie, gdyż ziemie te nadal zarówno pod względem ekonomicznym jak i kulturowym bardzo silnie związane były z Chile.
Niespecjalnie dziwił taki stan rzeczy, gdyż Mendozę od Santiago dzieli niecałe czterysta kilometrów, podczas gdy dotarcie do Buenos wymaga pokonania ponad tysiąca. Zdecydowanie szybciej i łatwiej było się tu dostać z Santiago i to mimo konieczności przebycia drogi wiodącej przez majestatyczne Andy. Właściwie jest tak do dziś – ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich kilku miesięcy, kiedy to remontowi poddawano lotnisko w Mendozie i aby dostać się na miejsce drogą powietrzną trzeba było latać do San Juan, a potem jeszcze dwie godziny spędzić w samochodzie. Kiedy jest się w Santiago, bez dwóch zdań lepiej przejechać przez góry, gdyż dróg z takimi widokami można ze świecą szukać jak świat długi i szeroki. Do tego przekraczanie granicy w Andach też stanowi swoistą atrakcję i pozostaje w pamięci na zawsze.

Róg obfitości
Sytuacja uległa zmianie dopiero w 1884 roku, kiedy to ukończono budowę kolei transkontynentalnej. Dzisiaj cały region nie tylko ze względu na produkcję winiarską jest bardzo silnie związany z gospodarką Argentyny. Oprócz wina dostarcza też jabłek, gruszek, pomidorów, cebuli, śliwek, oliwek, brzoskwiń, pigw, cytrusów oraz miodu. W tutejszych górach występują złoża uranu, miedzi i ołowiu, a w prowincji Mendoza działa kilka hydroelektrowni. Rozwinął się tu także przemysł naftowy, a lokalna rafineria plasuje się na drugim miejscu pod względem wielkości w kraju.

Dobry zarządca to skarb
fot. Shutterstock / Watch_The_WorldPrawdziwie dynamiczny rozwój miasta nastąpił na przełomie XIX i XX wieku wraz z napływem nowej fali imigrantów, ze szczególnym uwzględnieniem Włochów i Francuzów. To dzięki nim rozwinął się w Mendozie tak ważny obecnie dla kraju przemysł winiarski. Tyle że przybysze zza oceanu nie byli jasnowidzami i sami zapewne nigdy by nie dotarli na krańce Argentyny, choćby z braku pieniędzy na dalszą, jakże długą podróż. Nie bez powodu większość imigrantów rozpoczynała egzystencję w nowej ojczyźnie w trudnych do opisania warunkach, zamieszkując conventillos w La Boca. Wielu z nich nigdy zresztą ich nie opuściło. To przedsiębiorczy gubernatorzy Mendozy mieli konkretną wizję rozwoju swych ziem i płacili agentom w porcie w Buenos za każdego dowiezionego do Mendozy przedstawiciela konkretnej profesji. Najbardziej zależało im na wykwalifikowanych inżynierach, winiarzach i agronomach.
Inżynierowie projektowali system irygacyjny umożliwiający prowadzenie szeroko zakrojonych upraw na pustynnym terenie, a winogrodnicy wespół z winiarzami zakładali winnice. Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że już rdzenni mieszkańcy tych ziem umieli zrobić użytek z dostępnych wód i część kanałów irygacyjnych po dziś będących w użyciu jest ich dziełem. Europejczycy dodali swój wkład i dzięki temu obecnie, gdy spaceruje się ulicami miasta pod zielonym dachem utworzonym przez korony rosłych platanów, można delektować się pluskiem wody płynącej kanałami biegnącymi wzdłuż większości ulic. Jest tu tyle zieleni – zarówno na ulicach, jak i w licznych parkach – że trudno przyjąć do wiadmości fakt, iż żadne z wszechobecnych platanów, topól, jaworów czy wiązów nie występują w regionie w stanie naturalnym.

Z placu na plac
fot. shutterstock / Matyas RehakMendozę można zwiedzać na wiele sposobów, ale na pewno jednym z przyjemniejszych jest zaznajamianie się z nią przez zobaczenie licznych placów. Za najpiękniejszy, nie bez powodu, uchodzi Plaza España, założona na wzór andaluzyjskiego skweru w latach 40. ubiegłego wieku. Jest tu wszystko, co znajduje się na placach w południowej części Hiszpanii, czyli fontanny, ławeczki i przede wszystkim kolorowe kafelki – słynne, wielobarwne azulejos, w tym konkretnym przypadku ilustrujące między innymi odkrycie Ameryki, działalność misjonarską czy założenie Mendozy w 1561 roku. Uwagę zwraca też sporych rozmiarów biały pomnik przedstawiający dwie kobiety, z których większa i potężniejsza przedstawia Hiszpanię, podczas gdy młodsza, symbolizująca wytrzymałość i energię stanowi wizualizację Argentyny. Oprócz Placu Hiszpańskiego w Mendozie jest jeszcze Plaza Italia, Plaza Chile i Plaza San Martín, z obowiązkowym  pomnikiem wyzwoliciela pośrodku, a także założony w XVIII wieku, jako drugi w mieście, Plaza Sarmiento, początkowo nazywany Plaza Nueva, w odróżnieniu od najstarszego ze wszystkich placów Mendozy – Plaza Vieja – obecnie noszącego imię założyciela miasta Pedro del Castillo. Pod koniec lat 40. XX wieku Plaza Nueva oficjalnie została przemianowana na Plaza Domingo Faustino Sarmiento by upamiętnić pisarza, męża stanu i siódmego prezydenta Argentyny.
Innym sposobem na dogłębne poznanie miasta jest odwiedzanie jego licznych restauracji, w których spróbować można najwyższej klasy lokalnych specjałów, w niektórych miejscach także przy dźwiękach muzyki. Natomiast szeroko rozumianą prowincję obowiązkowo należy zwiedzać, poruszając się szlakiem obficie rozsianych po okolicy bodeg, gdyż tutejsze wina słusznie uchodzą za jedne z najwspanialszych w kraju. Chyba że ktoś lubi wspinaczkę. Wtedy nie pozostaje nic innego, jak spróbować zmierzyć się z Kamiennym Strażnikiem, czyli najwyższym szczytem obu Ameryk przez indian keczua nazwanym Aconcagua. Każdy sposób na zaznajomienie się z Mendozą jest dobry, a ona na pewno jest warta, by na stale zagościć w pamięci każdego, komu dane było w takich czy innych okolicznościach się z nią zetknąć.

Czas Wina nr 86

Zdjęcia

Komentarze

gotaram / 04.08.2017 11:21

Wow! So beautiful! Thank you for sharing the information about this place.

modbro / 15.08.2017 12:02

modbro download Hello readers, do you find any problem while streaming your videos online

Twój komentarz
FB