Witaj szkoło!

Redakcja04.08.2017 14:55

Wszyscy potrzebujemy w życiu odnośników, rzeczy wzorcowych. Bardzo ułatwiają nam ogląd sytuacji, zwłaszcza w okresie nauki. Do tego również odwołują się wszelkie przewodniki winiarskie, z których korzystamy.

Nasze dalsze zainteresowanie winem i pogłębianie wiedzy szybko weryfikuje wiedzę książkową. Ocena konkretnego wina przypomina bowiem sytuację, kiedy pani od polskiego pytała nas, co autor miał na myśli. W przypadku wina, nawet kiedy widzimy w magazynach precyzyjne opisy specjalistów, często wydaje nam się, że nasze wrażenia są cokolwiek inne. I nie ma nic w tym złego – na ocenę wina wpływ ma wiele czynników zewnętrznych, jak i nasz nastrój.
Nieco wbrew temu postanowiliśmy jednak wrócić do książkowych podstaw. Wybraliśmy wina najbardziej typologicznie charakterystyczne. Zobaczcie, jak nam poszło!

Wojciech Gogoliński


Wojciech Giebuta
Gewurztraminer

Domaine Rieflé-Landmann
AOC Alsace, Francja

Fot. ArchiwumBiałe, mocno aromatyczne wina z odmian takich jak muscat, pinot gris czy gewürztraminer najbardziej lubię wykorzystywać podczas kursów dla enomanów. Szczególnie ten ostatni, bogaty w smaku, o wyraźnych, łatwych do rozpoznania zapachach płatków róży, liczi, syropu z kwiatów dzikiego bzu czy lipowego miodu – doskonale nadaje się do nauki trudnej sztuki degustacji. Poza wartością dydaktyczną, alzackie traminery rekomendowałem zazwyczaj jako wino do picia bez jedzenia. Ot tak, jako kieliszek czegoś dobrego po południu lub wieczorem. Wino tak bogate, że wystarcza za trunek i przekąskę.
Bogactwo i różnorodność, a nawet niespójność aromatów i smaków utrudniają łączenie go z większością potraw. Wyjątkiem, który zawsze przytaczam, są dania kuchni orientalnych, które cechuje pełnia niezwykle mocno pachnących i intensywnych przypraw. W kuchni indyjskiej, tajskiej czy chińskiej co rusz natkniemy się na zestawienie słodkiego z kwaśnym, łagodnego z pikantnym, lekkiego z niebywale mocnym. Takie właśnie jest polecane przeze mnie wino z posiadłości należącej do Jeana-Claude’a Rieflé. Doskonałe i pyszne samo w sobie. Tym razem degustowałem w towarzystwie wyśmienitego curry z kurczaka i cukinii. To naprawdę działa!

Justyna Korn-Suchocka
Lyngrove Collection Shiraz

Lyngrove Estate
Stellenbosch, RPA

Fot. ArchiwumPedagogika, szczególnie wina, nie jest moją mocną stroną. Ze szkoły pamiętam głównie romanse. Własne i koleżanek, zakochanych po uszy w kolegach, którzy niczego nie byli warci. Czyż nie tak samo jest z winami? Nie ujmując niczego morawskiej frankowce, niemieckiemu dornfelderowi czy polskiemu pinotowi, łyk porządnego shiraza z Afryki sprawia przyjemność pozbawioną kantów, nie wymagającą uruchamiania wyobraźni i zatrudnienia zespołu psychoanalityków.
Mamy tu bowiem do czynienia z przypadkiem pysznie klasycznym, można by rzec akademickim: o średniej tężyźnie fizycznej, za to z porządną, inteligentną shirazową taniną, czystym aromatem ciemnych owoców: jagód, porzeczek, kwaśnych wiśni oraz pieprzu. Pieprz jest czarny i zdecydowanie pikantny, więc kto lubi takie rzeczy, znajdzie sporo przyjemności w obcowaniu z tym winem. A jak ktoś nie znajdzie, to powinien repetować i powtarzać. Aż znajdzie.
Używane do potraw mięsnych, niezbyt tłustych, do warzyw grillowanych, ryb z ostrymi sosami pomidorowymi, może doprowadzić do powstania związku wyjątkowo trwałego, choć, jak to ze szkolnymi romansami bywa, pewności nie ma żadnej.

Fot. ArchiwumPaweł Gąsiorek
Colombelle L’Original

Plaimont Producteurs
IGP Côtes de Gascogne
Region Południowo-Zachodni, Francja

Zamawiając wino w jednej z paryskich kawiarni, szczególnie latem, trafić na Colombella można często.
Wino to przebojem zdobyło francuski rynek. Świeżość i aromatyczność jest jego cechą główną. Zrobiono je w Gaskonii, na południowym zachodzie Francji. Mało znana w świecie odmiana colombard daje wino o bardzo rześkich aromatach z cytrusową dominantą i dobrą głęboką kwasowością. Wino na lato, do ogrodu, na wycieczkę pod gruszę. Raczej do picia solo, choć z letnimi sałatkami zagra bardzo dobrze. Pamiętać trzeba o porządnym schłodzeniu bo odpowiednia temperatura jest kluczowe dla tego wina. Warto jeszcze pamiętać o jednej sprawie. Pierwsza butelka tego wina bardzo szybko się kończy, dlatego warto od razu nabyć kilka.

