Śpiący niedźwiedź

Wojciech Bosak / 21.06.2011 21:39

Niepodległa od 1991 roku Mołdawia (oficjalnie Republika Mołdowy) to najmniej znany z większych producentów wina na świecie. Ma wystarczający potencjał, aby zasłynąć winami dobrej klasy, ale dotychczas w dawnej republice sowieckiej na przeszkodzie stały polityczne i ekonomiczne zawirowania.

Ten dziesięciokrotnie mniejszy od Polski kraj posiada mniej więcej tyle samo winnic co Niemcy czy Chile, a eksport wina w przeliczeniu na głowę mieszkańca wynosi ponad 60 litrów, więcej niż gdziekolwiek na świecie. Imponujące statystyki Mołdawian zbytnio nie cieszą, gdyż w obecnych czasach trudno zbudować narodowy dobrobyt, bazując na jednym produkcie, nawet tak wyrafinowanym jak wino. Winiarska monokultura bardziej ciąży, niż pomaga gospodarce i mimo oznak pewnego ożywienia koniunktury Mołdawia pozostaje jednym  z najbiedniejszych krajów Europy.

Najbardziej winiarski kraj świata

Ryc. Château VartelyMołdawscy winiarze mogą się pochwalić nie byle jakimi tradycjami. To właśnie w Mołdawii, w okolicach miasta Floreşti, odkryto najstarsze w Europie ślady uprawy winorośli datowane na 2800 lat p.n.e. Herodot, który odwiedził te strony w 447 roku p.n.e., zaświadcza o rozwiniętej produkcji wina w greckich koloniach nad dolnym Dniestrem. W XV–XVIII wieku mołdawskie wina docierały także do Polski.
Produkcja wina na wielkotowarową skalę rozwinęła się po zajęciu tych ziem przez Rosję w 1812 roku. W połowie XIX wieku Besarabia – tak nazywano rosyjską Mołdawię – stała się najważniejszym zagłębiem winiarskim carskiego imperium. Kolejna fala kolonialnych inwestycji nastąpiła już za władzy sowieckiej. W 1984 roku maleńka Mołdawia posiadała niewiarygodny areał 258 tysięcy hektarów winnic (prawie 8 proc. ogólnej powierzchni!), a co czwarty pracujący mieszkaniec republiki zatrudniony był bezpośrednio w przemyśle winiarskim.
I choć później, w wyniku antyalkoholowej kampanii Gorbaczowa i kryzysu po upadku ZSRR, powierzchnia mołdawskich winnic zmniejszyła się o połowę, wciąż daje to najwyższe na świecie „uwinniczenie” na głowę mieszkańca. Sami Mołdawianie wypijają zaledwie 10 procent swojego wina, więc możliwość eksportu to dla mołdawskich producentów „być albo nie być”.

Winorośl i ludzie

Skarbem Mołdawii jest klimat, często porównywany z burgundzkim, i dostatek umiarkowanie żyznych gleb, co pozwala uzyskać zarówno wyraziste, aromatyczne wina białe, jak i eleganckie, średnio ekstraktywne wina czerwone. Choć nie wszystkie mołdawskie winnice mają dobre położenie (dotyczy to szczególnie masowych nasadzeń z czasów sowieckich), to nie brak tam charakternych terroirs na zboczach i pagórkach, obsadzonych często kilkudziesięcioletnimi krzewami szlachetnych odmian.
Za wielki atut uważa się także rozległe nasadzenia międzynarodowych szczepów sprowadzonych do Mołdawii jeszcze w XIX wieku przez francuskich kolonistów. Dziś połowę mołdawskich winnic zajmują odmiany bordoskie i burgundzkie, a ich nazwy na etykietach z pewnością pomagają w eksporcie wina.
Z drugiej strony Mołdawianie może zbyt pochopnie pozbyli się swoich autochtonicznych winorośli, gdyż nawet sławna rara neagra, niegdyś podstawa legendarnych czerwonych win Negru de Purcar, dziś zajmuje zaledwie 170 hektarów.
Trzeba jednak zaznaczyć, że ten niewątpliwy potencjał mołdawskich winnic jest dziś w dużej części marnowany. Wiele plantacji wciąż uprawia się kołchozowymi metodami, bez należytej dbałości o ziemię i krzewy winorośli, a winogrona notorycznie zbiera się już w połowie września, kiedy większość odmian, zwłaszcza czerwonych, nie uzyskała odpowiedniej dojrzałości. Dlatego tak wiele mołdawskich win odznacza się brakiem ekstraktu, niską zawartością alkoholu (nierzadko zaledwie 9–10%), zbyt wysoką kwasowością i trawiastym posmakiem. W Mołdawii praktycznie nie ma drobnych i średnich producentów w europejskim stylu, którzy sami doglądają winnic i zarazem zajmują się wyrobem wina. Niemal cała produkcja jest skoncentrowana  w ogromnych holdingach, które nierzadko przerabiają winogrona z 23 tysięcy hektarów winnic. W całym kraju jest zaledwie 130 samodzielnych winiarni, kiedy w Niemczech – przy podobnej powierzchni winnic – jest ich prawie 10 tysięcy!

