W cieniu gajów oliwnych

Dorota Romanowska31.12.2016 11:47

Apulia cieszy się powodzeniem wśród entuzjastów plażowania. Jej imponująca linia brzegowa, najdłuższa w całych kontynentalnych Włoszech, stwarza idealne warunki do tego typu wypoczynku. Szkoda tylko, że pozostałe atuty tej niezaprzeczalnie pięknej krainy znane są zaledwie niewielkiej garstce zapaleńców.

Fot. ArchiwumApulia, czyli obcas włoskiego buta ze swoją niesamowitą atmosferą, zabytkowymi miasteczkami z balkonami obwieszonymi praniem, przemykającymi wąskimi zaułkami skuterami i ciągnącymi się kilometrami gajami oliwnymi otoczonymi charakterystycznymi, wzniesionymi z białych kamieni murkami stanowi kwintesencję tzw. Mezzogiorno. Spośród upraw to właśnie gaje oliwne najbardziej rzucają się przybyszom w oczy, ale ich nagromadzenie w tej krainie nie powinno dziwić zważywszy na fakt, że Apulia plasuje się na drugim miejscu, zaraz po sąsiedniej Kalabrii, pod względem produkcji jakościowej oliwy. Niektóre z drzewek oliwnych, o grubych, poskręcanych pniach liczą sobie i ponad tysiąc lat. Jeszcze nie tak dawno takie wiekowe okazy można było kupować i przesadzać w dowolne miejsce, gdyż wbrew porzekadłu, iż starych drzew się nie przesadza, oliwki w nowym otoczeniu przyjmowały się znakomicie, ale obecnie jest to zabronione. Muszą pozostać w miejscu, gdzie rosły setki, a czasem i tysiące lat.

Ogrom przestrzeni

Region ten jest w rzeczywistości większy, niż się na pierwszy rzut oka wydaje; ma czterysta kilometrów długości, podczas gdy całe Włochy – prawie 1,5 tysiąca. Jest też jednym z najbardziej zaludnionych (4,5 miliona); pod tym względem również zajmuje drugie miejsce, tym razem ustępując Sycylii. Tutejsze miasta nie należą do najmniejszych; w większości liczą średnio przynajmniej około 100 tysięcy mieszkańców. Ta gęstość zaludnienia tłumaczy fakt, że zawsze przed wyborami kandydaci obowiązkowo odwiedzają Apulię; poparcie jej mieszkańców jest w stanie zapewnić im znaczącą liczbę głosów. Jest też jednym z niewielu obszarów Półwyspu Apenińskiego, gdzie praktycznie nie ma gór, co – choć czyni to krajobraz mniej atrakcyjnym – ma również swoje dobre strony, szczególnie w kontekście niedawnej tragedii w Amatrice (Lacjum), gdyż nie jest regionem sejsmicznym. Ze względu na takie, a nie inne ukształtowanie terenu nie oszałamia może taką urodą, jak inne obszary Włoch, gdzie niemal na każdym z licznych wzniesień widać wiekowe castelli.
Fot. ArchiwumTutaj na pierwszy rzut oka ich brak, bo i nie ma wzgórz, których miałyby bronić. Nie znaczy to jednak, że kraina ta pozbawiona jest zamków czy cudownej urody zabytkowych miasteczek. Uwodzą one przybyszów bardziej swymi niesamowicie bujnymi dziejami, znajdującymi odzwierciedlenie w lokalnej architekturze i autentyzmem, niż charakterystycznym dla północnych regionów blichtrem i wymuskaniem. Poruszając się po wąskich uliczkach samochodem pod dyktando GPS-a trzeba tylko uważać, by nie dać się wyprowadzić w pole w sensie jak najbardziej dosłownym. Może się też zdarzyć, że dostaniemy polecenie zjazdu po schodach, co też niekoniecznie przypadnie nam do gustu, albo napotkamy zaparkowany na samym środku wąskiej uliczki skuter. Południe rządzi się swoimi prawami. Za to miło się rozczarujemy pozostawiając samochód w pobliżu centro storico niewielkiej Orii, gdyż nie trzeba płacić za przywilej parkowania, a jak wszędzie i tu jest co oglądać. Zanim zapuścimy się w labirynt wąskich uliczek, warto pokrzepić się w pobliskiej Caffè Decò na Piazza Lama przepysznym espressino, czyli kawą ze spienionym mlekiem i kroplą nutelli objętościowo trochę większym niż macchiato, a mniejszym niż cappuccino.  

