Wariaci i wizjonerzy
Wojciech Giebuta / 05.05.2011 14:42
Marlborough to najbardziej słoneczny region w całej Nowej Zelandii. Wśród mglistych i deszczowych okolic to właśnie tutaj co roku odnotowuje się największą liczbę słonecznych godzin w roku. To ważne, że godzin – a nie dni.
Bo tu niemal codziennie choć przez chwilę jest pochmurno i pada deszcz. Pomiędzy tymi zachmurzeniami świeci jednak gorące słońce. Dzięki jego promieniom tak dobrze mogą dojrzewać owoce, z których robi się sav, czyli sauvignon blanc – najsłynniejsze tutejsze wino.
Gdy ponad tysiąc lat temu do wysp położonych na południowych krańcach Pacyfiku przybyli żeglarze z Polinezji – szybko opuścili wyspę, uznając ją za miejsce zbyt chłodne i nieprzyjazne do zamieszkania. Kiedy kilka wieków później Abel Tasman jako pierwszy Europejczyk zawinął do jednej z tutejszych zatok, raportował – nie schodząc nawet na ląd – do zarządu Kampanii Wschodnioindyjskiej, że tutejsi mieszkańcy są nieprzyjaźni i wrogo nastawieni.
John Bernard Shaw nazwał występujące w tym regionie zjawiska geotermalne „wrotami piekieł”, twierdząc, że gdyby Dante ponownie pisał Boską Komedię, opisując czarcie czeluści, mógłby spokojnie wzorować się na wiecznie dymiących i cuchnących siarką kraterach oraz rozpadlinach. Ale pomimo to dziś Nowa Zelandia często nazywana jest rajem dla turystów, podróżników, a stosunkowo od niedawna także dla miłośników wina.
Początki
Wino na terenie Nowej Zelandii pojawiło się dopiero w 1819 roku, kiedy to wielebny pastor Samuel Marsden wraz z grupką wiernych osiedlił się w okolicach dzisiejszego Auckland na Wyspie Północnej. Kroniki podają, że założył on w swoim ogrodzie winnicę, nie przekazują jednak żadnych wiadomości na temat wina, które miałoby w niej powstać.
Dlatego pierwsze nowozelandzkie wina datowane są na drugą połowę XIX wieku. Wtedy właśnie na Wyspie Północnej zaczęły powstawać winnice, w których przez dekady tworzono słodkie, często wzmacniane wina przeznaczone głównie na rynek lokalny. Na prawdziwe wina z Kraju Kiwi trzeba było czekać kolejne sto lat. Dopiero w latach 60. ubiegłego wieku rząd Nowej Zelandii zaczął dotować przemysł winiarski. Wtedy też swoje inwestycje rozpoczęły międzynarodowe koncerny – głównie z pobliskiej Australii.
Kolejne lata przyniosły znaczny przyrost powierzchni winnic, ale także – co dużo ważniejsze – znaczną poprawę jakości win. Zaczęto wysoko oceniać chardonnay z okolic Auckland i Gisborne oraz wina z bordoskich odmian powstające w najwyżej wówczas cenionym regionie – Hawke’s Bay. Wszystkie przedsięwzięcia nadal dotyczyły wyłącznie dużo cieplejszej Wyspy Północnej. Południe czekało uśpione niczym wulkan Tongariro.
Podręcznik pioniera
Jeszcze na początku lat 70. ubiegłego wieku na całej Wyspie Południowej nie było ani kawałka winnicy. Uprawy ograniczały się do średnio urodzajnych sadów. Większość rozległych dolin pokrywały łąki, na których pasły się niezliczone ilości owiec. Mało kto pamiętał o pierwszym winiarzu z Marlborough. Był nim pochodzący ze Szkocji pionier – Dawid Herd. To on właśnie w 1873 roku zasadził tu pierwsze krzewy vinifery. Przypuszcza się, że była to jakaś odmiana muskatu, z którego powstawały słodkie wina wzmacniane.
Nie do końca znane są motywy decyzji o założeniu winnicy w tak trudnym klimacie do uprawy winorośli. Być może szkocki pionier uległ namowom popularnego w XIX wieku podręcznika dla kolonizatorów, w którym szczegółowo opisano zasady uprawy winogron i tworzenia win. W tym samym instruktarzu wino zalecane było jako „środek sprzyjający kontaktom towarzyskim”, zwracano również uwagę na jego duże wartości lecznicze.
David Herd robił wina przez 30 lat. Spadkobiercy, którzy przejęli winnicę po jego śmierci, próbowali kontynuować szalony pomysł dziadka. Ostatecznie jednak postanowiono przeznaczyć odziedziczone grunty pod inne uprawy.
Historia najnowsza
Na kolejne krzewy Vitis vinifera Marlborough musiało poczekać jeszcze pół wieku do 1973 roku. Wtedy to Frank Yukich – szef Montana Wines, największej firmy winiarskiej w kraju, postanowił założyć winnice w dolinie Wairau. Ówczesne środowisko winiarskie zgodnie pukało się w czoło, uznając ten pomysł za wariacki, a co najmniej kontrowersyjny. Jednak już po pierwszych zbiorach musieli ten pogląd zrewidować. Większość kpiarzy ze spuszczonymi z zawstydzenie głowami – ale z łopatą i pękiem sadzonek pod pachą – podążyła w ślady wizjonera. Pod koniec lat 70. pracowało tu już kilkunastu plantatorów.