Kosztowna lekcja

Fot. Château VartelyJeszcze kilka lat temu ponad 80 procent całej produkcji mołdawskich winnic trafiało na chłonny, a przy tym niezbyt wymagający rynek rosyjski. Te złote czasy skończyły się w marcu 2006 roku, gdy  w ramach politycznych restrykcji Rosja zakazała przywozu wina z Mołdawii  i Gruzji. Mołdawianie z dnia na dzień utracili jedynego liczącego się odbiorcę na swój najważniejszy produkt eksportowy, pozostając z 200 milionami niesprzedanych butelek. A przy okazji szybko przekonali się, że większość ich winiarskiej produkcji nie jest w stanie konkurować na innych rynkach. To „przebudzenie” było jedynym pozytywnym aspektem całej tragedii.
Ale jakości nie da się poprawić z dnia na dzień. Wprawdzie wyposażenie najlepszych winiarni nie odbiega od zachodnich standardów, lecz większość producentów musi sobie jakoś radzić, korzystając ze starych pras i zardzewiałych kadzi pamiętających jeszcze czasy Breżniewa.
Niektórzy producenci, jak Acorex, Dionis/Firebird czy Château Purcari, już od kilku lat z powodzeniem sprzedają swoje wina na rynkach zachodnich. Choć poziom tych trunków rzadko – jak dotąd – wznosił się ponad średnie półki supermarketów, to jednak udowodnili oni, że przy odrobinie staranności można  w Mołdawii produkować niedrogie, porządnie zrobione wina do bieżącej konsumpcji. Potencjał najlepszych mołdawskich winnic jest jednak dużo większy, o czym mogłem się przekonać, degustując choćby dwudziestoletnie wina z Purcar.

Skarby warownego grodu

Wina naprawdę wysokiej klasy są wciąż rzadkością, ale paru najlepszych producentów bardzo się stara, aby przejść  z poziomu Tesco do prestiżowej winoteki. Najbliżej tego celu jest dziś niewielka winiarnia Château Vartely położona nieopodal średniowiecznego miasta Orhei w środkowej Mołdawii (Vartely, z węgierskiego „warowne miasto”, to dawna nazwa tej miejscowości). Ową „niewielkość” trzeba oczywiście rozumieć  w mołdawskim kontekście, gdyż frma produkuje prawie milion butelek rocznie. Sama przetwórnia nie różni się od podobnych obiektów we Włoszech czy Francji. Wszystko, od prasy po linię do butelkowania, wygląda tam tak, jak wyglądać powinno, a obok budowany jest spory kompleks enoturystyczny. Lecz akurat nie to wyróżnia Château Vartely, gdyż sporo podobnych inwestycji powstało w Mołdawii w czasach rosyjskiego boomu przed 2006 rokiem.
Kiedy odwiedzałem innych producentów z mołdawskiej czołówki, chwalono się nowymi beczkami, standardami ISO, wskaźnikami sprzedaży i wymieniano nazwiska zagranicznych konsultantów, natomiast w Vartely nie mają już takich prowincjonalnych kompleksów.
Tamtejszy enolog Arcadie Foschnea, absolwent znanej szkoły winiarskiej  w niemieckim Weinsbergu, chętniej rozmawia o estetyce wina, kontekstach terroir i niuansach stylu. Pełna winiarska kultura! Swoim autorskim, bardzo europejskim podejściem do kwestii jakości – przy całej pasji do nowinek technicznych i eksperymentów – przypomina młodych winiarzy austriackich, węgierskich czy słoweńskich, którzy w ostatnich latach tak wiele zmienili w naszej części Europy. Zresztą cała firma nieźle sobie radzi z realizacją tych ambitnych wizji, choć niełatwo dopilnować ponad 200 hektarów winnic rozrzuconych w środkowej i południowej części kraju.
Mimo to winogrona są zbierane o właściwej porze i w dobrym stanie dowożone do przetwórni, dalej też wszystko przebiega, jak należy. Dlatego nawet podstawowe wina z supermarketowej serii odmianowej prezentują bardzo przyzwoitą jakość. Są czysto zrobione, pełne świeżego owocu, aromatyczne, a w przypadku sauvignon blanc czy różowego pinot noir – nawet całkiem finezyjne.
Natomiast butelki z wyższych serii to już w całym tego słowa znaczeniu świetne wina. Zachwycają szczególnie wina czerwone, konsekwentnie nowoczesne, intensywnie owocowe, a przy tym bardzo europejskie, pikantne, mineralne i eleganckie. Prawdziwą perełką są też słodkie wina lodowe wyrabiane z muskatu i rieslinga.

Liczby i fakty

powierzchnia winnic – 112 tys. ha upraw towarowych (plus ok. 35 tys. ha małych, przydomowych winnic)
najpopularniejsze szczepy białe: ali-goté (28,1 tys. ha), rkatsiteli (19 tys. ha), sauvignon blanc (11,1 tys. ha), chardonnay (10 tys. ha), muskat (5,5 tys. ha), traminer (4,3 tys. ha), pinot gris (2,8 tys. ha); czerwone: pinot noir (10 tys. ha), merlot (9 tys. ha), cabernet sauvignon (7 tys. ha)
struktura produkcji – ok. 30 proc. wina czerwone, ok. 70 proc. białe

Czas Wina nr 32

Zdjęcia

Twój komentarz