Wina dla ludzi

Współczesny winiarz liczy się o tyle, o ile uda mu się osiągnąć sukces. Taki sukces, który będzie miał znaczenie zarówno w zakresie jakości, jak i ekonomii. Dzisiaj presja na to, by zysk był stały, jest o wiele bardziej paląca niż kilka lat wcześniej. Narzędzie nacisku to kryzys.

W winiarstwie dowodów na to, że sława przekłada się na pieniądze, jest wiele. W samej Hiszpanii, jak w ogromnym laboratorium, widać, jak cenny jest wysiłek włożony w prace nad winem. Riojahiszp. czer. DOCa z regionu Rioja, prod. z wszystkich czerw.... (...) nie byłaby tym, czym jest dzisiaj, gdyby kapitału wieloletniej sławy nie przerobiła na nowo, Ribera del Duero, Katalonia i jej cavy, Toro – wszystkie te nazwy są dzisiaj nie tylko ważne dla wielbicieli win. Dzięki pracy nad jakością, przepracowaniu nowej drogi, którą należy pójść, i obraniu słusznej strategii promocyjnej każdy z tych regionów jest liczącą się marką.
Dzisiaj nikt w branży nie odwraca z wyższością głowy, gdy mowa o pieniądzach – bo wiadomo, że bez nich wina się nie zrobi, a sama pasja to niestety za mało. Pytanie tylko, jak rozkłada się ciężar pomiędzy presją zysku, jakością i indywidualnością.
EstremaduraMało znany, suchy i niezbyt urodzajny region winiarski w ... (...) jest regionem, który szykuje się do podboju winiarskich rynków. Stoi przed nią konieczność wyboru strategii. Nie jest Rioją, nie ma marki porównywanej z Riberą. I wie o tym. Nowa apelacjakontrolowana nazwa pochodzenia.., Ribera del Guadiana, w założeniu miała służyć uporządkowaniu winnej produkcji w regionie. Czy tak się stało?

Superestremaduriany

Fot. Dorota RomanowskaW praktyce wielu z winiarzy nie czuje, by DO na butelce pomagało ich winom. I samorzutnie, korzystając  z doświadczeń starszych regionów, tworzą produkcje pozaapelacyjne, klasyfikowane jako Vino(wł.) wino.. de la Tierra de Extremadura – takie superestremaduriany. Jest to droga zupełnie inna niż toskańska – gdzie bunt przeciw odgórnym normom dojrzewał wiele lat.
Tutaj, w Estremadurze odrzucenie oficjalnych reguł staje się świadomie obraną strategią na początku.
– Gdyby to było DO Rioja czy Ribera robiłbym wina zgodne z regułą. Ale tu, w Estremadurze, moje wina mają być po prostu dobre i apelacja nie jest mi do tego potrzebna – mówi Juan Romero z Bodegas Romero.
Jego droga jest jedną z najdłuższych w regionie. Winiarnię założył dziadek w 1942 roku, potem prowadził ją ojciec, u którego on sam pobierał nauki.
I robi Pradomayo – eleganckie, owocowe, świeże, soczyste, zbalansowane. Wybiera czerwone odmiany – bo na nie jest popyt i one na jego 10 hektarach dają najlepsze efekty. Tempranillo, cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...), marcelan, garnacha – wszystkie winifikuje razem. Dojrzewają równocześnie, dzięki odpowiedniemu nasadzeniu. Ogranicza zbiory, a swoim winom nadaje rys indywidualności.
Ma stałych odbiorców, nie boi się kryzysu. A ewentualny brak płynności finansowej rekompensuje produkcją wina z białej odmiany eva beba, z owoców skupowanych od lokalnych winogrodników. Endemiczna eva jest prosta, owocowa, bezpretensjonalna. Połączenie win z własnej, kontrolowanej parceli z masową produkcją wina luzem daje mu możliwość bycia artystą w winiarni.
A z evy i gewürtztraminera robi również wina musujące. – I nie ma potrzeby, by kiedykolwiek zrzeszać się w spółdzielni – tłumaczy, zamykając drzwi garażu, w którym w około 30 amerykańskich beczkach dojrzewają jego wina.