Wielki światowy sukces nadszedł niebawem. Niespodziewanie sauvignon blanc z nikomu nieznanego regionu na końcu świata zaczęło zgarniać medalowe pule na najważniejszych konkursach enologicznych w Europie. Winiarnie zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu. O ostatecznym ugruntowaniu sławy win z Marlborough zadecydował wielki (także marketingowy) sukces winiarni Claudy Bay. Charakterystyczna etykieta i wyjątkowy bukiet tutejszego sauvignon blanc sprawiły, że wino to jest najlepiej rozpoznawalnym winem z Nowej Zelandii.
Dzisiaj winoroślą obsadzone jest ponad 20 tysięcy hektarów, a liczba ta rośnie z roku na rok. W dolinie Wairau, od której rozpoczęły się nasadzenia, dziś nie ma już miejsca na kolejne winnice. W ciągu ostatniej dekady, uprawa winorośli rozszerzyła się na wschód do węższej i nieco chłodniejszej doliny Awatere. Od niedawna obsadza się także ziemie na południe od Wairau w dolinach Fairhall, Hawkesbury i Waihopai.
Skąd ten sukces?
Co zatem sprawia, że wina z Marlborough są tak wspaniałe? Odpowiedź, jak w przypadku innych wielkich regionów świata, jest taka sama – to siedlisko, magiczna wręcz synergia warunków klimatycznych i glebowych wspierana przez ludzkie umiejętności i doświadczenie. Położone na południowym biegunie winiarskiego świata, rozległe, otoczone wysokimi górami doliny mają zdecydowanie chłodne warunki klimatyczne. Choć poranne wiosenne przymrozki spędzają sen z powiek winogrodników, to między innymi one właśnie nadają ich winom niepowtarzalny charakter.
Wydłużony ze względu na niższe temperatury okres dojrzewania winogron wzmacnia ich smak i potencjał aromatów. Jasne chłodne noce zapewniają winom odpowiednio wysoki poziom kwasowości. Duże amplitudy między dniem a nocą są kluczowym czynnikiem wpływającym na jakość owoców. Odpowiednio zahartowane przez zróżnicowane temperatury winogrona wyróżniają się świeżością i cytrusową żywotnością oraz bogactwem wyraźnych ziołowych nut. Odmianą, która najlepiej nadaje się do tak zmiennych warunków, jest sauvignon blanc. Z sukcesem tworzy się tu wina również z innych jasnych szczepów. Pamiętajmy jednak, że liczą się tu nie tylko białe wina.
Pinot czeka w kolejce
Zróżnicowanie temperatur dnia i nocy, podobne nieco do kontynentalnego klimatu w Burgundii, jest niezwykle korzystne dla uprawy pinot noir – w tym przypadku przyczyniając się do większego nagromadzenia garbników pod skórką. Dzięki temu nowozelandzki pinot będzie zazwyczaj ciemniejszy i nieco bardziej taniczny od burgundzkiego.
Panuje opinia, że to właśnie ta odmiana będzie kolejną gwiazdą regionu. Staranne dobieranie klonów, przestrzeganie odpowiednich warunków uprawy i wydajności z hektara pozwoliły na stworzenie dosyć lekkich win o zaskakująco złożonym owocowo-korzennym zapachu przywołującym na myśl burgundzki pierwowzór. Do tej pory za najlepsze w Nowej Zelandii uznawano wina z regionu Wairarapa z Wyspy Północnej. Enolodzy oraz krytycy winiarscy z całego świata bacznie obserwują rywalizację tych dwóch regionów o najlepsze wino z tego trudnego szczepu.
Podczas często organizowanych targów, degustacji i konkursów winiarskich coraz częściej najważniejszym punktem imprezy są szranki między pinotami z tych dwóch nie tak odległych od siebie okręgów. Spodziewajmy się więc w najbliższym czasie coraz lepszych czerwonych win z Kraju Kiwi. Tymczasem radujmy się kieliszkiem zacnego sava.
Marlborough w powiększeniu
Stolica regionu – Blenheim
Podregiony – Wairau, Awatere, Fairhall, Hawkesbury i Waihopai
Liczba winiarni –110
Liczba winogrodników – 450
Obszar uprawy winorośli – 23,6 tys. hektarów
Najważniejsze odmiany białe – sauvignon blanc, chardonnay, riesling, pinot gris i gewürztraminer
Najważniejsze odmiany czerwone – pinot noir, merlot
Kalendarium
1819 – Pastor Samuel Marsden sadzi winorośl w Nowej Zelandii
1873 – Dawid Herd robi pierwsze wina w regionie Marlborough
1973 – Frank Yukich z Montana Wines zakłada winnicę w Wairau
1980 – Pierwsze sauvignon blanc z Marlborough na światowym rynku
1985 – Wina z winiarni Cloudy Bay wywołują sensację w Londynie
1990 – Marlborough jest największym regionem winiarskim kraju
2007 – W regionie działa 110 winiarni, areał winnic wzrósł do 23 tys. ha
2009 – Matt Thomson otrzymuje tytuł White Winemaker of the Year
O Enoturystyce w Nowej Zelandii czytaj na: Złowrogie pomruki Matki Ziemi, a o kuchni nowozelandzkiej na: Uczta w Krainie Kiwi
Czas Wina nr 50

