Ach, panem być…

Znam wszystkie butiki z piórami na wszystkich lotniskach. Nie zdarzyło się jeszcze, abym odwiedzając Florencję, nie zajrzał do małego sklepiku Viscontiego. Mam wrażenie, że szpakowaty, wytwornie ubrany sprzedawca już mnie rozpoznaje.

Nigdy nic tu nie kupiłem i nie kupię, ale kiedy widzę pióro Biblia za kilka tysięcy euro, nogi mam jak z waty, a pikawa mi kołacze. Jestem – jak się okazało z lektury książki Gentelman Adama Granville’a – stylofilem. Z kolei zawsze gdy jestem w Wiedniu, wygospodaruję chwilę, by przy Kohlmarkcie wstąpić do sklepiku Old English. Tutaj przynajmniej sumienie mam czyste – i tak nie mają moich rozmiarów, ale me oczy pałają. Podobnie z butami – mogę wymienić ich klasyczne style oraz te firmy, które ciągle szyją je ręcznie.

Fot. ArchiwumKiedyś dręczył mnie problem, czy dżentelmenem jest się z urodzenia, czy z obranego stylu bycia/życia. Książka dowodzi, że obie wersje są prawdziwe. Jedno może wykluczyć z tego grona – nieprzestrzeganie etykiety. I to nie tej z królewskich dworów. Dżentelmenem jest się na co dzień! To nie tylko pewne kanony ubioru i postępowania czy przywiązanie do tradycji i szacunek do wyrobów ręcznej produkcji. To przede wszystkim stosunek do innych, uprzejmość i niezakładanie złej woli rozmówcy czy towarzystwa, w którym się obracamy. Krótko – szacunek w każdym calu.

Ale detale też się liczą. Widać to po układzie rąk prezydenta RP Władysława Raczyńskiego na zdjęciu z ostatniej strony okładki czy sposobie zapięcia szelek ministra Radosława Sikorskiego, któremu na moment rozchyliła się marynarka. Świetne są też passusy o winach i alkoholach, perfumach czy podawaniu potraw. Gentleman to genialne, niemal 350-stronicowe, wielkie dzieło. Do smakowania na długie lata.

GENTLEMAN
ADAM GRANVILLE
WYDAWNICTWO BOSZ
OLSZANICA 2011
CENA: 99 ZŁ