Przygód sobie nie przypominam...
Wojciech Giebuta / 21.06.2010 10:31
Rozmowa z Katarzyną Skrzynecką, aktorką i piosenkarką.
Mówi o sobie, że pogoda ducha jest największym atutem jej osobowości. Poczucie humoru i optymizm to tarcze ochronne, dzięki którym może zachować dystans do świata i równowagę psychiczną. A co Katarzyna Skrzynecka ma do powiedzenia o winie?
Wojciech Giebuta: Słyszałem, że kiedyś była Pani jurorką w konkursie sommelierskim.
Katarzyna Skrzynecka: Niezupełnie. Jurorzy byli profesjonalistami w tej dziedzinie. Ja byłam tylko w gronie zaproszonych gości, którzy próbowali wina i jako laicy nieznający się na sztuce sommelierskiej oceniali jedynie sposób zaprezentowania trunku. Ważne było to, jak interesująco i ciekawie uczestnicy konkursu opowiadali o winach.
Co to był za konkurs?
Odbywał się na zamku w Niepołomicach. To było nagranie dla telewizji TVN. W programie chodziło o ekspresowe wyuczenie się jakiegoś zawodu. Ktoś, kto dotychczas nie miał styczności z daną profesją, otrzymywał dwa miesiące na przygotowanie. Następnie trzeba było stanąć w szranki z zawodowcami i – co więcej – nie dać poznać po sobie, że nie ma doświadczenia w danym fachu.
Udało się?
Tak! Najbardziej niesamowite było to, że w tym odcinku programu wygrał ktoś, kogo w zaledwie dwa miesiące doskonale przygotował do zawodu ówczesny mistrz polski sommelierów. Później zwycięzca opowiadał nam, że nigdy wcześniej nie spróbował takiej ilości wina.
Szczególnie podobały mi się wtedy jego polot i fantazja, z jaką opowiadał o winach. W konkursie brali udział również zawodowcy ze znacznie większym doświadczeniem i stażem. Ale oni podeszli do tego bardzo poważnie. Ich wypowiedzi były pełne wyszukanych sformułowań i szczegółowych informacji. Pewnie zachwyciłyby niejednego konesera. Natomiast nie do końca docierały one do ludzi, którzy na co dzień winem się nie zajmują. To naprawdę duży dar umieć tak opowiadać o winie, by zaciekawić wszystkich słuchaczy.
A jakie było pierwsze wino w Pani życiu?
Było… I to w dość dużej ilości, jak na mój ówczesny wiek. Było bardzo gęste i słodkie. Podawane na urodzinach mojego dziadka. Ja miałam wówczas pięć lub sześć lat. Pod koniec wieczoru dziadek z moim tatą ruszyli do holu, by podawać płaszcze i lisy wszystkim ciociom. Ja tymczasem niepostrzeżenie powypijałam resztki tego wina i pozostawionej na dnie kieliszków wiśniówki.
Oczywiście były to jedynie resztki, ale ponieważ gości było dużo, to i wiele kieliszków do wylizania. W drodze powrotnej do domu dostałam histerycznego ataku śmiechu, nie przestawałam śpiewać. Rodzice byli przerażeni. Zaczęłam nagle uwieszać się im na szyjach. Płakać i chichotać na przemian. Gdy w końcu dotarliśmy na miejsce, spanikowana mama chciała wzywać pogotowie, bo dziecko było w jakimś szoku. Na szczęście tato w porę się zorientował, co było na rzeczy. No i to była właśnie moja pierwsza, nie do końca kontrolowana przygoda z winem.
Konsekwencje?
Na szczęście rodzice i reszta rodziny potraktowali tę sprawę z przymrużeniem oka. Teraz jest to jedna z wielu anegdot opowiadanych przy rodzinnych spotkaniach. A ja szczęśliwie nie mam urazów po tej przygodzie z czasów dzieciństwa. Chętnie pijam dobre wina.
Jakie to są „dobre wina”?
Na pewno nie tylko te, które są drogie i sławne. Mam kilka ulubionych, które nie kosztują wiele i są dostępne niemal w każdym sklepie. Gdy częstuję nimi gości, piją je z przyjemnością i pytają, co to za wino. Są to wina reńskie i mozelskie. Lubię je, bo dzięki specyficznej nucie słodyczy doskonale pasują do wielu okazji. Są nieocenione w upalne letnie dni. Często goszczą w mojej kuchni, bo dobrze komponują się zarówno z daniami głównymi, jak i z deserami. Wykorzystuję je także do gotowania.
Dużo czasu spędza Pani w kuchni?
