Renesans rieslinga

Jancis Robinson / 27.06.2011 15:12

Nigdy nie myślałam, że to nastąpi, ale w końcu stało się. Riesling naprawdę zyskał popularność na całym świecie. Mimo że większość ludzi nawet nie wie, jak dziś napisać i wymówić to słowo.

Ludzie zwykli nagabywać mnie bezmyślnie: „To wielka odpowiedzialność posiadać taką władzę – być międzynarodowym krytykiem winiarskim”. Ja zaś zawsze używałam rieslinga jako przykładu, aby pokazać, jak żałośnie niewielkie są moje wpływy. Przez lata do znudzenia opowiadałam o zaletach tego szczepu, upierając się, że jest najwspanialszą na świecie białą odmianą winogron; riesling – w ogóle oraz jako niemieckie wino w szczególności – pozostawał przez lata na dole rankingów popularności. Teraz nareszcie, po więcej niż kilku falstartach, ta sztandarowa germańska odmiana winorośli naprawdę znalazła się w centrum uwagi. Riesling nigdy nie będzie sprzedawany w takich ilościach jak wszechobecny chardonnay, nigdy nie będzie tak powszechnie uprawiany, ale stał się bardziej popularny niż kiedykolwiek wcześniej przez 32 lata pisania na temat wina.

Fot. DWIPrzez ostatnie ćwierćwiecze XX wieku riesling był zwykle traktowany z lekceważeniem. Problem wynikał z tego, że ludzie poznawali tę odmianę pod postacią wody z cukrem noszącą nazwy takie jak Liebfraumilch czy Piesporter Michelsberg, które nie miały żadnego smaku, ale były sprzedawane w takich samych stożkowatych butelkach jak rieslingi. Wydawało się, że wizerunek rieslinga został bezpowrotnie zniszczony – przez to proste skojarzenie.

Od tego czasu wydarzyły się dwie wspaniałe rzeczy. Po pierwsze niemiecki eksport pospolitych win komercyjnych się zmniejszył i prawdopodobnie dlatego dzisiejsze pokolenie winiarskich debiutantów rozpoczyna picie wina od słodkawego chardonnay. To znaczy, że sięgną po swojego pierwszego rieslinga bez uprzedzeń i odnajdą w nim większą świeżość kosztem chardonnay.

Po drugie, dzięki zmianom klimatu, a także dzięki godnemu podziwu wysiłkowi nowego ambitnego pokolenia w Niemczech ogólna jakość niemieckiego wina, a zatem i niemieckiego rieslinga, ogromnie wzrosła. Owoce mogą teraz w pełni i tak regularnie dojrzewać w Niemczech, że wytrawny riesling nie smakuje już jak rozpuszczalnik, ale potraf być wielkim, „poważnym” winem najwyższej klasy. To, że niemiecki riesling nie musi być już słodki (kończąc z maskowaniem niedojrzałości), ogromnie wpłynęło na jego międzynarodową pozycję.

Riesling wydaje się być idealny dla zmęczonych ciężkością i dębowym charakterem chardonnay. Popularność pinot gris i pinot grigio też nie zaszkodziły rieslingowi. Jeden aromatyczny szczep nie ustępuje drugiemu. Wielu koneserów ceni czystą świeżość rieslinga i jego naturalną owocowość.

Być może renesans rieslinga najbardziej rzuca się w oczy w Stanach Zjednoczonych. W 2006 roku wartość amerykańskiego importu wina z Niemiec wzrosła o 27 proc., a sprzedaż rieslinga – o 29 proc., bardziej niż jakiejkolwiek innej białej odmiany. W przeciętnej kawiarni na lotnisku La Guardia w Nowym Jorku zaskoczono mnie ostatnio możliwością wyboru między dwoma różnymi niemieckimi rieslingami. Dalej na północ, w Finger Lakes – miejscu pochodzenia od przynajmniej 20 lat najlepszych amerykańskich wytrawnych rieslingów – producenci nie mogą uwierzyć, że w końcu ich odmiana stała się modna. Ceny winogron rieslinga przekroczyły ostatnio ceny wielbionego tu niegdyś chardonnay, odzwierciedlając to, co się dzieje za granicą w Kanadzie.

