Pod pikantną gwiazdą

Redakcja12.12.2017 12:14

Dyskusja o gustach w ogóle nie ma sensu, ale jeśli ją zawęzić nieco – to już całkiem co innego. Dlatego dziś chcemy podyskutować o winach z ikrą. Rzecz jasna, nie chodzi nam o kawior, ale o wina napędzane czymś iskrzącym, pikantnym, niesione domieszką ognia piekielnego.

Szukaliśmy takich, w których znaleźć można elementy przyprawowe i orientalne, ale też i takich bardziej wysublimowanych, które nie od razu przywodzą na myśl krakowskiego smoka. Jesteśmy pewni, że na Państwa wigilijnych stołach znajdą się potrawy godnie komponujące się z naszymi propozycjami.

Paweł Gąsiorek
Gewürtztraminer Altum Auslese

Weingut Heinrich Vollmer
Palatynat, Niemcy
Pojemność: 0,5l

Fot. ArchiwumWina wysokich lotów – tak można spokojnie określić produkcję Heinricha Vollmera. I dosłownie, i w przenośni. Bardzo często wybierane są jako pokładowe wino w klasie biznes niemieckiej Lufthansy. Mają wtedy okazje wznosić się na ponad 12 tysięcy metrów ponad poziom morza. Ale, używając języka przenośni, to też wina najwyższych lotów. Winiarnia położona w Palatynacie, dość ciepłym zakątku Niemiec, pozwala robić dużą kolekcję ciekawych win. Gewürztraminer Altum Auslese to wino wielowątkowe. Na początek uderzają nas mocne aromaty liczi, melona, dojrzałych moreli. To bardzo aromatyczna odmiana. Aromaty wypełniają mocno nie tylko kieliszek, ale wręcz całe otoczenie. W ustach bardzo owocowe, podbite przyprawowo-korzennymi nutami. Na plan pierwszy wysuwa się imbir, potem gałka muszkatołowa i ziele angielskie. Wszystko delikatnie i dostojnie stonowane. Wino półsłodkie z dobrą równowagą kwasową. Świetne do picia solo, jak i do dobrych słodko-kwaśnych dań kuchni chińskiej.
No i naprawdę nieźle smakuje na wysokości. Wierzcie, ostatnio spróbowałem.

Wojciech Giebuta
Marquis de Castera

Château Castera
AOC Médoc
Bordeaux, Francja

Fot. ArchiwumHugh Johnson powiedział kiedyś, że wino jest po to, by łączyć je z jedzeniem. W idealnym kulinarnym połączeniu powinno być niczym sos, który nadaje ostatecznego smaku i charakteru potrawie. Swego czasu pewien krakowski koneser wina z okazji okrągłej rocznicy swoich urodzin zamówił sobie u znanego szefa kuchni uroczystą kolację. Do dania głównego została wybrana butelka Château Margaux z 1928 roku. Podobno jeszcze wtedy doskonale nadawało się ono do picia. Mocno zaskoczyło mnie to, że druga butelka tego wybitnego wina została w całości przeznaczona do sosu. Można? Można! Bo przecież kto bogatemu zabroni wlewać wino za kilka tysięcy euro do rondla z najlepszą nawet jagnięciną. Tylko czy to ma sens? Marquis de Castera to tak zwana druga etykietka bordoskiej posiadłości Château Castera. Winnice położone w lewobrzeżnej części regionu dają mocno taniczne, wyraźne wina dobrze znoszące dłuższe leżakowanie. To konkretnie najlepiej smakowało będzie między 5 a 10 rokiem od zbiorów. Dzięki sporej jak na tę część regionu zawartości odmiany merlot wino nie jest bardzo taniczne i łatwiej mu utrafić w szersze gusty. Będzie doskonałym dodatkiem do długo pieczonych czerwonych mięs w zawiesistych sosach. Sosach z winem naturalnie.

Fot. ArchiwumDorota Romanowska
Shotfire Quartage

Thorn-Clarke           
Dolina Barossa, Australia          

Przyznam szczerze, że nie do końca jestem entuzjastką wyraźnie wyczuwalnych w winie nut przyprawowych. A już w żadnym razie nie akceptuję, gdy są one dominujące, co akurat nierzadko zdarza się w przypadku win dojrzewających przez czas jakiś w dębowych beczkach. Na szczęście modę na tego typu wina w pewnym sensie mamy już za sobą i w większości przypadków obecnie króluje świeży bądź przetworzony, ale jednak owoc. A ten na pewno na plan pierwszy wysuwa się w wybranym przeze mnie australijskim kupażu. Czerwone i czarne owoce zdecydowanie dominują w bogatym bukiecie wina, a potem ich soczysty smak wyraźnie wyczuwalny jest w ustach, gdzie pojawiają się także subtelne nuty cynamonowe, gałki muszkatołowej i suszonego oregano. Wino jest solidnie zbudowane i pełne, o wyraźnie wyczuwalnych, ale dobrze zintegrowanych taninach i świetnej, świeżej kwasowości dobrze wróżącej na przyszłość. Chociaż pochodzi ze stojącej shirazem Doliny Barossa, akurat tej odmiany w nim nie znajdziemy; tutaj dzielnie na klasę i elegancję produktu w równym stopniu pracują gwiazdy bordoskie – cabernet sauvignon, cabernet franc, petit verdot i merlot. Najważniejsze, że ze znakomitym skutkiem!

