7 zalet głównych, czyli za co kocham ten kraj

tekst ukazał się w „CW” nr 94, sierpień – wrzesień 2018 | kup ten numer | prenumerata | e-wydanie

Lublana | fot. R. Babakin / shutterstock
Lublana | fot. R. Babakin / shutterstock

Pomnik obywatela rzymskiej Emony na Placu Kongresowym przypomina o antycznym rodowodzie stolicy Słowenii. To tu obywatele słowiańskiej już Lublany bez karabinów i bałkańskiej gorączki (wojna trwała tu ledwie 10 dni) wystali w 1991 roku swoją niepodległość. Od upadku w IX wieku księstw Karyntii i Krainy Słowenia nigdy nie cieszyła się osobną państwowością. W wiekach średnich zależna od Franków i Bawarów, potem przez ponad 600 lat od Habsburgów, w XX wieku blisko 80 lat spędziła w jugosłowiańskim związku z rozsądku.

Winobranie w Słowenii – ostatnie miejsca na wrześniową podróż

Rozwód przyjęto z ulgą, a Słoweńcy, już wcześniej zamieszkujący najbogatszy barak Jugosławii, szybko stali się ekonomicznymi prymusami wśród mieszkańców postsowieckich krajów. Pytani czy czują się częścią bałkańskiego świata, potwierdzają: „Przecież potrafimy bawić się z fantazją”. „Na szczęście umiemy też rzetelnie pracować” – dodają, puszczając oko do czasów austriackich porządków.

1. Zwolnić tempo w Lublanie 🗸🖉

Dwustutysięczna Lublana jest slow. Nie ważne czy na rowerze, czy na popularnej tu hulajnodze, czy po prostu, przechadzając się po bulwarach nadrzecznych zaprojektowanych przez słynnego architekta Jože Plečnika, w stolicy Słowenii nie wypada się spieszyć. Wypada za to przesiadywać w knajpkach nad rzekę, popijać świetną kawę i słoweńskie wina oraz włóczyć od jednego antykwariatu do drugiego – liczba księgarń przyprawia o zawrót głowy. Podobnie jak uroda mostów i kładek nad Lubljanicą, rzeką wyznaczającą oś historycznego centrum. Na jej prawym brzegu rozciąga się zabytkowy kwartał z katedrą, renesansowymi kamieniczkami i barokowymi fontannami. Po lewej stronie nabrzeża ulubionym punktem spotkań i randek jest pomnik tutejszego Mickiewicza – France Prešerena, pacyfisty, romantycznego kochanka i autora narodowego hymnu pod wymownym tytułem Zdravlijca, czyli „toast” (carmina figurata każdej zwrotki układa się w formę kieliszka i nie ma w nim słowa o maszerowaniu i zwyciężaniu). Pomnik stoi w sąsiedztwie często fotografowanego mostu Tromostovje składającego się z trzech osobnych kładek. Ma Lublana zamek na wzgórzu, secesję w najlepszy wydaniu i piękne hale targowe – wszystko w zasięgu spaceru. Niespiesznego, naturalnie.

Ana Roš przy pracy | fot. Dean Dubokovič / slovenia.info
Ana Roš przy pracy | fot. Dean Dubokovič / slovenia.info

2. Zjechać z Alp wprost do kuchni z gwiazdą

Słoweńcy wszędzie mają pod górkę – 90 procent powierzchni to wyżyny i góry, w tym naprawdę wysokie Alpy. Najdalej na południe wysunięta ich część, zwana Alpami Julijskimi, urzeka dzikim urokiem. Najbardziej spektakularnym elementem górskiego pejzażu są tu otoczone ośnieżonymi szczytami jeziora. Często fotografowane jezioro Bled wyróżnia malownicza wyspa pośrodku, z pamiętającym średniowiecze kościółkiem z wysoką dzwonnicą. Jezioro Bohinj położone jest u wylotu szerokiej doliny. To takie nasze Morskie Oko, tyle że kilka razy większe. Odbija się w nim Triglav, najwyższy szczyt (2864 m n.p.m) Słowenii, który znamy z godła tego kraju. U podnóża Alp we wsi Kobarid gotuje Ana Roš okrzyknięta w 2017 roku Najlepszym Szefem Kuchni Świata. Miała zostać dyplomatą, ale gdy z mężem przejęli jego rodzinną restaurację Hiša Franko odkryła w sobie zew kuchni. Takich rozgrzewających łamy światowej prasy kulinarnej i wyobraźnię foodies miejsc jest w Słowenii sporo. Większość w małych, zabitych deskami dziurach na prowincji. Rezerwacje stolika trzeba jednak robić, podobnie jak w Nomie, z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

jaskinia Postojna w pobliżu miasta o tej samej nazwie | fot. Nea Culpa d.o.o. / slovenia.info
jaskinia Postojna w pobliżu miasta o tej samej nazwie | fot. Nea Culpa d.o.o. / slovenia.info

3. Zniknąć pod ziemią 🗸🖉

Gdyby nasz poczciwy Łokietek ukrywał się w jaskini wielkości tej w Postojna, kto wie jak potoczyłyby się losy Polski. Wprawdzie zgubić się w labiryncie największego w Europie kompleksu jaskiń nie jest dziś łatwo, trasa jest bowiem rzęsiście oświetlona i oznaczona, ale i tak można stracić poczucie rzeczywistości oglądając stalaktytowe i stalagmitowe cuda, tworzone tu przez naturę przez miliony lat. Jaskiń w Krasie (nazwa zjawiska krasowego pochodzi od tego słoweńskiego regionu geograficznego, nie odwrotnie) jest bardzo dużo. Niedaleko Postojna warto odwiedzić jedną z nich, ukrytą we wnętrzu zamku Predjama, wyglądającego niczym dekoracje z filmu Disneya. Spotkamy tu zdecydowanie mniej zwiedzających (Postojna to prawdziwy kombinat turystyczny) a otaczające zamek góry i lasy dodają miejscu tajemniczego uroku.

