Alpejskie pogórze w kilku odsłonach

Nawet początkującego miłośnika win nie trzeba przekonywać, że Piemont jest jednym z najważniejszych regionów winiarskich Włoch, a pewnie także i świata. Powstające tu wina zdaniem wielu nie mają sobie równych, a różne oblicza nebbiolo wprawiają w zachwyt koneserów z wielu zakątków globu.

Problem polega na tym, iż do niedawna piemonckie wina, chociaż doskonałe, uważane były za tak specyficzne, że do ich zrozumienia niezbędna była prawdziwa pasja. Ostatnimi czasy rysy tego nieprzystępnego oblicza uległy pewnemu złagodzeniu i powstające u podnóża Alp wina zyskują coraz więcej wielbicieli, niekoniecznie rekrutujących się spośród zawężonego grona największych koneserów.
Nie na darmo światowej sławy publicystka Jancis Robinson w swej książce Kurs wiedzy o winie już na samym wstępie wyraża przekonanie, iż „winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) ma dawać przyjemność, możliwie jak największą i możliwie jak największej ilości ludzi.” Wygląda na to, że piemonccy winiarze doszli do podobnych wniosków i obecnie czynią wszystko, aby tworzone przez nich wina były przystępne dla szerszej klienteli, nie rezygnując przy tym z przekazania w nich całego bogactwa i specyfiki lokalnego terroir ani hołubienia autochtonicznych szczepów.

Po prostu stolica

Fot. D. RomanowskaChociaż obecnie w Piemoncie nie ma już stolicy państwa (Turyn przestał nią być w roku 1865), to nadal na terytorium północnych Włoch egzystuje sobie w spokoju inna stolica, dla miłośników piemonckich win nie mniej ważna – Alba. Będąc w Piemoncie, koniecznie trzeba ją odwiedzić, chociażby po to, aby zrozumieć, dlaczego na większości etykiet tutejszych win widnieje określenie „d’Alba”.
Mamy bowiem i barbera d’alba, dolcettowłoska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie w... (...) d’alba i nebbiolo d’alba. Tak jakby wszystko kręciło się wokół tej miejscowości. I co tu ukrywać, tak właśnie jest. Wzgórza wokół miasteczka niemal całkowicie pokryte są winnicami, które wdzierają się praktycznie wszędzie. Jeśli ktoś jest w posiadaniu chociażby najmniejszego skrawka ziemi, jest również – co oczywiste – posiadaczem winnicy. Powierzchnia wielu z nich często jest niewiele większa od hektara; zbyt cenny jest tu grunt i zbyt wielki jego potencjał, aby marnować go pod inne uprawy.
Mieliśmy wielkie szczęście odwiedzić to miejsce jesienią, kiedy winnice stanowią bezsprzecznie najpiękniejszy w ciągu całego roku widok, a w powietrzu unosi się zapach fermentujących winogron. Przechadzając się uliczkami Alby, obserwowaliśmy, jak rozliczni sprzedawcy oferują lokalne specjały, wśród których o tej porze roku naturalnie królują trufle.
Na własnej skórze odczuliśmy też prawdziwość encyklopedycznych informacji dotyczących klimatu Piemontu; szczególnie prawdziwy okazał się fragment mówiący o zimnej jesieni. Podczas gdy w Krakowie rozkoszowano się temperaturami rzędu 18°C i słońcem, my podziwiać mogliśmy do woli piemonckie mgły rankiem obficie ścielące się między winogradem.

Trudny wybór

Udając się trzyosobową grupą do Piemontu, mieliśmy jasno określony cel, którym był wybór win do dwóch klubowych kolekcji – miesiąca i konesera. Potencjalni dostawcy rekrutowali się spośród członków organizacji Federexport Piemonte, której celem jest propagowanie Piemontu i jego wyrobów na świecie. Są wśród nich zarówno niewielkie firmy rodzinne, takie jak La Trava, Veglio czy Boeri, jak i gigantyczne przedsiębiorstwa pokroju Manfredi. Aby wyłonić jak najciekawsze wina przemierzyliśmy obszar od Turynu przez Langhe, Serralungę, Barbaresco  włoskie czerwone wino DOCG z Piemontu, wytwarzane..., Albę, Baroloczerwone wino włoskie DOCG z regionu Piemont, produkowane z... (...) i Monferrato.
Fot. D. RomanowskaChętnych do zaistnienia w naszym klubie było wielu, a miejsc w zestawie tylko sześć. Wybrane wina stanowią zatem wypadkową naszych doznań degustacyjnych.
Chociaż w Piemoncie bezdyskusyjnym królem jest nebbiolo, to od pewnego czasu coraz silniejszą pozycją może się poszczycić jego świta – barbera i dolcetto; szczepy dające wiele ciekawych i cieszących się coraz większym uznaniem win. Stąd może kandydatów do zestawu spod znaku barbera było zdecydowanie najwięcej i trzeba przyznać, że jak najbardziej byli oni godni uwagi. Aby najpełniej zobrazować wielorakość oblicz tego szczepu, wybraliśmy trzy wina, z których każde powstało na innym obszarze – Asti, Alby i Monferrato.
Pierwszą degustację odbyliśmy w samym sercu winiarskiego Piemontu, na obrzeżach miasteczka Barbaresco, konkretnie w Locanda Bric Turot. Smakowaliśmy tego wieczoru wiele win, z których kilka od początku wzbudziło nasze zainteresowanie. Postanowiliśmy podążyć tym tropem i następnego dnia odwiedzić interesujących nas dostawców.