Oficjalnie w zeszłym roku w Kalifornii ponad jedna czwarta upraw rieslinga była zbyt młoda, by owocować. Ale te liczby są niedoszacowane. Nie ma wątpliwości, że całkowita powierzchnia upraw rieslinga (czasami nazywanego białym rieslingiem) ciągle rośnie. Mimo że producenci tacy jak Château St Jean zyskali sławę dzięki Late Harvest Riesling, w latach osiemdziesiątych nazwanemu Johannisberg Rieslingiem, do niedawna nikt poza Navarro w Mendocino nie interesował się poważniej tą odmianą.

Eroica Riesling, wspólne przedsięwzięcie Erni Loosena z Bernkastel nad Mozelą i głównej firmy winiarskiej w stanie Waszyngton – Château Ste Michelle, zapoznało wielu amerykańskich smakoszy wina z zaletami rieslinga. Dziś Château M – siostrzana marka bazująca nie na waszyngtońskim rieslingu, ale na importowanym hurtowo z Niemiec – to kolejny niespodziewany sukces.

Fot. ArchiwumRiesling odniósł taki sukces w portfolio koncernu Constellation, największej kompanii winiarskiej na świecie, że muszą oni importować go masowo z Niemiec dla ich butelkowanego w Kalifornii wina pod etykietą Woodbridge – i bardzo narzekają na rosnące ceny (kto pięć lat temu by przypuszczał, że na arenie „walczących między sobą szczepów” marki Woodbridge kiedykolwiek pojawi się riesling?).

Najważniejsi niemieccy winiarze przechwalali się ostatnio, że nie mogą nadążyć za światowym popytem. Najlepsi winogrodnicy znad Mozeli poczuli się tak pewni siebie, że wystawili na degustacji w Paryżu swojego najlepszego rieslinga. Riesling wcale nie musi pochodzić z Niemiec. Poza szlagierowym wytrawnym rieslingiem tak podziwianym w Alzacji we wschodniej Francji, najlepszej jakości riesling stanowi główną część eksportowego sukcesu dobrych białych win z Austrii i Australii. Ta ostatnia długo była znana jako najważniejsze na świecie źródło rieslingów poza Niemcami, ale wielki australijski riesling nie musi już pochodzić ani z Clare Valley, ani z Eden Valley. Rosnąca na świecie grupa miłośników rieslinga może teraz wybierać spośród szczególnie dobrych rieslingów produkowanych w takich miejscach jak Tasmania, Great Southern i Henry.
Winiarze z Nowej Zelandii ufają w rosnącą produkcję swojego rieslinga, który wraz z pinot gris staje się coraz bardziej popularny i wytwarza się go z coraz mniejszą ilością cukru resztowego. Nawet chilijscy winiarze palą się, by pokazać, że oni też mogą uczestniczyć w wielkim odrodzeniu rieslinga, z coraz bardziej złożonym winem robionym z winorośli uprawianej od niedawna w położonym na dalekim południu regionie Bio Bio.

W Południowej Afryce istnieje teraz Just Riesling Association, utworzona, aby z jednej strony zachęcić do uprawy rieslinga, a z drugiej strony zniechęcić do używania określenia „riesling” w przypadku innych szczepów z wyjątkiem niemieckiego rieslinga – to znak, że wreszcie został wystarczająco doceniony, by powstrzymać byle jakie i mylące nazywanie pospolitego szczepu cruchen blanc – cape rieslingiem i paarl rieslingiem. Wina takie jak Frostline Riesling pokazują, że tereny w Kraju Przylądkowym są wystarczająco chłodne dla tej wymagającej i stosunkowo wczesnej odmiany winogron.

Koneserzy wina na całym świecie odkrywają teraz, jak wspaniale riesling komponuje się z jedzeniem, raczej wzmacniając smak, niż gasząc go aromatem dębu lub alkoholu. Co bardziej cierpliwi czerpią radość z intrygującego sposobu starzenia się wina z tej odmiany. „Intelektualistów” oczarowuje zdolność rieslinga do oddawania geografii miejsca pochodzenia tak doskonała, jak w przypadku pinot noir. Ale tego wszystkiego dowiedziałam się z czasem.

Więcej tekstów Jancis Robinson znajdziecie Państwo na jej stronie internetowej: www.jancisrobinson.com

Czas Wina nr 32

Zdjęcia

Twój komentarz