Powróćmy jak za dawnych lat

Wojciech Giebuta23.10.2017 09:15

W ubiegłym roku Grupie Dom Wina stuknęło 20 lat. W tym natomiast minie druga dekada mojej pracy w tej firmie. To dobry moment i okazja do wspomnień.

Czegóż ja przez te 20 lat nie robiłem! Byłem subiektem w krakowskim sklepie przy ulicy Starowiślnej, koordynatorem klubu, redaktorem magazynu „Czas Wina”, handlowcem, pilotem, przewodnikiem, a nawet magazynierem i zaopatrzeniowcem. Jedno jest pewne – czymkolwiek bym się nie zajmował, zawsze każdemu zadaniu towarzyszyło wino. Dzisiaj kilka słów o winach z samego początku.

W ciągu tych lat przez magazyny naszej firmy przewinęły się wina z kilkudziesięciu regionów. Trudno policzyć marki i producentów, których produkty sprzedawaliśmy w stałej ofercie lub w klubowych zestawach. Kilka winiarni jest w naszym portfolio niemal od samego początku, a powstające w nich wina towarzyszą mi w zawodowej drodze niemal od samego jej zarania. I to je właśnie chciałem dziś przypomnieć i Państwu zaproponować.

Wychowałem się na winach hiszpańskich i do dziś rioja to dla mnie archetyp dobrego czerwonego wina. Pamiętam jeszcze rocznik 1994 z Bodegas Ramón Bilbao, uznany za jeden z najlepszych w ostatnim ćwierćwieczu. Rocznik się zmienił – ale przywiązanie do producenta pozostało. Białym winem z Iberii, które znam od zawsze, jest Martín Códax ze szczepu albariño. W latach dziewięćdziesiątych istniała teoria, że to odmiana tożsama z niemieckim rieslingiem, a do hiszpańskiej Galicji przybyła z jakimś pątnikiem znad Renu. Dziś badania genetyczne obaliły tę romantyczną historię, ale sentyment pozostał.

Kolejnym ważnym dla mnie krajem w świecie wina był i jest Urugwaj. Z jego beczkowym chardonnay od braci Ariano i tannatem, o którym wtedy mało kto słyszał. Nie wiedziałem wtedy, czym różni się cru bordoskie od burgundzkiego – ale w kwestii tannatów mogłem zagiąć niejednego. Pamiętam go w wersji reserva z Bodegas Carrau – najwcześniejsze roczniki nie miały etykiet, tylko przywieszkę na szyjce butelki. Ech… dawne czasy.

Węgry mają również swoje miejsce na mojej sentymentalnej liście. To Tokaj i Eger były pierwszymi regionami, które odwiedziłem. Do dziś pamiętam pierwsze niebywale słodkie winogrona podczas zbiorów w Disznókő i przekrojową degustację roczników prowadzoną przez László Mészárosa. Potem pojawiły się też fantastyczne wina z Egeru, z piwnic Thummererów z charakterystycznymi terakotowymi figurkami na etykietach. Z każdym z tych win wiążą się jakieś wspomnienia, wspaniali ludzie i anegdoty, które można przywołać, otwierając tę czy inną butelkę.

Polecam zestaw 6 win:

Martín Códax Albariño,
Ramón Bilbao Single Vineyard,
Don Adelio Chardonnay,
Juan Carrau Tannat de Reserva,
Disznókő Tokaji Late Harvest 0,5l,
Egri Cuvée Bertram.

Czas Wina nr 89

Zdjęcia

Twój komentarz
FB