Ambrozja przy autostradzie

Rok 1997 był bardzo trudny dla Petera Sissecka – najpierw opuściła go żona, potem w kwietniu były przymrozki, wreszcie katastrofa na Azorach. Stąd rocznik Pingusa 1997 ukazał się z czarną etykietą i kontretykietą.

Winiarnia powstała w 1995 roku. Założył ją duński enolog Peter Sisseck, który wcześniej był winemakerem w firmie Hacienda Monasterio w Pesquerze. Sisseck zawsze powtarza, że kiedy przejeżdżał drogą N-122, zabrakło mu paliwa i nie mógł znaleźć stacji benzynowej. Dlatego został.

Jednocześnie studiował w Bordeaux. Naukę dzielił z kierowaniem winiarnią Monasterio. Po dwóch kiepskich rocznikach firma popadła w tarapaty, ale Sisseck pozostał jednak jej konsultantem. Założył w tym czasie własną winiarnię, chcąc robić takie wina jak Vega Sicilia i Pesquera.

W starości siła

Od razu postawił wyłącznie na stare krzewy tinto fino, których udało mu się zebrać kilka parcel – łącznie ok. 5 ha. To był wielki błąd. Mógł kupić wówczas za grosze znacznie więcej gruntu. Już rok później winogrodnik odmówił mu sprzedaży dalszej części po starej cenie – rynkowa wartość reszty parcel podskoczyła dziesięciokrotnie. W 1995 roku pojawił się pierwszy rocznik Pingusa. Pingus to przezwisko Petera Sissecka. Przyjął je za nazwę wina, bo ponoć rodzina powiedziała mu, że nie ma tam miejsca dla dwóch winemakerów o imieniu Peter.

Do produkcji Sisseck używa wyłącznie owoców odmiany tempranillo pochodzących z bardzo starych krzewów ciętych na głowę – postanowił jezachować i delikatnie odbudować, co zajęło mu sporo czasu. Gleby, na których rosną krzewy, nigdy nie były użyźniane ani traktowane pestycydami. Wydajność wydaje się być jedną z najniższych na świecie – zaledwie 9-20 hl/ha. Jest tak niska, że inspektorzy podatkowi ciągle podejrzewają, że właściciel na boku „kroi” jeszcze jakieś inne winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...).

Część kiści jest odszypułkowywana ręcznie. Po fermentacji w dużych metalowych lub drewnianych (często otwartych) zbiornikach całość wina trafia od razu do nowych beczek francuskich. Wino siarkuje się bardzo delikatnie (najmniej jak to możliwe). O Sissecku mówi się, że używa nowej beczki w 200 procentach. Wynika to stąd, iż po fermentacji jabłkowo-mlekowej wino jest ściągane do kolejnego zestawu zupełnie nowych beczek.

Peter pracuje intuicyjnie, jednak wszystkie swoje organoleptyczne spostrzeżenia (np. poziom dojrzałości owoców) każe kontrolować w laboratorium. Win nie klaruje się ani nie filtruje. Produkowane są metodą biodynamiczną. Roczna produkcja wszystkich win – ok. 4,3 tys. skrzynek.

Katastrofa na Azorach

W 1995 roku wyprodukowano zaledwie 325 skrzynek Pingusa, który kosztował na początku około 20 dolarów (13,5 funta) za butelkę w Stanach Zjednoczonych. Pół roku później można go było jeszcze gdzieniegdzie kupić za… 200 dolarów (90 funtów) za flaszkę. Wszyscy chcieli to wino mieć! Rozeszły się plotki, że w Riberze pojawił się ktoś, kto rzucił wyzwanie Vedze Sicilii.

O tym roczniku Robert Parker Jr. wypowiedział znane słowa: „To jedno z najwspanialszych młodych czerwonych win, jakie kiedykolwiek degustowałem”. Dostarczono je Parkerowi do degustacji przez przypadek. Krytyk objeżdżał winiarnie Bordeaux i jakiś przyjaciel jego wuja wziął od niego próbkę Pingusa, którym poczęstował Parkera. Po entuzjastycznym opisie krytyka wino z dnia na dzień stało się słynne.

Dramatyzmu początkowym latom istnienia winiarni dodał fakt, że statek wiozący transport 75 skrzynek rocznika 1995 do USA zniknął lub zatonął gdzieś w katastrofie w pobliżu Azorów. Peter Sisseck odebrał telefon o katastrofie 27 listopada 1997 roku. Wypadek gwałtownie podbił ceny wina do 495 dolarów na rynku amerykańskim.

W kwietniu 2008 roku Sisseck został zaatakowany przez redaktora „Decantera”. Guy Woodward zarzucił mu, że robi wina pod gusta określonych krytyków (chodziło mu o Roberta Parkera Jr.) oraz że nie ma – jako winemaker(ang.) twórca, kreator wina.Termin szeroko określający os... (...) – własnych przekonań i zdania. Sisseck z kolei uznał go za chama i aroganta.

W 2007 roku hiszpański rząd wyraził zgodę na budową drogi przez tereny, na których znajdują się parcele Dominio de Pingus i innych bodeg. Peter Sisseck uznał to za próbę zemsty.