Biało-czerwono, trochę kresowo

Dwa kraje na pozór zupełnie odmienne. Gdy jednak przyjrzeć się bliżej – podobieństw widać wiele. Oni mieli swojego Mandelę – my Wałęsę, oni apartheid – my komunizm. Nas w świecie sławi polska wódka – ich winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...). I to jakie!

Pamiętam, że podający nam wino sommelier miał białe rękawiczki. Elegancki salon, na ścianach porządne olejne sztychy. Aromat wina wyczuwalny był jeszcze przed zbliżeniem kieliszka do nosa. Zaskoczyła mnie bordoska elegancja.

Potem na stole pojawiły się różne – z lekko francuskim zacięciem – dania. Gdyby ktoś przywiózł mnie tam z zawiązanymi oczami, nigdy nie odgadłbym, że jestem w Południowej Afryce. Pewnie wskazałbym właśnie na Francję. Rodowa siedziba Ruppertów – magnatów przemysłowych, którzy realizują swoje winiarskie pasje, położona jest we Franschhoek. Ruppertowie znani są też ze swoich charytatywnych przedsięwzięć. Są założycielami Światowej Organizacji Ochrony Zwierząt.

Fot. KloovenburgSafari Park Inverdoorn prowadzi francuska rodzina. Z miłości do zwierząt i Afryki postanowili przenieść się na odludzie, na dalekie peryferia RPA, około 300 kilometrów od Kapsztadu. Winnic nie uprawiają, ale wina kochają. Do eleganckich kolacji pod gołym niebem zawsze podają dobrze wybrane wina, przeważnie lokalne, z nieodległego od Franschhoek podokręgu Wellington.

Przejeżdżając tamtędy mija się mnóstwo bardzo zadbanych domów z bielonymi ścianami, krytych charakterystyczną strzechą. To osadnicy z Holandii, którzy wiele pokoleń temu na statkach Kompanii Wschodnioindyjskiej postanowili przenieść się na afrykańskie kresy. Wielu z nich opanowała gorączka wina. Ich domy i winiarnie stoją zwykle otworem dla przyjezdnych. Zawsze można tam spróbować wina, często porządnie zjeść.

Takich miejsc, łączących w sobie winnice, winiarnie i siedziby rodowe – znacznie oddalonych od ludzkich skupisk – jest w Południowej Afryce wiele. Często można tam znaleźć klimatyczne małe hotele i restauracje. Sceneria zawsze jest podobna: odludzie, elegancki dom, kulturalni gospodarze, wykwintna kuchnia i gorąca gościnność gospodarzy.

Jak w starym polskim, kresowym dworze.

 

O enoturystyce w RPA czytaj na Kraj dobrej nadziei