Z widokiem na Alpy

W to, że z tarasu małej rodzinnej winiarni La Trava rozpościera się piękna panorama z Alpami w tle, musieliśmy uwierzyć na słowo, bowiem podczas naszej wizyty w jej miejscu kłębił się jedynie bezmiar mgły. Na potwierdzenie zapewnień dotyczących pejzażu właścicielka przybytku poczuła się w obowiązku zanurkować w przestworzach domowych archiwów fotograficznych, by po chwili triumfalnie zaprezentować nam rezultat swoich poszukiwań.
Patrząc na zdjęcie, zgodnie musieliśmy przyznać, że widok doprawdy był imponujący, tyle że w niczym nieprzypominający tego, który mieliśmy przed oczyma. Doprawdy, w takich okolicznościach przyrody nietrudno nam było zrozumieć pochodzenie nazwy najważniejszego szczepu Piemontu, tak nierozerwalnie z ową mgłą związanego; nebbia (mgła) w różnym nasileniu towarzyszyła nam zresztą podczas całej wizyty.
La Trava to nazwa zarówno niewielkiej, zarządzanej kobiecą ręką Marii Grazii Rivetti winiarni, ale również pobliskiego wzgórza, na którym uprawia się winoroślVitis vinifera... Oprócz niego do firmy należy jeszcze kilka innych wzniesień, z których każde ma swoją nazwę i przeznaczone jest pod uprawę innej odmiany winorośli. I tak Achivi stanowi dom dla barbery, Navirot dla dolcetto, a na Brich dij Luijs – dolcetto dzieli przestrzeń z nebbiolo.
Maria Grazia wraz ze swoim mężem Giorgio zaledwie od 10 lat robią wina pod swoją marką, wcześniej, podobnie jak wielu okolicznych właścicieli niewielkich gospodarstw, sprzedawali winogrona innym wytwórcom. Jeszcze kilka lat temu była to bardzo powszechna praktyka, ostatnimi czasy sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie i wiele ciekawych win pochodzi właśnie z takich malutkich firm rodzinnych.
Tworzone w La Trava wina są bardzo typowe dla Piemontu, świeże, owocowe, przepełnione naturalnymi aromatami. Sprawujący nad nimi pieczę enolog jest bardzo oszczędny w stosowaniu beczki. Maria Grazia podkreśla – żywiołowo przy tym gestykulując – że ich wina mogą się podobać lub nie, ale na pewno są prawdziwie piemonckie, bo tworzenie takich właśnie win stanowi cel działania firmy. Nie znajdziemy wśród nich żadnego merlota czy caberneta wyraźnie starzonego w dębie.
Oprócz barbery d’alba proponujemy również jej wersję z Asti, a konkretnie wino z winiarni Boeri Alfonso. Kiedy podczas naszego maratonu degustacyjnego zasiadł przed nami Giorgio Boeri i zaprezentował pierwsze wino, które miało być poddane ocenie, z ust naczelnego wydobył się pomruk zadowolenia. Chyżo zawtórowały mu dwa inne pomruki o podobnej wymowie.
Już sam głęboki, intensywny, nieprzezroczysty kolor zapowiadał wiele, a wszystkie te obietnice spełniły się zarówno w nosie, jak i w ustach. Wino to stanowiło jak najbardziej skuteczną zachętę do zapoznania się z innymi skarbami skrywanymi przez piwnicę Boeri. Umówiliśmy się, że wkrótce organoleptycznie sprawdzimy jej zawartość.