Panorama Ptuja | fot. Littleaom / shutterstock
Panorama Ptuja | fot. Littleaom / shutterstock

4. Zerknąć na najstarsze

69 rok dla Wespazjana okazał się być łaskawy. Został obwołany Cesarzem Rzymu – doszło do tego w Poetovio, czyli w dzisiejszym Ptuju, dawnym celtyckim ośrodku rozbudowanym przez legiony rzymskie. Zanim miasto zniszczyli Hunowie i Słowianie mieszkało tu 6 tysięcy ludzi – wynik ten udało się powtórzyć dopiero w XVII wieku. Kolejni mieszkańcy słowiańsko-niemieckiego Ptuja – najstarszego miasta Słowenii – twórczo adoptowali antyczne pozostałości. Do budowy pręgierza w centrum miasta wykorzystano nagrobek patrycjusza Marcusa Verusa. W XIX wieku Ptuj ominęła linia kolejowa do Wiednia i historia nieco o nim zapomniała. Na szczęście dla nas, bo Ptuj dziś to perełka z czynnym teatrem z XIX wieku, z jednym z najokazalszych zamków Słowenii, romańskim kościołem, międzynarodowym festiwalem literackim i najstarszą w Słowenii winiarnią Ptujska Klet, w której piwnicach przechowywane są wina z początku wieku. Sąsiedni Maribor 🗸🖉, który wygrał bitwę o kolej i stał się ważnym ośrodkiem przemysłowym nieco od tego zbrzydł. Na szczęście bombardowania alianckie ominęły nabrzeże Mariboru, dzięki czemu wciąż rośnie tu najstarsza owocująca winorośl na świecie 🗸🖉 z certyfikatem Księgi Guinnessa, czyli ponad 400-letnia Stara Trta. Winobranie z krzewu stareńkiej žametovki (blaufränkischaustriacka odmiana czerwonych winogron, uprawiana głównie ... (...)) wygląda niczym święto narodowe, a uzyskane winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) sprzedawane w maleńkich buteleczkach osiąga zawrotne ceny.

Po słonecznej stronie Alp – zestaw win ze Słowenii

miasto Piran u wybrzeży Adriatyku | fot. RossHelen
miasto Piran u wybrzeży Adriatyku | fot. RossHelen

5. Zanurzyć się w Adriatyku

Wybrzeże Słowenii świetnie wpisuje się w skalę i klimat tego kraju: ma raptem 46 km długości i atrakcji dokładnie w sam raz. Kurorty, które nie straszą betonowymi resortami na 100 pięter, plaże nieprzesadnie obłożone wypoczywającym ciałem. Izola z portem i targiem rybnym, Koper z gotycką katedrą, Piran z obłędną starówką – to dość, by spędzić tu cudowne wakacje. Gdybyście jednak wpadli na pomysł by zamieszkać w tym raju, uprzedzam, że właśnie w Piranie metr kwadratowy kosztuje więcej niż gdziekolwiek w Słowenii. Słoweńcy kochają morze i każdy z nich pragnie mieć z kuchni widok na Adriatyk.

koń lipicański | fot. karengesweinphotography
koń lipicański | fot. karengesweinphotography

6. Zatańczyć w siodle lub zaprzęgu

Zakochani w koniach andaluzyjskich Habsburgowie, by uniezależnić się od kaprysów iberyjskich dostawców założyli w Lipicy pod koniec XVI wieku własną hodowlę. Wybrali to miejsce ze względu na śródziemnomorski klimat południa Słowenii. W wyniku krzyżowania koni rasy andaluzyjskiej z miejscowymi rasami, uzyskano nową, wprost stworzoną do nauki klasycznego ujeżdżania. W połowie XVIII wieku ogiery lipicańskie po raz pierwszy pokazały swe możliwości w słynnej Hiszpańskiej Szkole Jazdy w Hofburgu. Rozproszone w czasie II wojny światowej stado, udało się odtworzyć i dziś w Lipicy znów podziwiać można ich kunszt i urodę. Zabytkowe zabudowania stajni i renesansowe budynki dawnej siedziby biskupa Triestu dodają stadninie splendoru, ale najjaśniej świecą swym siwym umaszczeniem same konie. Co ciekawe, lipicany tuż po urodzeniu są ciemne – siwieją dopiero po kilku latach życia.

Jeruzalem, Słowenia | fot. Tomo Jeseničnik / slovenia.info
Jeruzalem, Słowenia | fot. Tomo Jeseničnik / slovenia.info

7. Zwiedzić kraj w 24 godziny

Jeśli o szóstej rano zjesz śniadanie z widokiem na słoweńską Toskanię w zachodnim regionie Goriška Brda 🗸🖉, około ósmej zdążysz wypić kieliszek lokalnego zelén w Dolinie Vipavy, o dziesiątej zejdziesz do największej jaskini w Europie, około trzynastej odpoczniesz i zjesz lunch w czarującej Lublanie, na kawę wpadniesz do Celje, by około siedemnastej zobaczyć miejscowy zamek, skąd na kolację umówioną na dwudziestą udasz się do antycznego Ptuja słynącego z poetyckich i winiarskich festiwali, by ten nieco szalony dzień zakończyć we wsi Jeruzalem 🗸🖉, zasypiając około północy w położonym na szczycie winnic hotelu. Rano przekonasz się, że jesteś w jednym z piękniejszych zakątków tej części Europy, w słoweńskiej Styrii na wschodnich rubieżach Słowenii.