Michał Bardel
El Vínculo Gran Reserva Edición Limitada

Grupo Pesquera
DO La Mancha, Hiszpania

Fot. ArchiwumPośród wielu trendów współczesnego świata winiarskiego znajdujemy i taką oto tendencję, by uciekać od beczki. Bo beczka wino zniekształca, odbiera mu owocowość, niepotrzebnie podnosi cenę itd. itd. Otóż nie lubię ulegać modom, szczególnie tam, gdzie emocje i potrzeba odróżnienia się od innych biorą górę nad rozumem, i bardzo sobie cenię rolę, jaką pełni dąb w dojrzewaniu wina, i to nie tylko czerwonego. Bo rzecz nie w tym, czy winiarz stosuje beczkę, czy nie, ale w tym, czy potrafi to dobrze zrobić.
Kto jak kto, ale Alejandro Fernández potrafi. Jeden z ojców apelacji Ribera del Duero nie miałby czego szukać w tym winiarskim zakątku świata, gdyby nie potrafił mistrzowsko obchodzić się z dębem. Ale El Vínculo Gran Reserva, którą Państwu polecam jako książkowy przykład wina w stylu „czerwone-potężne-beczkowe”, wcale w Riberze nie powstała. El Vinculo to jedna z czterech bodeg Grupo Pesquera, jedyna, którą Alejandro stworzył w regionie La Mancha, znanym podówczas (a i dziś w dużej mierze) z win do prawda niedrogich, ale z rzadka wybitnych. Tym winem od lat udowadnia, że dobra ręka, tempranillo i amerykański dąb mogą dać piorunujący efekt nie tylko w takich apelacjach jak Ribera czy Rioja. Wino jest nieprawdopodobnie głębokie, wielowarstwowe (warto je pić z kilkugodzinnymi przerwami, świetne nawet dwa dni po otwarciu), a 36 miesięcy w amerykańskiej beczce utrwaliło w nim, tuż za dojrzałym owocem, nuty wanilii i tytoniu.

Artur Boruta
Yarden Katzrin Chardonnay

Golan Heights Winery
Galilea, Izrael

Fot. ArchiwumKatzrin to małe miasteczko położone niemal w sercu Wzgórz Golan w północnym Izraelu. Od najniżej położonego jeziora na ziemi o biblijnej nazwie Genezaret dzieli je zaledwie jakieś dziesięć kilometrów. Za to od najwyższego szczytu górskiego w tamtym regionie, góry Hermon, znajdującej się na granicy Syrii i Libanu, nieco ponad czterdzieści. Jak wyśmienity mikroklimat dla winorośli może tworzyć takie ukształtowanie terenu, wie każdy, kto interesuje się winogrodnictwem.  
Winem zachwycają się wszyscy światowi krytycy (89 p. od „Wine Enthusiast”, 91 p. „Wine Spectator”) i ja również nie będę zbyt oryginalny: to jedno z najbardziej wyrazistych, charakternych i pełnych strukturalnie chardonnay, jakie dane było mi kosztować. Kiedy zatem usłyszałem temat obecnego wyboru redaktorów (nowy rok szkolny wiąże się w mojej wyobraźni z pierwszym krokiem w stronę barwnej, ale chłodniejszej pory roku), niemal poczułem na podniebieniu smak wina Yarden Katzrin Chardonnay.
Wino to posiada wyraźny charakter wina czerwonego: mocne aromaty, w tym ostro wyczuwalna beczka (wino leżakuje w beczkach z dębu francuskiego 9 miesięcy nad osadem), złożoną strukturę w ustach, o wyczuwalnych nutach mocno dojrzałych owoców o białym miąższu przyprawionych dalekowschodnimi ziołami, z maślano-waniliowymi niuansami. Podawane w temperaturze około 10–12 stopni jest znakomite. Uwypukla cechy atrakcyjnego chardonnay jednocześnie zachowując moc wina tanicznego. Wino na przełom lata i jesieni niemal idealne!

Dorota Romanowska
Primo Rosso

Farnese Vini           
IGT Puglia, Włochy          

Fot. ArchiwumJednym z pierwszych skojarzeń przychodzących mi do głowy na hasło „lekkie, przyjemnie owocowe wino czerwone” jest apulijskie Primo Rosso z Farnese Vini. Bardzo przypadło mi do gustu już przy okazji pierwszego z nim zetknięcia podczas klubowej degustacji, kiedy występowało jeszcze pod dawną nazwą Ortonese Sangiovese Merlot Daunia. Dla mnie jest kwintesencją świeżości, bezpretensjonalności i owocowości. Wino bez zadęcia i silenia się na bycie wyjątkowym, ale nader smaczne i z każdym łykiem coraz bardziej zachęcające do picia, a przy tym naprawdę porządnie zrobione – wszystko jest tu na swoim miejscu; wyraźnie owocowy nos roztaczający aromaty wiśni i śliwek, które to nuty potem wyczuwane są w  smaku, dobra struktura, odpowiednia kwasowość, ładnie zintegrowane taniny, pełen owocu finisz. Naprawdę dobrze poskładana całość. Do tego zachwyca krągłością i miękkością, chociaż nie powstało z najczęściej kojarzonej z Apulią odmiany primitivo dającej wina o tych cechach. Primo Rosso jest kupażem bazującym na sangiovese, którego niepokorny charakter złagodzony został trzydziestoprocentowym dodatkiem merlota.

 

DEGUSTUJEMY W KIELISZKACH SPIEGELAU

Zdjęcia

Twój komentarz
FB