Niemcy. Bezstresowe wina z Nahe

Mats Genheimer, Weingut Schäfer-Fröhlich | fot. W. Gogoliński
Mats Genheimer, Weingut Schäfer-Fröhlich | fot. W. Gogoliński

W czwartek 24 maja w Hotelu „Pod Różą” ze swoją ofertą pojawiła się winiarnia Schäfer-Fröhlich. Było co podegustować i o czym pogadać.

Weingut(niem.) winnica, gospodarstwo winiarskie.Termin odnosi się ... (...) Schäfer-Fröhlich jest rodzinna i mała, co nie jest wszak zaskoczeniem, bo sam region winiarski Nahe jest tak mały, że na mapie ciężko go zauważyć. Z tego powodu rzadko się też o nim pisze, bo… prostu jest mały, ale gdyby jednak ktoś chciał tam trafić, to może bardziej przydatną informacją będzie taka, iż leży właściwie na południowo-zachodnich przedmieściach Frankfurtu. Choć może nie do końca jest to wieść przydatna, bo nie licząc dwóch postenerdowskich regionów, z Frankfurtu właściwie gdzie by nie ruszyć, tam od razu wjeżdża się między winnice.

Winogrady Nahe biorą nazwę od rzeki, która jest dopływem Renu, ale i rzeka nie jest znowu taka wielka. Jeszcze sto i więcej lat temu winogrodnictwo było tu dużo bardziej rozpowszechnione, w zasadzie było podstawą lokalnego rolnictwa. Wizerunkowo Nahe przypomina bardzo austriackie Wachauokręg winiarski w Dolnej Austrii (Niederösterreich), leż... (...), i choć pagórki w Nahe nie są tu imponujące, to spora część winnic mieści się na bardzo stromych stokach z południową wystawą. Uprawa maszynowa jest tu niemożliwa, dlatego wiek temu region zaczął przegrywać z potężnym sąsiadem z Hesji Nadreńskiej. Zresztą, ilościowo przegrali z nim wszyscy.

Winnica należy do rodzimy Schäfer-Fröhlich, która winogrodniczy tu od trzydziestu lat. Drugi człon nazwiska – „Fröhlich” (i kawałek winnic) wniosła żona obecnego właściciela. „Fröhlich” oznacza po niemiecku tyle co „wesoły”. Dziś mają 21 hektarów, zaś winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) tworzy ich syn Tim. Wśród swoich posiadłości mają też dwie naznaczone przez organizację VDP parcele klasy grosses gewächs (GG) – a więc odpowiedniki burgundzkich grands crus.

To, że winnice ułożone są często na bardzo stromych stokach, sprawia, iż tutejsze wina nigdy nie będą tanie i raczej nie szukajmy ich w Niemczech półce z metką „3 Euro”.

Winnice wymagają wiele pracy, zbiory są uciążliwe, w dodatku pierwszej selekcji owoców dokonuje się już w polu – jeden koszyk na najlepsze kiście, drugi do odrzutu. Za to przerób owoców jest wyjątkowo bezstresowy. Liście obiera się przed zbiorami, by dostarczyć winogronom więcej światła, tłoczy się je delikatnie, a właściwie nie wyciska od razu, tylko rozdrabnia. Miazga maceruje się dość długo, po niej moszcznieklarowany, świeżo wyciśnięty mętny sok winogronowy..... (...) wypompowuje się spomiędzy miazgi a osadu, niemal jak przy winach czerwonych. Wino fermentuje, ile chce, na własnych drożdżach, niekiedy do stycznia lub nawet lutego! I jest to wino wytrawne! Co akurat jest dość trudne, bo – pamiętajmy – jesteśmy nad rzeką.

Wytwórnia specjalizuje się właśnie w winach wytrawnych i prawie wszystko, co rośnie u Schäfer-Fröhlichów, jest rieslingiem. Niewielki procent stanowią weisser burgunder, grauburgunder i gewürztraminertraminer... Wszystko białe i wszystko na wytrawnie.

Największe zaciekawienie sprawił „niepozorny” Riesling 2016. Niepozorny miał być na tle choćby rieslingów z bardziej szanowanych parcel. Ten „prosty” stanowi w wytwórni tzw. entry level, czyli pełni rolę wina podstawowego. Tymczasem w nosie tego półtoraroczniaka pojawiły się wyraźne (dla mnie i części degustujących), choć nienatrętne nuty naftowe. Dla mnie to miłe w dobrze zrobionym, choć młodym jeszcze rieslingu. W każdym razie ja uznałem go za wielce udanego. I w ogóle całą degustację – krótko mówiąc – uważam za udaną.

Moje oceny win:

  • 93 Felsenberg Riesling GG 2016
  • 91,5 Felseneck Riesling GG 2016
  • 91 Riesling 2016
  • 90 Vulkangestein Riesling 2016
  • 90 Schiefergestein Riesling 2016
  • 89 Gewürztraminer 2016
  • 89 Grauburgunder „S” 2016
  • 88 Weisser Burgunder 2016