Paryż może poczekać

Justyna Korn-Suchocka02.08.2017 13:18

Święta racja – po co pchać się do pełnego azjatyckich aparatów telefonicznych Centrum Świata, skoro można pomarudzić na francuskiej prowincji. Bohater filmu i jednocześnie główny amant, którego (ku rozpaczy kilku znajomych pań) nie gra wcale widoczny na plakatach Alec Baldwin, wychodzi z takiego właśnie założenia porywając uroczą Annę czyli Diane Lane w podróż po bezdrożach południa Francji.

Fabuła jest prościutka jak budowa cepa: znudzona rolą dobrej żony, nieco zaniedbywana przez męża Amerykanka w średnim wieku wybiera towarzystwo miłego Francuza w równie średnim wieku. Oboje mają sporo czasu i pieniędzy, przy czym Francuz ma lepszy pomysł na ich wydanie: dobre jedzenie, rozrywki, hotele i to, co w filmie przypadło mi do gustu najbardziej – wino.

Mniej więcej co 5 minut na ekranie otwierana jest kolejna butelka z Châteauneuf-du-Pape, Condrieu, czy Cornas, a Chablis leje się obficie. Tak się bowiem składa, że na trasie Monte Carlo – Paryż, którą pokonują w ciągu kilku dni nasi bohaterowie, znajduje się nie tylko różowa Prowansja, ale kilka całkiem znanych apelacji z Doliny Rodanu i Burgundii.

Podczas licznych obiadów i kolacji zastępy wspaniale przygotowanych kelnerów i sommelierów serwują wina, bogato je przy tym komentując. Naturalnie czynią to francusku. Dystrybutor filmu uznał widać, że egzotyczne wypowiedzi tubylców nikogo nie zainteresują i, podobnie jak to się praktykuje przy dialogach w suahili, nie zostały przetłumaczone. Szkoda wielka, bo to bodaj najciekawsze fragmenty tego obrazu. Zwłaszcza że winom towarzyszą, z równą pasją omawiane, wspaniałe dania i lokalne przysmaki (np. kurczak z Bresse czy ślimaki po burgundzku) jadane w najsłynniejszych lokalach z gwiazdkami znanej firmy oponiarskiej na drzwiach.

Największą zaś korzyść z seansu mogą wynieść ci, którzy w te rejony Francji się wybierają – o ile znają francuski i w ciemnościach kinowych uda się im zanotować parę adresów i nazw. Twórcy filmu wiodą nas bowiem od jednej atrakcji turystycznej (np. Pont du Gard w Prowansji) do drugiej (muzeum braci Lumière w Lyonie) a całość układa się w zgrabny prowansalsko-rodański przewodnik dla bardziej wymagających turystów.

Trudno dociec dlaczego ponad 80-letnia Eleanor Coppola, prywatnie żona Francisa i matka Sophie, postanowiła nakręcić pełnometrażowy spot reklamowy. Ale być może to, co bierzemy za komercyjną robotę na zlecenie ministerstwa turystyki, było jednak intymną próbą rozliczenia się z przeszłością. Główna bohaterka to przecież żona bardzo znanego i rozchwytywanego reżysera filmowych przebojów… Jeśli drżycie na dźwięk wyciąganego z butelki korka, macie wolne dwie godziny i ochotę na niezobowiązującą (także do myślenia) podróż – sprawdźcie sami.

Paryż może poczekać (2016)
Scenariusz i reżyseria: Eleanor Coppola
W rolach głównych: Diane Lane, Arnaud Viard, Alec Baldwin

Zdjęcia

Twój komentarz
FB