Pamiątki po książętach burgundzkich

Łukasz Wojnarowicz09.02.2016 08:50

Przyjęło się mówić, że Dijon jest stolicą Burgundii, a Beaune stolicą burgundów. Pisanych małą literą, ponieważ nie chodzi tu o ludzi, ale o wina. I jest w tym dużo prawdy – win jest tam zdecydowanie więcej niż mieszkańców.

Miasto historię ma długą, a rodowód rzymski. Niektórzy twierdzą, że założycielem miasta był Juliusz Cezar, ale gdy bywał w okolicy, raczej patrzył i zwyciężał, niż budował i zakładał. Dużo później Beaune stało się stolicą książąt burgundzkich, którzy utrzymywali niepodległość swojej domeny przez cały okres średniowiecza. Dopiero konflikt Karola Śmiałego z królem Francji Ludwikiem XI w 1472 roku zapisał w annałach historii Burgundczyka jako ostatniego z dynastii. Po przegranej bitwie oraz śmierci pod Nancy w 1477 roku całe jego księstwo przeszło pod władzę korony. Wspomnienie dawnej potęgi pozostało w doskonale zachowanej średniowiecznej zabudowie. Od słynnego Hôtel-Dieu, znanego bardziej pod nazwą Hospices de Beaune, po pałac książąt burgundzkich, gdzie znalazło swoją siedzibę Muzeum Wina.

Lekcje muzealne
Fot. Łukasz WojnarowiczZanim wyposażeni w grube portfele zaczniemy robić zakupy w niezliczonych sklepach z winem w centrum Beaune, warto zdobyć trochę ogólnej wiedzy na temat miejscowych win i sztuki ich produkcji. Sztuki, bo w nią zmieniło się lokalne rzemiosło, którego tradycje są starsze niż chrześcijaństwo. Zamieszkujący te tereny w I tysiącleciu p.n.e. Eduowie nie potrafili robić wina, ale gdy po raz pierwszy się z nim zetknęli (dzięki kupcom fenickim, etruskim i greckim) zapałali tak wielkim entuzjazmem, że starcza go ich dalekim potomkom do dziś.
Jednym z najstarszych z zabytków potwierdzających relacje handlowe jest krater z brązu znaleziony w grobie „księżniczki” celtyckiej w Vix. Naczynia tego rodzaju są powszechnie znane z terenu Grecji i Rzymu, jednak tylko nieliczne wykonane z metalu naczynia dotrwały do naszych czasów. Krater jest ogromny, mierzy 164 centymetry i mieści 1100 litrów płynu. Ze wspaniałą dekoracją na szyjce stanowi główny eksponat w pobliskim Muzeum  Archeologicznym w Châtillon-sur-Seine.  
Zanim produkcja wina dotarła do Edui, etapami powstawały kolejne przyczółki w Galii Narbońskiej, w Dolinie Rodanu oraz nad Garonną. Pierwsze ślady uprawy winorośli w Burgundii datuje się na I wiek p.n.e. Sława przychodziła jednak powoli. Dopiero w IV wieku n.e. za czasów Konstantyna Wielkiego, w dedykowanym mu panegiryku mowa jest o winach z Burgundii, które wymagały leżakowania. Wzmianka w tekście poświęconym czynom zwycięskiego cesarza świadczy sama za siebie.
Po Konstantynie zwycięstw zabrakło, a wiedza o uprawie i produkcji wina przetrwała nawałę ze wschodu tylko dzięki klasztorom. Im przypadła główna rola w odrodzeniu i budowaniu pozycji win burgundzkich. Władza świecka, widząc w tym szansę na zarobek, także promowała własne winnice, nad czym pieczę mieli właśnie książęta burgundzcy. Vin de Beaune było jedną z pierwszych marek we współczesnym znaczeniu. Książęta dbali o wizerunek i sprzedaż swoich win, wysyłając je do Brugii, Paryża oraz na dwór papieski w Awinionie. W edykcie Filipa Śmiałego z 1395 roku zakazującym uprawy gamay, a nakazującym nasadzenia pinot noir, niektórzy widzą troskę o zachowanie jak najwyższej jakości miejscowych win. Inni – małostkowe rozgrywki księcia z jego przeciwnikami politycznymi.

Fot. shutterstock.com / Pack-ShotEtnografia zbiorów
Muzeum Wina oferuje na szczęście nie tylko suchy wykład, ale także ogromną kolekcję zabytków etnograficznych. Być może ekspozycja trąci nieco myszką, ale wyczerpująco pokazuje, jak uprawiało się tu i uprawia do dziś winorośl, dokumentując wszystkie etapy od poszukiwania siedliska, po rozlewanie wina do butelek. Zgrzebne stroje ludzi, proste narzędzia i rzemieślnicze wynalazki zakurzone za szkłem mają swój urok. Czasem pojawią się pierwsze zdjęcia z XIX wieku, gdzie indziej kolekcja kielichów i butelek na wino ustawionych w porządku chronologicznym. Największe wrażenie robi ekspozycja zewnętrzna, gdzie zebrano stare prasy winne. Ich rozmiary dowodzą, że skala produkcji od stuleci była tu ogromna. Wrażenie, że jest się w jednej z dawnych i obecnych stolic wina jest w pełni uzasadnione.

Pora zakupów
Najlepiej kierować się labiryntem uliczek do centrum, gdzie sklepy winiarskie sąsiadują ze sobą w ambiwalentnej symbiozie. Wybór win „ograniczony” wyłącznie do ponad 150 burgundzkich apelacji, nie licząc ich wersji village, premier grand cru. Wspomniany na początku gruby portfel właśnie teraz będzie szczególnie potrzebny. Na szczęście win można w każdym punkcie spróbować i samemu ocenić, czy są warte zakupu. Zaparkowany obok samochód odciąży na czas kolejnych wizyt i pozbawi rozsądku mówiącego, że już starczy. Dla chcących być bliżej winnicy i winiarzy powstał  szlak, być może początkowo wydeptany przez Juliusza Cezara i jego wojska, wiodący do Dijon. Stanowi on kręgosłup regionu. Na nim rozłożony jest atlas win burgundzkich, Aloxe-Corton, Nuits-Saint-Georges, Vosne- Romanée, Clos de Vougeot. Odcinek kilkudziesięciu kilometrów lepiej bezpiecznie rozłożyć na dwa tygodnie drogi…

Czas Wina nr 77

Zdjęcia

FB