Południe Chile

Jancis Robinson08.06.2017 11:49

Dla wszystkich odpowiedzialnych za The World Atlas of Wine Chile to istny koszmar.

Wraz z każdą edycją powierzchnia nasadzeń w tym najdłuższym, najcieńszym kraju na świecie, wzrasta. Pierwsze sześć wydań pomieściło Chile na jednej stronie, w tradycyjnej orientacji północno-południowej. Do czasu siódmego wydania atlasu powierzchnia nasadzeń wzrosła tak znacznie, że musieliśmy odwrócić mapę o 90 stopni i pozwolić jej się panoszyć na dwóch stronicach.

Na rozwiązanie dla ósmego wydania jeszcze nie mam pomysłu: winorośl występuje tam teraz na obszarze od szerokości 18°49′ (Pustynia Atakama) po 46°33’ w Patagonii, z kartograficznie niefortunnymi przerwami tu i ówdzie.

Na początku tego roku dostałam zaproszenie od właściciela winnicy wtedy uznawanej za najbardziej wysunięty na południe obszar dostarczający owoców do produkcji komercyjnej w Chile, gdzie sześcioletnie krzewy pinot noir wczepiają się ryzykownie korzeniami w hektar gleby bazaltowej nad rzeką Puelo, 41 stopni na południe, tuż przy granicy argentyńskiej. W tym miejscu drogi pomiędzy Chile a Argentyną są wyjątkowo nieliczne. Moja pierwotna wizja podróży przez Patagonię od strony Argentyny runęła, kiedy dotarło do mnie, że musiałabym najprawdopodobniej pokonywać te odległości na końskim grzbiecie.

Zamiast tego zdecydowaliśmy się na lot z Santiago do Puerto Mott, bramy Patagonii, by później znosić trzy godziny solidnych wstrząsów na gruntowych drogach. Na końcu czekało nas 20 minut spektakularnej podróży ślizgaczem po jeziorze przy rzece Puelo. Naszym celem była chata należąca do Villaseñor, producenta posiadającego udziały w winnicach w Colchagua i Curico, właściciela marki Kenos, planującego zakup kolejnych 40 hektarów winnic w Patagonii. Dyrektor handlowy Villaseñor kilka razy w miesiącu spędza po 12 godzin za kierownicą w jedną stronę, aby nadzorować tamtejsze działania.

Nawet gdyby okazało się, że ich winnica nie istnieje lub wino jest niepijalne i tak ani przez chwilę nie żałowałabym trudów podróży. Chata Mitico Puelo, wzniesiona w latach '90 z lokalnych surowców przez pewnego Amerykanina, stała się pierwszym w Chile ośrodkiem wędkarstwa muchowego. Oczarowała nawet mnie, choć daleko mi do zachwytów nad wędką i kołowrotkiem. Patrząc od strony niewielkiego molo, zaraz za kołyszącym się mostkiem nad wartkim strumykiem, dostarczającym energii elektrycznej potrzebnej dla ugoszczenia czterdziestu osób, widać chatę otuloną przez rozległą łąkę z wysokim pasmem górskim i majestatycznym wodospadem w tle. Otaczało mnie powietrze tak czyste, że byłam zupełnie jak Heidi na południowej półkuli z płucami jak po wiosennych porządkach.

Towarzyszył mi współautor Wine Grapes, szwajcarski genetyk José Vouillamoz, którego zadaniem było zbadanie dzikiej winorośli, jaka dała początek winnicy obsadzonej pinot noir. Rozłożysty, w pełni dojrzały krzak winny miał się doskonale, w sąsiedztwie wodospadu niemalże dusił drzewo od dawna dające mu oparcie, a wcześniej zainspirował właścicieli do poszukiwania właściwego miejsca na winnicę w pobliżu.  José pobrał próbki liści do analizy DNA po powrocie do Szwajcarii. Obecnie podejrzewamy, że winorośl ta – najprawdopodobniej bonarda – odbyła podróż przez Andy prosto z Argentyny.

