Antypody za młode

owce pasące się przy winnicy | fot. patjo / shutterstock
owce pasące się przy winnicy | fot. patjo / shutterstock

Specjaliści od win z Nowej Zelandii biją na alarm: jak tak dalej pójdzie, tamtejsze wina stracą wyrobionych odbiorców. Lwia ich część trafia na rynek tuż po zakończeniu fermentacji, nie mając szans na pokazanie, na co je faktycznie stać.

Rebecca Gibb MW jest prawdopodobnie znana większości osób, które pokochały nowozelandzkie wina i postanowiły zgłębić wiedzę na ich temat. Jest Brytyjką, ale przez wiele lat mieszkała na antypodach ze swoim nowozelandzkim mężem (Kiwi husband – jak o nim często pisze). Efektem tego pobytu jest wydana właśnie gruba książka Wines of New Zealand.

Odkryj Nową Zelandię – wybór win

W książce oraz w artykule, który ukazał się w ostatnim wydaniu miesięcznika „Wine Business International” autorka zwraca uwagę na dziwną sytuację, iż większość z nas nie oczekuje od win nowozelandzkich dojrzałości – wystarczy, by były świeże, delikatne, lekkie i pachnące. A w dodatku – głównie białe; czerwone winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) to niewielki procent produkcji z tego dalekiego kraju. Po części – jak sugeruje autorka – wynika to z faktu, iż produkcja obu głównych wysp jest zdominowana przez jedną flagową odmianę: sauvignon blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...).

Jednak zwraca też uwagę, że sami winiarze mało dbają, by ten stan rzeczy zmienić – jest on po prostu dla nich wygodny. I to podwójnie.
Producenci powtarzają jak mantrę,że „nie warto czekać z winami do Bożego Narodzenia, skoro można je wypić już na Wielkanoc”. Zważmy przy tym, iż na antypodach pory roku układają się odwrotnie niż u nas – zbiory przypadają na luty i marzec, stąd część młodych win jest gotowa przed Wielkim Tygodniem.

Drugą istotną sprawą jest to, że nowozelandzkie młode wina można sprzedać w Europie i Stanach Zjednoczonych, gdy te rejony są na przednówku i sezon na młode wina właśnie się kończy.

Rebecca Gibb stwierdza, że co prawda nie wszyscy tak postępują, ale chęć szybkiego ujrzenia gotówki w  czasach kryzysu jest zbyt wielka, by tę falę powstrzymać. Dodaje również, iż dobrze zrobione wina nowozelandzkie mają wielki potencjał i mogą dojrzewać długo, a jako przykład podaje słynną ocenę czerwonych win z antypodów spisaną przez handlarza winem Andrérzadka odmiana czerwonych winogron uprawianych tylko w Czech... (...) Simona w 1964 roku. Oceniał on wina z rocznika 1912 (a więc roku zatonięcia Titanica) i był bezmiernie zachwycony ich długowiecznością i niegasnącą świeżością. „Wina nowozelandzkie mają potencjał – stwierdza Rebecca Gibb – tylko trzeba dać im szansę”.