Pizza a sprawa polska

Pizza Luigi to placek z sosem pomidorowym, szynką parmeńską, rukolą i parmezanem. W nowotarskiej Oberży pod Różą przygotowuje ją… Luigi właśnie.

Właściwie – przygotowywał, gdyż aresztowało go niedawno Centralne Biuro Śledcze, a pizzaiolo Luigi został tajemniczym i groźnym Luigim B.

Autora (?) powszechnie lubianej pizzy zatrzymano jako ukrywającego się (i „biorącego udział w przestępstwach z użyciem broni”) wysoko postawionego mafiosa z Camorry. 52-letni Luigi B. został aresztowany, a jakże, w kuchni. Ponieważ stawiał opór, obezwładniono go paralizatorem i skuto na podłodze, wśród misek i sprzętów kuchennych. W Oberży pod Różą. W Nowym Targu.

52-letni Luigi B. to nie byle kto. Członek Camorry klanu Gallo-Cavalieri (jak donosi prasa), z podneapolitańskiej Torre Annunziata, poszukiwany i przez policję, i przez konkurencję, wymykający się zasadzkom (organizowanym i przez jednych, i przez drugich), dwukrotnie postrzelony z karabinu, uchodzący zamachom, wybrał… Oberżę pod Różą. W Nowym Targu.

Tam, sprytnie maskując swoje mediolańskie parentele, kierował tropy śledczych w stronę Parmy raczej (szynka, parmezan), niż rodzimej, oryginalnej tradycji kulinarnej (mozzarella, ew. caciocavallo, pomidory, zioła). Co więcej, salame Napoli, owszem, obecne, reprezentowane było dla niepoznaki przez różne inne pizze, nie tę zgoła, którą Luigi sygnował własnym imieniem. Mistrzostwa kamuflażu sięgnął jednak, umieszczając w menu pozycję tak bliską polskiemu podniebieniu, jaką jest pizza z ananasem. Ta ofiara ze strony neapolitańczyka miała, co zrozumiałe, przekonać tropiących, że z Neapolem nic go nie łączy.

Pizza z ananasem, powszechnie zwana hawajską (choć akurat nie we wspomnianej restauracji), oddaje tymczasem (staro)polskie upodobanie do łączenia mięsa ze słodkim owocem. Zwłaszcza że w kanonicznej wersji ananas miesza się w niej z boczkiem. Mogłaby zostać wymyślona w Polsce, powstała jednak w Ontarioregion winiarski w południowo-środkowej Kanadzie, leżący... (...) w Kanadzie na początku lat 60. XX wieku. Dodajmy, że jest też najpopularniejszą pizzą w… Australii (15 procent wszystkich wyrobów tego typu). Pizza polacca (lub po prostu polacca) tymczasem to nadziewana, okrągła i przypominająca placek do pizzy briosza – słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.., zwarte ciasto z gęstym, żółtym kremem. Różne powstaniu tej pizzy towarzyszą legendy (a to Sobieski pod Wiedniem, a to jakaś tajemnicza polska królowa, a to polska mniszka w nowicjacie, która przepis miała przywieźć z… Polski), żadna nie ma sensu. Pewne jest natomiast, że deser ten powstał w mieście Aversa (miejscowi cukiernicy toczą spór, czyi przodkowie pierwsi polaccę wprowadzili) leżącym zaledwie kilkanaście kilometrów na północ od Neapolu.

Nigdy zapewne nie uzyskamy od Luigiego B. odpowiedzi na pytanie, które jako pierwsze ciśnie się na usta: dlaczego Oberża pod Różą? W Nowym Targu? Czy jednak możemy z całą pewnością wykluczyć trop kulinarny i językowe nieporozumienie? Może Luigi B. jest miłośnikiem pizza polacca? Może trafiając do Polski, spodziewał się czegoś zupełnie innego? Może do Oberży pod Różą trafił w poszukiwaniu wrażeń cukierniczych?
Wiele podobnych nieporozumień czeka potencjalnych ukrywających się w Polsce przestępców. Szczególnie perwersyjne pułapki czyhają zbiegów z Francji, zwłaszcza z Bretanii (fasola z kiełbasą zalana koncentratem pomidorowym), Grecji (smażona lub pieczona ryba w warzywach julienne) i Japonii (śledź w śmietanie). Polskie restauracje stoją za to otworem wobec gotujących złoczyńców z krajów byłego ZSSR – kurczak po kijowsku, barszcz ukraiński, chłodnik litewski to nie etymologiczne wilcze doły.

Wracając do neapolitańczyka – poszukiwany od czterech lat i od tyluż poznający polskie menu, zostanie deportowany do ojczystej ziemi, gdzie, miejmy nadzieję, powróci do rodzimych potraw. Gdyby nawet jego podróż do Polski była skutkiem pomyłki, nie trafił najgorzej. Intuicja kazała mu kierować się na południe, słusznie uczynił. Mógł przecież uprawiać kuchnię fusion w Białej Podlaskiej, w której niedawno zrewolucjonizowana przez Magdę Gessler pizzeria (wcześniej bezpretensjonalna Solare, po rewolucji dumna La casa del Polacco) serwuje pizzę z kaszanką, kiełbasą, karkówką oraz… z kiełbasą i karkówką. Z drugiej strony gdyby Luigi B. ukrywał się tam właśnie, sąd niewątpliwie potraktowałby tę torturę jako okoliczność łagodzącą, a może nawet zaliczył na poczet kary. Pod Różą w Nowym Targu na mafiosa czekało w najgorszym razie „koryto góralskie” (na wcześniejsze zamówienie). Można się przyzwyczaić.

Do pizzy Luigi warto zaproponować coś z ojczyzny bohatera – Kampanii. Mineralno-cytrusowe, czasem trochę maślane fiano di avellino od któregoś z tamtejszych producentów powinno udźwignąć cały ten parmeński kamuflaż.