Alto Adige: Pod dyktando gór

W Południowym Tyrolu wszystkie drogi prowadzą semper in altum – zawsze wzwyż! Warunki życia dyktuje tu przyroda. Jednak Tyrolczycy potrafili się świetnie do nich dostosować i od lat żyją w symbiozie z górską naturą.

Trydent-Górna Adyga/Tyrol Południowy (Trentino-Alto Adige/Südtirol) to od 1948 roku autonomiczny region w północnych Włoszech. Istnieją tutaj aż trzy języki narodowe: niemiecki – posługuje się nim 70 proc. ludności, włoski – 26 proc., ladyński – 4 proc. Krajobrazy są zróżnicowane: od śródziemnomorskich po alpejskie. Wysokości – od 300 do 3000 m n.p.m. Stolicą regionu jest Bolzano (Bozen) – miasto położone w sercu pokrytych winnicami wzgórz.

Królestwo agroturystyki
Do Górnej Adygi można przyjechać o dowolnej porze roku i cieszyć się jej rozmaitymi dobrodziejstwami. Czy są to lokalne przysmaki kuchni, wina, rozrywki kulturalne czy piękno krajobrazu – wszystkiego warto spróbować i doświadczyć. Zwłaszcza że 65 proc. gospodarstw wiejskich położonych jest na wysokości powyżej 1500 m n.p.m. Tyrolczycy żartują, że małe dzieci trzeba przypinać do płotów, by nie spadły w doliny, a ich kury noszą na łapkach raki…
W Południowym Tyrolu jest 25 tys. gospodarstw, z czego 80 proc. to gospodarstwa rodzinne. W większości z nich zarabia się na agroturystyce lub prowadząc sezonowo otwarte wiejskie gospody zwane Buschenschank. Niemal 1400 gospodarstw, zrzeszonych w Red Rooster (lokalnej organizacji promującej agroturystykę), oferuje wczasy agroturystyczne za niewygórowaną cenę. To wyjątkowa okazja dla tych, którzy chcą poznać autentyczne życie Tyrolczyków.
Zapytać można: kto by chciał pracować w czasie urlopu? A jednak! Ludzie przyjeżdżają do Tyrolu Południowego nie tylko po to, by być w górach, ale także by doświadczyć ich naprawdę. Pomagając gospodarzom w zbiorach w sadzie, przy oporządzaniu zwierząt, poznają Trentino-Alto Adige od podszewki. To nie obowiązek oczywiście, ale możliwość czy też prawo gościa. Bo „gośćmi” (nie „klientami” ani „turystami”) nazywa się tych, którzy przybywają do tyrolskich gospodarstw agroturystycznych. Są niczym członkowie rodziny.

Tylko w niebieskim fartuchu
Mieszkańcy Tyrolu Południowego prowadzą gospodarstwa agroturystyczne w bardzo trudnych warunkach przyrodniczych. Na wysokościach dochodzących nawet do 800–900 m n.p.m. w rodzinnych gospodach wiejskich można zjeść przepyszne lokalne potrawy. Całą obsługę lokalu w takim miejscu stanowi zazwyczaj rodzina. Przygotowanie posiłków, podawanie, rozmowa z gośćmi – to powinności gospodarza i jego żony.
Buschenschank o nazwie Oberlegar w Terlano nie odstaje od tradycyjnych wersji tych gospód. Ujmujący swojskością i ciepłem właściciel – Franz Schwarz – sam donosi kolejne posiłki, jodłując po podaniu talerzy. Dba o gości razem z żoną, choć to podobno on wszystko gotuje. Porcje są tak duże, że nie sposób zjeść wszystkiego. A jedzenie jest tak pyszne, że aż żal zostawiać na talerzu… Szparagi, rozpływające się w ustach risotto, winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) domowej roboty z winnic, które należą do właściciela gospody.
Region znany jest również ze swych lokalnych przysmaków. Niektóre z tamtejszych produktów są certyfikowane w ramach Unii Europejskiej. To np. ser Stelvio DOP (Denominazione di Origine Protetta – Chroniona Nazwa Pochodzenia), południowotyrolski speck (boczek – ale intensywniejszy w smaku niż włoska surowa szynka, produkowany tylko z mięsa świń z 14 tuczarni), jabłka klasy IGP (Indicazione Geografica Protetta – Chronione Oznaczenie Geograficzne) oraz rozmaite sery, grappy, a także – oczywiście – wina produkowane ze szczepów zarówno lokalnych (np. lagrein), jak i powszechnie znanych.