Od zboża do winorośli

Fot. Dorota RomanowskaPodobnie działa Maria Otero, enolog i współwłaścicielka winiarni Otero Vaquera.
– Zrezygnowałam z DO, mimo że całe moje 15 hektarów leży w granicach apelacji. Wolę mieć autonomię i pozostać sobą – wyjaśnia Maria.
I robi jedne z najlepszych win regionu. Jako jedna  z nielicznych tutaj używa dużo francuskiej, delikatniejszej beczki. Z czasem będzie jej więcej, jak deklaruje, ale nie zrezygnuje całkiem z amerykańskiej. Nie ma powodu – cabernety wolą francuza, a tempranillo i syrah amerykanina.
Nie ma w  niej zaperzenia i gorliwości neofity. Jest za to serce i głowa – obecne w winach: eleganckich, szlachetnych, dojrzałych, wiśniowych, z ustami otulonymi szczypiącymi, znającymi swe miejsce taninami – drugi szereg, dyskretny, ale zawsze obecny.
Ma talent – niezwykły, bo tradycja winna w jej rolniczej rodzinie zaczęła się dziesięć lat temu, gdy Maria skończyła enologię. Powód prosty i łatwy w Estremadurze do odgadnięcia: rynek się zmienił, mniej interesowały go zboża, a bardziej wina i oliwki.
I tak ze względów praktycznych powstały świetne wina Bureo.

Wyjścia są trzy

W Estremadurze są trzy drogi – zrzeszyć się w spółdzielni, uprawiać owoce i sprzedawać je właścicielom winiarni lub postawić na własną, mniejszą niż spółdzielcza, produkcję.
Niektóre kooperatywy są ogromne, liczą nawet do 700 członków. Dlatego zrzeszająca 17 winiarzy San Antonio w Almendralejo należy do niewielkich. Chociaż skala produkcji, dziewięć milionów litrów rocznie (białe i czerwone po połowie), powoduje, że nie chcą już przyjmować nowych. Bo nadmiar zaburzyłby kontrolę jakości. A powoli zaczynają wprowadzać zmiany – od 3 lat ok. 2–3 proc. wina trafia do butelek. Mało? Może, ale kiedyś wszystko było sprzedawane luzem.
Oni bazują na odmianach autonomicznych. Przede wszystkim białych, bo takie tradycyjnie uprawiano na południu Estremadury. Na gliniastych glebach rośnie aromatyczna, świeża i nieskomplikowana pardina i zielona, owocowa cayetana blanca oraz macabeo. Lecz i oni z końcem XX wieku rozpoczęli czerwone uprawy. Cabernet sauvignon, tempranillo. Dlaczego? Bo dostali na nie subwencję z Unii. Nie jest to dla nich zdrada historycznych ideałów. Bo choć białe szczepy oddają naturę regionu – to tempranillo nie udaje się nigdzie tak dobrze jak na tutejszej, suchej ziemi. Jest wyjątkowo zdrowe – zdrowsze niż w regionie Rioja, gdzie przez wzgląd na wilgotność 5–6 razy w roku walczy się z pleśnią opryskami.
Fot. ArchiwumTo jedna z ważnych dla regionu tez: niemal każdy w Estremadurze wierzy w to, że ich glina jest idealna dla tempranillo. Wierzy w to nawet Maria Otero – która na skutek przygotowywania się do ekologicznej certyfikacji straciła cały 2007 rocznik. Niepryskaną winnicę zaatakowała w niebywale wilgotnym roku taka pleśń, że ostatecznie nie dało się jej niczym zwalczyć.
– Ale – tłumaczy Maria – i tak tu normalnie wcale nie pada.
W Las Granadas Coronadas wyznają zasadę podzielaną przez resztę winiarni: musi być czysto. Stopniowa zmiana sposobu produkcji i przejście do butelkowania weryfikuje też sposób organizowania winiarni. Las Granadas jest w części placem budowy – podobnie jak w pozostałych miejscach modernizuje się lub stawia na nowo, planuje enoturystykę, restaurację, hotel. Ale powoli – nie nagle. Winiarze wierzą, że szybkie zmiany nie są wskazane.
– Idziemy naprzód, mocno stąpając po ziemi – doprecyzowuje Juan Manuel García Camacho z San Antonio.