Pod nadzorem fortec
Fot. ArchiwumGigantycznych zamków, choć nie tak pięknie jak w górzystych regionach położonych bynajmniej tu nie brakuje; jest ich pod dostatkiem za sprawą wybitnego władcy, którego postać do dziś fascynuje badaczy historii średniowiecznej – Fryderyka II Hohenstaufa. Najbardziej spektakularnym przykładem jego działań w kwestii wznoszenia tego typu budowli jest położony na odludziu i stanowiący wizytówkę południowych Włoch ośmiokątny, tajemniczy Castel del Monte. Do dziś nie wiadomo, dlaczego Fryderyk II zdecydował się na jego budowę akurat w tym miejscu, gdyż w pobliżu nie ma ani miast, ani strategicznych dróg. Nie był budowlą obronną, jako że nie posiadał fosy, ani mostu zwodzonego czy okienek, z których można by było oddawać strzały (istniejące w murach otwory są do tego celu zbyt wąskie). Jedna z teorii zakłada, że poprzez swój ośmiokątny kształt stanowił symboliczne odzwierciedlenie relacji człowieka z Bogiem. Inne zamki, czy to wzniesione przez Fryderyka II, jak ten w Bari lub w Trani, czy w czasach późniejszych, za rządów aragońskich w Tarencie mają już zdecydowanie obronny charakter. Można je spotkać nawet w malutkich miejscowościach, takich jak choćby wspomniana Oria, gdzie z dostojeństwem sprawują pieczę nad otoczeniem.

Szlakiem romańskich cudów
Oprócz monumentalnych zamczysk i prawdziwie południowego, choć czasem bardzo zróżnicowanego charakteru apulijskich miast, począwszy od średniowiecznych starówek Bari czy Tarentu, po pełne splendoru barokowe Lecce najbardziej chyba urzekającymi budowlami tej ziemi są wspaniałe, pełne majestatu romańskie kościoły. Niektóre z nich, takie jak katedra w Trani dodatkowo zachwycają swym nieprawdopodobnym usytuowaniem na tle błękitu morza. Dość ponure i zaniedbane, ale za to w stu procentach autentyczne i nieskomercjalizowane centro storico Tarentu też skrywa w sobie perłę architektury romańskiej w postaci katedry poświęconej św. Kataldowi. Z jej wspaniałym, surowym wnętrzem ostro kontrastuje barokowe bogactwo poświęconej patronowi kaplicy. Absolutnie zachwycająca jest olbrzymia bazylika św. Mikołaja w Bari z relikwiami świętego stanowiąca cel pielgrzymek zarówno katolików jak i prawosławnych a także, o czym rzadko wspominają przewodniki, miejsce pochówku królowej Bony. Ten wzorcowy przykład architektury apulijsko-romańskiej przyćmiewa urodą nawet wzniesioną także w stylu romańskim katedrę. Nie sposób do nich nie trafić klucząc po średniowiecznych, wyjątkowo klimatycznych zaułkach Bari, gdzie na niektórych ulicach kobiety w popołudniowym słońcu ręcznie formują makaronowe ciasto w charakterystyczne dla regionu orecchiette.