Justyna Korn-Suchocka
Lava Beneventano Aglianico

Farnese Vini
IGT Aglianico Beneventano,
Kampania, Włochy

Fot. ArchiwumAglianico, wielka odmiana południa Włoch, została nazwana przez Roberta Parkera szczepem przyszłości. Zabawne, biorąc pod uwagę jej starożytną proweniencję. Wywodzi się od winorośli przywiezionej przez Greków do Kume (dziś okolice Neapolu) już w VIII wieku p. Ch., służyła Rzymianom do wytwarzania jednego z najsłynniejszych win starożytności – falernum. Czy smakowało podobnie jak nasza Lava z winnicy Vesevo położonej 50 km na wschód od wybrzeża Kampanii na winodajnych stokach wygasłych wulkanów? Czy rzymscy patrycjusze mogli, tak jak my, cieszyć się jego silnie owocową kwasowością, nutami pieprzu, liścia laurowego i ziela angielskiego przyprawionych gorzką czekoladą – trudno wyrokować, ale nie potrzeba owijać się togą, by dostrzec, że to skromne na pozór wino ma wielki dar przekonywania. W dojrzalszym wydaniu (a potencjału porównywanego do nebbiolo aglianico nie brak) wytraca nieco przyprawowy czar. Kto zatem szuka w winie czegoś delikatniejszego niż owoc w czekoladzie, niech pije teraz. Carpe diem wciąż aktualne.



Artur Boruta
Cabernet

Winnica Turnau
Zachodniopomorskie, Polska

Fot. ArchiwumNie mogę oprzeć się słowom piosenki Grzegorza, które idealnie pasują do krótkiej notki o moim ulubionym czerwonym winie z Winnicy Turnau. „Czy zdanie okrągłe wypowiesz, czy księgę mądrą napiszesz, będziesz zawsze mieć w głowie tę samą pustkę i ciszę”. Wino ma swój charakter, kształt, duszę. Żyje w nas, w naszej świadomości, w naszej wyobraźni przez pryzmat sensualnych wrażeń, wspomnień, marzeń i przeżyć. Czy zastanawialiście się kiedyś nad ogołoconym z metafizyki smakiem wina? Toż przecież, jeśli nie jest ewidentnie zepsute – będzie podlegać tym samym prawom co każda sztuka – jednych będzie zachwycać, innym będzie przeszkadzać. „Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum”. Tylko czy koniecznie musisz za nim podążać – absolutnie nie! Smakuje to, co naprawdę daje nam przyjemność. Cabernet – to trzy cabernety niebędące szlachetną winoroślą; cabernet cortis, cabernet cantor i cabernet dorsa. „Lecz pamiętaj: naprawdę nie dzieje się nic!” Wino to jest ładunkiem energii i niezwykle mocną konstrukcją. Tutaj dominuje charakter mocno dojrzałych, czerwonych owoców: ostrężyn, czereśni i czarnych porzeczek. Pojawiają się nuty tostowe, a wszystko podbite wyraźnymi smakami orientalnych ostrych przypraw: kardamonu, cynamonu, goździków, a także ostrej czerwonej papryki. „Zaufaj tylko warg splotom”. A smak pozostanie w pamięci na długo. Moim zdaniem to najciekawsze wino z Baniewic. Więc wybieram Caberneta spośród całej kolekcji win czerwonych wbrew jego prowincjonalnemu pochodzeniu „i nie stanie się nic – aż do końca!”

Wojciech Gogoliński
Bagueri Superior

Cabernet Sauvignon
Vinska Klet „Goriška Brda”
Primorska, Słowenia

Fot. ArchiwumWziąłem sobie tego caberneta, bo choć go znam (i cenię), to te kilka słów będzie ciągiem dalszym mojego felietonu. O tej odmianie ostatnio mówi się nieco więcej, bo niektórym naukowcom wydała się podejrzana. Otóż jeśli podać powstałe z niej wino w ciemno grupom o różnym doświadczeniu winiarskim z pytaniem o jego szlachetność, cabernet sauvignon ląduje zwykle na pierwszym miejscu wśród… odmian hybrydowych czy nawet amerykańskich (czyli badziewia). Naukowcom nie udało się dojść, dlaczego tak się dzieje, bo marka „cabernet sauvignon” na etykiecie jest na pierwszym miejscu wśród najbardziej rozpoznawalnych i najchętniej kupowanych win świata! Ale to wyborny temat na rozmowy przy świątecznym stole i przy kieliszku przedniego, odleżałego słoweńskiego Bagueri.
Temat fajny, bo tu można się nawet radośnie pokłócić lub zagrać w scrabble, tworząc słowa opisujące walory tego wina. Bo to ciało pełne nut porzeczkowych i wiśniowych, suszonych śliwek, ale jego ikra tkwi w korzeniach, zielonym pieprzu, ziołach, pudełkach po cygarach, cedrze… Bagueri jest „przepakowane”, ale w ramach obowiązującego prawa. Trzyma szyk!

Czas Wina nr 90

Zdjęcia

FB