W miłości niespełnieni...

Kamila Kosowska / 21.03.2011 10:09

I pomyśleć, że młynek do kawy może się zakochać! Cóż, w miłości wszystko jest możliwe. Miłość w kuchni – jak w życiu – nie zawsze jest odwzajemniona. Miłość groszku do marchewki, chrzanu do kiełbaski albo młynka do swej „pani”.

Ze zbiorów Pożegnania z AfrykąKtórą chciałby przytulić, ale nie ma prawej dłoni. Z którą chciałby zatańczyć, ale nie ma prawej nogi. Na którą chciałby popatrzeć, ale nie ma także głowy. Bo na imię ma Młynek, a nazwisko Kawowy!
Ma jednak coś bardzo ważnego – swą miłościo-korbkę, przy której ruchu wiruje cały świat.
Tak, młynek może się zakochać! Może się nawet zbuntować, a później zardzewieć, ale wtedy trafi do kosza. Tak zakończył się jego żywot w piosence napisanej przez Ewę Borzycką. Możemy dać gwarancję, że miał życie intensywnie „zakręcone” (za sprawą miłościo-korbki). Nie mamy gwarancji, że autorka słów jest amatorką kawy, można się jednak domyślać, że ją zainspirowała, podobnie jak wielu malarzy, rzeźbiarzy i poetów.

Czarna lawa

Zapewne większość dzieł literackich czy muzycznych poprzedzona była wypiciem małej czarnej. Kawa jest obecna i w poezji. Moment picia naparu przedstawił w 1929 roku austriacki pisarz i poeta Friedrich Torberg w pełnej pasji Odzie do małej czarnej:

Przez me gardło delikatnie przepływa,
szczęśliwie nie tylko raz tak bywa.
Docierając, noc w dzień zamienia.
To kawa jest przyczyną tego rozpalenia.
Wprost do wnętrza podaje swój ogień,
zabiera racjonalność, którą mam na co dzień...


Kolejne wersy Torberga w dziewięciu strofach opisują całą gamę odczuć fizycznych i psychicznych, jakie daje wypicie jednej filiżanki. W tym wierszu kawa zachęca aromatem, poddaje pomysł i pobudza chęć tworzenia, szepcze o biciu serca i – jak widać powyżej – o wewnętrznym ogniu, który przenosi w odległe miejsca. Tekst bez wątpienia wskazuje na kofeinową inspirację artysty.

Bunt społeczny

W osiemnastowiecznym państwie niemieckim inny rodzaj inspiracji kierował Janem Sebastianem Bachem, gdy tworzył jedną ze swych nielicznych świeckich kantat – Kantatę o kawie. Dość lekka to tematyka jak na wielkiego autora monumentalnych utworów barokowych.
W stworzeniu tego dzieła pomagał kompozytorowi autor librett o imieniu Picander (na co dzień lipski komornik). Obaj panowie, niepocieszeni zjawiskiem ulegania przez damy kawiarnianej modzie, stosując muzyczno-liryczną oprawę, zamanifestowali przeciwko gwałtownie wzrastającej skłonności uczęszczania na „małą czarną”. Efekt: wyśpiewana historia nakłaniania córki przez ojca do porzucenia tego – jakże niekobiecego – zajęcia, które ostatecznie odciąga ją od prac domowych.
Nieco wcześniej, bo w 1674 roku, kawa wywołała niemałe poruszenie wśród kobiet. Angielskie gospodynie wystosowały apel o zamknięcie wszystkich kawiarni Londynu, ponieważ twierdziły, że wielogodzinne przesiadywanie mężczyzn w tak zwanych coffee house’ach powoduje osłabienie funkcji życiowych, jakich oczekiwały po swoich mężach.
Owa petycja nie wywarła jednak większego wpływu na funkcjonowanie przemysłu kawiarnianego.

Czas Wina nr 33

Zdjęcia

Twój komentarz