Z wizytą u krasnali
Fot. ArchiwumApulijska ziemia obfituje także w nader osobliwe, porozrzucane wśród pól, a nierzadko i w winnicach kamienne budowle o stożkowatych dachach. Są to słynne trulli, których największe skupisko stanowi miasto Alberobello. Tego typu zabudowania wznoszone bez zaprawy z lokalnych wapieni zaczęły powstawać na apulijskiej ziemi już w XIV wieku; niektóre służyły jedynie jako schronienie podczas prac polowych, a inne jako całoroczne mieszkania. Część z nich, głównie te w dzielnicy Rione Aia Piccola w Alberobello są wciąż zamieszkane, podczas gdy ponad tysiąc kaskadowo schodzących po zboczu wzgórza trulli w Rione Monti obecnie stanowi pełne gwaru zagłębie sklepów z pamiątkami. Jest tu nawet sporych rozmiarów „trullowy” kościół, w którego przestronnym wnętrzu można zaznać ochłody w upalny dzień, a przy odrobinie szczęścia również posłuchać nastrojowych pieśni religijnych wykonywanych przez natchnioną turystkę. Niby nic takiego, ale takie doświadczenie sprawia, że wizyta w tym jakże nietuzinkowym miasteczku jeszcze lepiej zapada w pamięć. A magicznych miejsc, tyle że o odmiennym charakterze, jest na szeroko pojmowanym południu naprawdę wiele…

Kuchnia apulijska słynie ze smakowitości. Jej wspaniałość nie ma nic wspólnego z wyszukanymi potrawami czy jakimkolwiek wyrafinowaniem – wszystko jest tu proste aż do bólu, a podstawą lokalnych nader smakowitych dań jest pierwszorzędny surowiec czyli to, co rośnie w pobliżu i pływa w morzu, a właściwie dwóch – Adriatyckim i Jońskim. Mięso stosunkowo rzadko gości na tutejszych stołach.

5 wyznaczników kuchni apulijskiej:

Fot. ArchiwumMozarella i burrata
– wspaniałe, świeże sery, o kremowej konsystencji i przepysznym smaku powstałe z mleka krowiego lub bawolego. Zupełnie wyjątkowa jest burrata – zrobiona z mozarelli kula, której wnętrze wypełniają kawałki włóknistego twarożku i świeża śmietanka.
Friselle czyli apulijska wersja bruschetty. To popularne antipasto składa się z podsuszonej, przepołowionej bułki z dziurką pośrodku, na którą nakłada się pokrojone w niewielkie kawałki pomidory, doprawione pieprzem, solą i ziołami, czasami z dodatkiem kaparów. Pieczywo może być neutralne w smaku lub z dodatkami, np. peperoncino.
Taralli czyli rodzaj twardych przekąsek z mąki, wody i oliwy w kształcie pierścieni. Mogą różnić się zarówno wielkością, jak i smakiem – niektóre doprawiane są ziołami, koprem włoskim lub peperoncino. Obowiązkowo lądują na południowych stołach podczas posiłku obok chleba, tak jak w innych regionach kraju wąskie chlebowe paluszki – grissini. Stanowią też znakomitą przekąskę; swojego rodzaju zamiennik ziemniaczanych chipsów.
Purée z bobu z cebulką i peperoncino lub z cime di rapa – zielonym, lekko gorzkawym liściastym fragmentem rzepy to często spotykane na południu primo piatto.
Owoce morza – cudownej świeżości małże, ośmiornice i krewetki oraz ryby stanowią, obok rozmaitych warzyw, podstawę apulijskiej kuchni. Mogą się pojawić na stole w wersji surowej, polane znakomitą oliwą z oliwek i posypane świeżo zmielonym pieprzem i solą, obsmażone na patelni lub podane z makaronem jako pierwsze danie.

Fot. Dorota Romanowska i Justyna Korn-Suchocka

 

Odkryj z nami nieznane Włochy

Czas Wina nr 83

Zdjęcia

Komentarze

gmailcom / 27.01.2017 18:27

cool post

shawni / 10.02.2017 10:17

key-notes is pleased to present its digital piano review section, which aims to help readers understand the benefits and drawbacks of digital and acoustic pianos.

Wiltan / 16.02.2017 10:21

I am very happy with the content of your article it is very beneficial and I wait for the next article to update the information again. <a href="http://www.essayjaguar.com/">write my essay</a>

showbox / 17.02.2017 12:07

Download the latest showbox app for Android! Showbox is a free app that allows users to download or stream the latest tv shows, movies.

Twój komentarz
FB