Fot. D. RomanowskaŚladem pradziadka

Zgodnie z powziętym postanowieniem następnego dnia nie bez trudu (dzięki znajomości terenu naszego opiekuna z Federexportu tylko trochę błądząc, ale i on kilkakrotnie sięgał po telefon, aby się upewnić, czy na pewno poruszamy się właściwą drogą) dotarliśmy do malutkiej, mieszczącej się w ponad dwustuletnich zabudowaniach, winiarni. Położona na wzgórzu Bricco Quaglia, w obrębie wioski Bionzo, siedziba nabyta została w początkach XX wieku przez pradziadka braci Boeri zarządzających dziś rodzinnym biznesem.
Tak jakby już wtedy antenat przewidział, że w XXI wieku właśnie te tereny będą uznawane za najlepsze siedlisko dla szczepu barbera i najciekawsze wina będą z niego powstawać właśnie tutaj. Giorgio i Roberto – będąc czwartym pokoleniem rodziny Boeri zajmującym się winiarstwem – wzbogacili rodzinny areał o kolejnych kilka hektarów winnic z zamiarem skupienia się na robieniu win jakościowych. Wszystkie ich wina, zarówno podstawowe, jak i tworzące bardziej wysublimowane kolekcje, doskonale obrazują nowoczesny duch piemonckiego winiarstwa. Wino wybrane przez nas do zestawu lutowego jest jednym z tych, po które sięga się najczęściej. Najprostsze z całej serii – uniwersalne i owocowe – doskonale nadaje się do picia zarówno jako młode, ale też i po kilku latach spędzonych w butelce. Współpracujący z braćmi Boeri z ramienia Federexportu Simone Monforte nie był zdziwiony naszym wyborem; z powodzeniem bowiem sprzedaje je w różnych zakątkach świata.
Kolejne oblicze barbery, tym razem z okolic Monferrato, można będzie analizować poprzez degustację wina Bricco del Conte powstałego w Castello di Uviglie. Cieszące się coraz większą popularnością barbery z Monferrato są bardzo sympatycznymi, swobodnymi – można by rzec, mniej wymagającymi od konsumenta zaangażowania niż ich siostry z Asti – winami o dobrej strukturze, umiarkowanej kwasowości i przyjemnym, owocowym posmaku.

Nie tylko barbera

Aby zaprezentować w lutowym zestawie wina tworzone przez różnych winiarzy, nie dając się przy tym tak całkowicie ponieść fascynacji barberą, zdecydowaliśmy się włączyć do kolekcji wino Baric powstałe w Azienda(wł.) posiadłość ziemska, gospodarstwo.. Vitivinicola Veglio Michelino & Figlio. Niekonwencjonalny kupaż najważniejszych dla regionu szczepów nebbiolo i dolcetto z oczywistych względów występuje w kategorii Vino da Tavola(wł.) wino stołowe, najniższa kategoria klasyfikacyjna w ... (...) Rosso.
Fot. D. RomanowskaJak większość dostawców, z którymi spotkaliśmy się podczas naszej wizyty, Veglio to kolejna niewielka, rodzinna winiarnia, w której powstaje cała gama najbardziej typowych dla Piemontu win, a wybrane przez nas stanowi w tej kolekcji sympatyczną ciekawostkę. Chociaż winemakerem w rodzinie jest zięć państwa Veglio, a marketingiem zajmuje się syn, wszystko odbywa się pod czujnym okiem mającej wiele do powiedzenia nestorki rodu Giuseppiny twardo dzierżącej ster tego rodzinnego przedsiębiorstwa.
Wszystkie tutejsze wina powstają z winogron pochodzących z własnych winnic zajmujących obszar około 14 hektarów. Reszta terenu przeznaczona jest pod uprawę leszczyny; ta uzyskana w czasie degustacji informacja wyjaśniła wszechobecność na terenie winiarni orzechów laskowych…
W piemonckim zestawie miesiąca naturalnie nie mogło zabraknąć wina powstałego z nebbiolo. To wyłonione w czasie naszej peregrynacji pochodzi z jednej z winiarni należącej do tamtejszego giganta – Cantine Manfredi, którego początki sięgają drugiej połowy XIX wieku, kiedy Nicolao Manfredi stworzył w Farigliano swoje pierwsze dolcetto. Obecnie malowniczo usytuowane na wzgórzu pośród winnic zabytkowe domostwo stanowi swojego rodzaju muzeum oraz miejsce, w którym podejmuje się gości.
Uczciwie muszę przestrzec zagorzałych, zafascynowanych historią miłośników barolo, że zwiedzanie tego przybytku może przyprawić o zawrót głowy i wywołać przyśpieszony puls – kolekcja pana domu, a zarazem właściciela firmy Alda Manfredi, wypełniająca kilka przeszklonych szaf, liczy kilkadziesiąt butelek tego emblematycznego dla Piemontu wina, a niektóre pochodzą jeszcze z XIX wieku.
W podziemiach natomiast znajduje się winiarnia, w której tworzone są i leżakują wina powstałe z owoców winorośli okalających posesję. Właśnie wino opatrzone herbem „Patrizi” Nebbiolo znalazło miejsce w naszej kolekcji.
Kompletując zestaw lutowy, staraliśmy się, aby podczas degustacji tworzących go win wyłonił się członkom klubu obraz współczesnego piemonckiego winiarstwa. Nie da się ukryć, że będzie to spojrzenie przez pryzmat małych, najczęściej rodzinnych winiarni, ale to one właśnie porozrzucane tak licznie pośród morza winnic Langhe stanowią obecnie wizytówkę tego regionu.

Więcej o Piemoncie na:

Nebbiolo i inni

Mgły u stóp gór

Mniejsi producenci czekają

Carne cruda pod batem grissini, czyli co jadają Piemontczycy w zimie

Perła w koronie Barbaresco