Albo wino, albo włosy

Luz, wygolona głowa i mocno rozpięta, zawsze różowa koszula – to styl trzydziestolatka Bena Glaetzera. Choć tak naprawdę wyznacznikiem jego stylu stały się wina, które stworzył.

Zaczął niedawno, zaledwie przed pięcioma laty przejął od ojca 20-hektarową winnicę, leżącą w australijskiej Barossie. Z którym zresztą dalej razem pracują. Skończył jedną z najbardziej prestiżowych szkół enologicznych na świecie w adelajdzkim Roseworthy. Podobnie jak jego ojciec. Jak niemal wszyscy winiarze w Barossie jest dalekim potomkiem niemieckich osadników. Już pierwsze winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) pod rodzinną marką Gleatzera – Shirazfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ... AMON-Ra okazało się bombą z zapłonem, która od razu wybuchła w rękach światowym winomanom i prasie. Winem bez żadnych defektów, które największy krytyk winiarski Robert Parker ocenił na sto punktów. W stupunktowej skali. Z następnymi rocznikami było podobnie. Ben przez trzy dni był w Polsce.

Fot. W. GogolińskiWojciech Gogoliński: Jak się robi stupunktowe wino?
Jak każde! Bierzesz i robisz.

Ben Glaetzer: O! A to bardzo dziwne, bo tworzysz także inne winna. One wcale nie dostają po sto punktów.
Dlatego ze zmartwień wyłysiałem (śmiech) i muszę chodzić w różowych koszulach, żeby podobać się kobietom.
Tak naprawdę projekt Heartland (60 hektarów razem z przyjaciółmi) jest obliczony na zupełnie innego odbiorcę, niż mój prywatny Gleatzer. Poza tym – tutaj mogę sporo eksperymentować, jak choćby zrobić mieszankę pinot gris i viognier.

Gdzie zatem taj emnica AMONA-ra?
Nie ma takowej.

Robisz mnie w trąbę!
Już wygładzasz jak słoń (śmiech). Wino to miejsce i sytuacja – wszystkiego nie da się ustawić, ułożyć, zaplanować. Moje winnice mają od dziewięćdziesięciu do stu trzydziestu lat – są nieszczepione. To czasami rządek dwa, raptem kilka sztuk krzewów. Do każdego trzeba podejść indywidualnie. Policz! Czasami daje 1–2 kiściena krzew, czyli jedną butelkę. Przez to mam bodaj najniższą wydajność na świecie – około 6 hektolitrów z hektara. Nawet kiedy robisz wina z podsuszanych winogron – takie jak sauternes – osiągasz ilości wielokrotnie większe.

Jednak wina z sąsiednich winnic mieszacie.

Trzeba. Wina z kilku krzewów robimy osobno, co daje materiał rzędu tysiąca pięciuset różnych beczek. Komputer zaczyna się gubić, aby zebrać taką bazę danych. Metodą prób i błędów wybieramy najlepsze z nich i zestawiamy, gdy przyjdzie ich czas.

Kosztuje to majątek!!!
Niekoniecznie – raczej lata obserwacji i częstej rezygnację z życia osobistego. Niestety.

Poza tym, z takim winem trzeba jeździć, pokazywać się. A to raptem kilka tysięcy butelek.

Trochę więcej, bo robię jeszcze trzy inne pod nazwą Glaetzer. Ale fakt – sześć i pół miesiąca w roku spędzam w podróżach. Europa, Azja, Ameryka i z powrotem. W domu jestem praktycznie tylko podczas zbiorów i przycinania. Muszę także doglądać projektu Heartland. Samolot i samochód – to mój dom. Coś za coś.

Warto?
Jak w każdej robocie – czasami mam już dość. Ale są chwile, dla których warto żyć! AMON-Ra to taki projekt.