Magiczne słowo

Pośród planów na przyszłość na pierwszym miejscu wszędzie pojawia się modernizacja.
Winiarnia Ruiz Torres ze swoimi 120 hektarami powstała w 1870 roku i jest wciąż firmą rodzinną. Dopiero w 1978 roku zaczęli robić własne winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...). Winna tradycja wiąże się tutaj z Guadalupe i potrzebą dostarczania wina do celów liturgicznych. W 2011 roku kończyli właśnie, przy drodze łączącej Cáceres i Guadalupe, budowę nowej winiarni.
Cristina Saleto, enolog, widzi przyszłość Estremadury jako drogę inwestycji, jakości i wyboru najlepszych odmian. Stopniowego powrotu do winogron endemicznych. – Teraz jesteśmy za młodzi na stare odmiany. Dzisiaj musimy odpowiadać na zapotrzebowanie rynku – tłumaczy.
I u Torresa, podobnie, jak w innych posiadłościach, nie powstaje wino w klasie gran reserva. Bo rynek go nie potrzebuje, a koszt produkcji i składowania jest nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do możliwych do osiągnięcia efektów.
Jeszcze bardziej na oczekiwania odbiorców odpowiada bodega(hiszp.) piwnica, winiarnia, firma winiarska.. Hijos de Francisco Escaso, na której froncie widnieje wielka nazwa jednego z win: Vallarcal. Dlaczego? – Bo sprzedaje się marka, a nie nazwa bodegi – wyjaśnia odpowiedzialny za sprzedaż Francisco Escaso Moreno. I ta strategia działa, bo założona również w 1942 roku winiarnia, ze swoimi 200 hektarami obsadzonymi w 80 proc. czerwonymi odmianami eksportuje w porównaniu z resztą najwięcej. Do samych Chin wysyłają osiem marek oklejonych chińskimi etykietami.

Gracze indywidualni

Fot. Dorota RomanowskaW Estremadurze nie ma poczucia rywalizacji z pozostałymi winiarzami. To etap, na którym każdy szuka swojej drogi. Winiarze wiedzą, że wobec mnóstwa różnorodnych propozycji obecnych w winiarskim świecie jedyną metodą zaistnienia jest znalezienie własnego – i to nie znaczy, że na wyłączność – kanału odbiorczego.
A że świat woli czerwień, więc dlatego białe, lokalne odmiany nie stanowią trzonu jakościowej produkcji. Estremadura stawia na tempranillo i caberneta sauvignon. Z nich powstają wyraźne, owocowe, lecz i znacząco dotknięte beczką wina. Również z tego powodu (choć i cena nie jest bez znaczenia) dominuje tutaj beczkaużywanie beczek w winiarstwie jest osobną sztuką, podobni... (...) amerykańska – łatwiejsza w odbiorze, bardziej lubiana przez konsumentów.
– Przyjdzie czas, że kiedyś poszukamy dróg w przyszłość – powtarza Christina Saleto, enolog Torresa.
Na razie region musi się umocować, znaleźć swoje nisze i na tyle umocnić pozycję, by ludzie pijący wino mogli wskazać bez wahania, gdzie leży Estremadura.
Warto w tym uczestniczyć – za kilka lat będzie coraz mniej okazji, by znaleźć białe plamy na winiarskiej mapie świata.

 

O enoturystyce w regionie czytaj na: Zanurzyć się w przeszłości