Szlachetny wymiatacz GV
Wojciech Gogoliński / 15.04.2010 11:20
Fenomenem grünera veltlinera jest jego nieprawdopodobna plastyczność. Bo właściwie można z niego zrobić wszystko, z wyjątkiem opon samochodowych.
Odmianę tę zaczęto uprawiać po wojnie, w latach 50., i od razu zrobiła zawrotną karierę – zajęła trzecią część areału w całej Austrii. Rzecz bez precedensu na całym świecie. Ale dlaczego właśnie ona?
W wielu krajach w owym czasie szukano szczepów, które po wojennych stratach jak najszybciej obudowałyby winnice, zapełniły piwniczki i pozwoliły stanąć na nogi miejscowym winiarzom. Klasycznym przykładem takiego postępowania jest müller-thurgau w Niemczech. Jego plenność i odporność pozwoliły zrekonstruować nadreńskie winiarstwo w tak niesamowitym tempie i na tak wielkich obszarach, że omal nie potracono innych, trudniejszych w uprawie odmian, z rieslingiem na czele.
Jednak Niemcy, w późniejszych czasach, równie gwałtownie zaczęli się pozbywać tej odmiany, gdy nadeszła moda na wina lepszej jakości. Wtedy z kolei müller-thurgau omal nie został wycięty w pień.
Omnipotentis
Podobnie było z grünerem veltlinerem (GV). Świetnie udawał się niemal na wszystkich obszarach Austrii, a do tego – po wprowadzeniu systemu wysokiego i szerokiego prowadzenia krzewów (Hochkultur) – był niezwykle stabilny, plenny i ekonomiczny. Tak jak kiedyś, tak i dziś GV doskonale nadawał się do wyrobu tanich win stołowych i regionalnych, wtedy – najczęściej półwytrawnych. Świetnie pasował do produkcji masowej w wielkich kooperatywach, na nizinach i zboczach, w zimniejszych północnych siedliskach i w upalnym Burgenlandzie. Zainwestowane weń pieniądze zwracały się lepiej niż trzymane w banku. Bary, heurigeny, buschenschanki, restauracje, knajpy, Bille i Juliusze Meinle – wszędzie win z tej odmiany było pełno.
A przy okazji, kiedy nadeszła i nad Dunaj taka moda, wyśmienicie sprawdzał się przy wyrobie win z najwyższej półki. Okazało się, że dobrze się botrytyzuje. Wina lodowe – proszę bardzo! Późny zbiór – nie ma sprawy! Wina musujące – choćby dziś!
Przy tym odmiana nie jest wybredna. W zasadzie nie wyrośnie tylko na betonie. Dopiero jakieś 10 lat temu rozpoczęto pierwsze próby dojrzewania tego wina w beczkach. I w te klocki GV również okazał się rewelacyjny. Starzony w butelkach trzyma świeżość podbitą na benzynie nawet 30–50 lat. Sam wielokrotnie degustowałem takie wina z lat 50. i 70. ubiegłego wieku.
Pochodzenie GV nie jest jasne, choć udowodniono, że jednym z jego przodków był tramier...
...
Czas Wina nr 44