Następnego ranka, po piętnastominutowej podróży łodzią w górę strumienia i pół godzinie marszu przez las, trafiliśmy do otwartej doliny z kilkoma farmami, gdzie skóry owcze i krowie suszyły się w otwartych szopach. Ciężko było dostrzec jakąkolwiek ścieżkę, nie mówiąc już o drodze. W końcu dotarliśmy do niewielkich nasadzeń winorośli, bogatych w odmiany i w większości eksperymentalnych. Zaskakująco okazało się, że najlepiej radzą sobie marsanne,  mourvèdre i pinot noir; ten ostatni zajmujący najwyżej położoną, płaską działkę o największej ekspozycji słonecznej. Wybór takiego miejsca na winnicę nie jest oczywisty – opady roczne wynoszą tu około 2000 mm, ale gleba ma dobry drenaż.

Winogrona po przejściu przez ręce zbieraczy od Villaseñor Wines odbywają 900 kilometrową podróż na północ do winiarni w Talca,  wykorzystując pobliski szlak  i prom regularnie kursujący poprzez jezioro Puelo. Debiutancki rocznik Puelo Patagonia Pinot Noir (udana nazwa, jak sądzę) to 2014, opatrzony elegancką etykietą oraz ogromną ilością informacji technicznych na kontretykiecie. Ma przekonujący smak lekkiego, świeżego, niebeczkowanego pinota z subtelnym, ciepłym, mineralnym podszyciem.

Mówiąc szczerze wino smakuje tak dobrze, że chiński importer Villaseñor'ów miał ochotę zagarnąć całość produkcji. Ostatecznie zadowolił się połową z 1300 butelek, a za każdą z nich w Chinach zażyczy sobie równowartość 150 USD.

Zastanawia mnie jedynie jak długo Villaseñorowie będą w stanie utrzymać tytuł najbardziej wysuniętej na południe komercyjnej winnicy w Chile. W obliczu kurczącej się podaży wody wszyscy chilijscy winiarze węszą w poszukiwaniu południowych działek. W Chile Chico (46°33′), w regionie Aysén jest stacja badawcza zarządzana wspólnie przez winiarza od Undurraga i agencję rządową, gdzie w szczególnie atrakcyjnym dla winiarstwa zakątku Patagonii testowane są rozmaite odmiany. Pobliskie jezioro General Carrera łagodzi tamtejszy klimat, który w innych okolicznościach byłby zbyt chłodny dla winorośli. Rosną tam dobrze również drzewa wiśniowe, choć wiatry potrafią być niepokojąco silne.

Po powrocie z podróży do południowego krańca Chile dostałam e-maila od Miguel'a Torres'a młodszego (który od dawna króluje w tych regionach) z informacją, że nabyli właśnie z ojcem 800 ha w pobliżu Coyhaique (45°34′) w  Aysén, blisko argentyńskiej granicy. Przez najbliższe lata mają zamiar eksperymentować z różnymi odmianami w ramach długofalowego projektu uzasadnionego przyspieszoną zmianą klimatu.

Wypada mi dodać, że najbardziej wysunięta na południe winnica Argentyny należy do Alejandro Bulgheroni'ego i leży w Sarmiento, w rejonie Chibut (45°60′), w kontekście szerokości geograficznej usytuowana pomiędzy nową posiadłością Torres'ów, a chilijską rządową stacją badawczą. To doprawdy złe wieści dla nowozelandzkiego aktora Sam'a Neill'a, który żywił nadzieję, że najbardziej wysuniętą na południe winnicą świata jest jego posiadłość Last Chance będąca częścią przedsięwzięcia Two Paddocks. Ostatni odczyt umiejscowił Last Chance na 45°15′ szerokości geograficznej. Czyli zaledwie najbardziej na południe w Nowej Zelandii.

 

Tłum. J. Boetzel
Więcej na: JancisRobinson.com

Czas Wina nr 87

Zdjęcia

Komentarze

pacquiaovhornlive / 20.06.2017 16:24

http://www.pacquiaovhornlive.com http://www.pacquiaovhornlive.com

Twój komentarz
FB