Bardzo lubię gotować, ale ze względu na brak czasu robię to bardzo rzadko. Oboje z mężem jesteśmy fanami dobrej kuchni i lubimy wypróbowywać ciekawe przepisy z różnych stron świata. Chętnie wybieram do przygotowania te potrawy, do których potrzebne jest wino. Bawi mnie dobieranie win do różnych potraw, czasami eksperymentuję i używam moich ulubionych delikatnych rieslingów znad Renu zamiast sugerowanych w poradnikach zdecydowanie wytrawnych win z Francji. Lubię, gdy sos do mięsa ma nieco złamany, lekko słodkawy posmak.
Co Pani podaje do takich win?
Mam ulubiony, niezwykle prosty przepis na polędwiczki. Dostałam go od przyjaciół z Poznania. Ważnym składnikiem sosu jest białe wino. Potrawa ta bardzo zmienia się w zależności od tego, jakiego wina użyje się do jego przygotowania. To niesamowite, jak odmienny może być charakter dania, gdy wino ma w sobie na przykład nutę słodyczy.
Jakiej sytuacji nie wyobraża sobie Pani bez wina?
Hm, trudno powiedzieć. Nie jestem jakąś fanką wina beaujolais nouveau, ale kiedyś, gdy kręciłam film we Francji, miałam okazję uczestniczyć w święcie tego wina w Paryżu. I po raz pierwszy zobaczyłam, jak Francuzi celebrują ten dzień. Wszyscy i wszędzie próbowali młode wino. W restauracjach, pubach, ogródkach przy ulicy. Do białego rana pije się beaujolais.
Trochę czasu spędziła Pani we Francji. Czy miała Pani wtedy jakieś przygody z winem francuskim?
Akurat z winem konkretnych przygód sobie nie przypominam… (śmiech) Naturalnie miałam okazję pić wiele gatunków w bardzo serdecznym i miłym towarzystwie, które umie kosztować i doceniać smak dobrego wina. Bardzo miło wspominam te chwile. Natomiast zwyczajem, do którego nie byłam się w stanie przekonać, jest rozcieńczanie czerwonego wina wodą.
Czerwone wino z wodą to rzeczywiście paskudztwo...
No właśnie!
Wywiad nieautoryzowany
Polędwiczki wieprzowe według Katarzyny Skrzyneckiej
dla 4 osób
0,5 kg polędwiczek wieprzowych
1 łyżeczka suszonej szałwii (np. z torebki ekspresowej)
150 ml śmietanki 30-procentowej
150 ml białego wina
sól, pieprz
Polędwiczki pokroić w talarki i lekko rozgnieść (nie rozbijać). Posolić, posypać świeżo zmielonym kolorowym pieprzem i obsmażyć na maśle lub oliwie. Gotowe mięso odłożyć w ciepłe miejsce, by nie wystygło. Na patelni pozostawić tłuszcz i sok z wysmażonego mięsa, a następnie rozprowadzić je w białym winie. Dodać szałwię i przez chwilę gotować, mieszając, aż odparuje połowa objętości. Następnie dodać śmietankę. Do tak przygotowanego sosu wrzucić obsmażone wcześniej mięso. Dusić jeszcze kilka minut i podawać na przykład ze świeżo pieczonymi bułeczkami pszennymi.
Katarzyna Skrzynecka
Aktorka, piosenkarka, autorka tekstów i kompozytorka. Laureatka prestiżowej nagrody im. Zbyszka Cybulskiego przyznawanej młodym aktorom za wybitną indywidualność. Będąc licealistką, zadebiutowała
na Festiwalu Piosenki Francuskiej. Rok później wygrała festiwal w Opolu. Była wówczas studentką pierwszego roku szkoły teatralnej. Zagrała m.in. w takich filmach, jak Pewnego letniego dnia, Nocne graffiti czy Marion du Faouët. Jako aktorka od lat jest związana z teatrami warszawskimi. Śpiewała w wielu musicalach, między
innymi w Metrze Janusza Józefowicza. Nagrała cztery solowe płyty.
Telewizja TVN zaprosiła ją do pierwszej edycji programu „Taniec z gwiazdami”. Tańczyła w parze z Marcinem Hakielem. Paso doble w ich wykonaniu zachwyciło jurorów; byli pierwszą parą, która otrzymała maksymalną
liczbę punktów – 40. W drugiej edycji Katarzyna Skrzynecka zadebiutowała jako prezenterka. Od tego czasu prowadzi rozmowy z parami oczekującymi na werdykt sędziów. Obecnie prowadzi show z Piotrem Gąsowskim.
Czas Wina nr 45