Gdzie nogi poniosą!
Wyrazista struktura i formy skalne nadają krajobrazowi jędrny rys. Górskie piękno Tyrolu Południowego to właśnie Dolomity wzniesione ze skamieniałych wodorostów i raf koralowych. Szczyty łączy 13 tys. km szlaków pozostawionych w naturalnym stanie. Można wędrować, wspinać się, ale również spacerować i jeździć rowerem. Największe pastwisko górskie – Alpe di Siusi – ma powierzchnię 52 km kw., co równa się powierzchni 8000 boisk piłkarskich!
Pasjonaci jazdy na rowerze będą się tu czuli jak w raju. Ścieżki rowerowe liczą 600 km! I to w dodatku w sercu światowego dziedzictwa naturalnego UNESCO, za które Dolomity zostały uznane w 2009 roku. Sella, potężny masyw w Dolomitach, można okrążyć zarówno samochodem, na nartach, jak i na rowerze (wtedy zajmuje to cały dzień). Podobnie dolina Val Venosta/Vinschgau jest idealnym miejscem dla amatorów jednośladów. Dolina Merano/Meran zaś to propozycja bardziej dla rodzin z dziećmi – panuje tu śródziemnomorski klimat, a w oddali widać szczyty górskie pokryte warstwą śniegu.
Dla żądnych mocnych wrażeń kilkanaście szkół alpinizmu oferuje bezpieczne wyprawy w wysokie partie gór 80 trasami wspinaczkowymi. Tradycje zdobywania szczytów są tutaj bogatebogate – termin degustacyjny na określenie wina, w który... (...). W Tyrolu urodził się Reinhold Messner – himalaista i podróżnik, autor książek o tematyce górskiej i pierwszy zdobywca tzw. Korony Himalajów – wszystkich 14 ośmiotysięczników, oraz tzw. Korony Ziemi – najwyższych szczytów poszczególnych kontynentów.  Obecnie poświęcił się działalności społecznej i politycznej (Partia Zielonych). Otworzył też w regionie trzy muzea poświęcone tematyce górskiej.

Wino wieczorową porą
Pośród wielu imprez kulturalnych i festiwali lokalnych produktów gastronomicznych, jakie co roku odbywają się w Górnej Adydze, koneserów wina najbardziej chyba cieszy jedna czerwcowa noc – Noc Piwniczek. To niepowtarzalne wydarzenie pozwalające przyjrzeć się winu powstającemu w Tyrolu Południowym naprawdę z bliska. Inspiracją była – jak się wydaje – Europejska Noc Muzeów.
Ponad 30 winiarni otwiera swoje drzwi dla tych, którzy pragną lepiej poznać ich wina. Te doświadczenia zdobyte w ciągu jednej nocy są niezwykle cenne, bo nietypowe. Oprócz degustacji win można skosztować kulinarnych specjałów regionu, posłuchać muzyki na żywo i porozmawiać z producentami. A piwniczki są różne: i historyczne, i nowoczesne. Noc Piwniczek to również finałowe święto festiwalu wina „Vino(wł.) wino.. in Festa” odbywającego się w Tyrolu Południowym.
Inną popularną imprezą winiarską jest Merano Wine Festival. Ten międzynarodowy festiwal wina w Merano połączony jest z listopadowym gastronomicznym świętem „Culinaria” – to gratka dla smakoszy autentycznych specjałów z wielu regionów Włoch. Alto Adige nie ma problemu z prezentacją win i kulinarnych przysmaków na tego typu imprezach. W regionie działa około 160 większych i mniejszych producentów, którzy co roku dostarczają na rynek 330 tys. hektolitrów wina i tysiące kilogramów tyrolskiej żywności.

Górskie fanaberie
Bogactwo przyrodniczo-kulinarno-winiarskie to niepodważalny atut północnych Włoch. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Począwszy od atrakcji widocznych gołym okiem – zamków, alpak (południowoamerykańskie ssaki przypominające lamy), winnic, rozkoszy dla podniebienia, aż do strawy muzycznej dla fanów jazzu (South Tyrol Jazz Festival odbywa się zwykle na przełomie czerwca i lipca).
Alto Adige to również jeden z niewielu regionów winiarskich, do którego można pojechać też zimą – na narty. Przewrotnie, opisując porę letnią, polecam sprawdzenie Alto Adige również w zimie. Górskie pastwiska stają się wówczas rajem dla narciarzy. I znów – to przyroda dyktuje warunki.