Bordeaux: miasto wina

La Cité du Vin i statek Sicambre | © Alban Gilbert

Bordeaux, najsłynniejszy region winiarski świata, synonim jakości i dobrego smaku, swoją nazwę zawdzięcza miastu, które do niedawna pozostawało w cieniu słynnych winnic prawego i lewego brzegu Żyrondy. Po setkach lat prosperity zaliczyło w XX wieku spektakularny upadek, by powstać niczym Feniks z popiołów i stać się gorącym miejscem na mapie turystycznej Francji. Jest mnóstwo powodów, by się tu zatrzymać, ale winomanów z całego świata od dwóch lat przyciąga La Cité du Vin.

Nowoczesność i tradycja na brzegu rzeki

Awangardowy projekt budynku to dzieło paryskiego biura XTU oraz brytyjskiego architekta Cassona Manna. Lekko zakręcony kształt nawiązuje do fal Garonny (ta za miastem łączy się z Dordogne i do Atlantyku wpada już jako Żyronda) i wirującego w kieliszku wina, a błyszcząca elewacja do refleksów, którymi skrzy się jego powierzchnia. Muzeum, czy raczej centrum kultury, jak wolą nazywać to miejsce jego twórcy, powstało dzięki publiczno-prywatnej formule finansowania, w której aż 20 procent wydatków pokryli prywatni inwestorzy (w pozostałej części kosztów partycypowały także organizacje winiarskie; wśród darczyńców i firm wspierających przedsięwzięcie znalazło się sporo wielkich winiarskich kompanii). Usytuowane jest na prawym brzegu Garonny, w dawnej przemysłowej część miasta, dziś wyglądającej jak jeden plac budowy – nowoczesne biurowce i budynki mieszkalne wyrastają niczym grzyby po deszczu. Spragnieni enoturyści dojadą tu jednak bez trudu tramwajem linii B kursującym z samego serca Bordeaux lub dopłyną cumującym tuż przy muzeum statkiem.

Kolekcja win w Latitude20 | Bordeaux 2018 | fot. J. Korn-Suchocka

Nasi tu są

La Cité du Vin to osiem pięter winiarskich i kulturalnych atrakcji. Zawrotu głowy można dostać już na parterze, w enotece Latitude20, w której zgromadzono około 500 butelek (połowa pochodzi z Francji) z 70 krajów. Turysta z Polski z dumą odnajdzie dwa wina z winnicy Turnau oraz butelkityp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr... z jeszcze bardziej egzotycznych miejsc, takich jak Irlandia czy Madagaskar. Przeczesując półki, dociekliwy winoman nawet nie zauważy, że spędził tu pół dnia. A to przecież dopiero początek przygody.

Na kilku ekranach podziwiać można krajobrazy winiarskie z całego świata | © Photos Anaka / La Cité du Vin / Casson Mann

Lot nad winiarskim światem

Na drugim piętrze trzy tysiące metrów kwadratowych zajmuje wystawa (Le parcours permanent) podzielona na sześć sektorów. By nie poczuć się zagubionym, warto przestudiować uczciwie papierową mapkę, która pomoże odnaleźć się w gąszczu interaktywnych atrakcji. Zwiedzanie nie jest możliwe bez użycia audioprzewodnika (póki co brak wersji polskiej). Tłumaczy on znaczenie oglądanych obrazów, podpowiada, w jaki sposób skorzystać z przycisków, ekranów dotykowych czy dziwacznie wyglądających urządzeń, na przykład do prezentacji aromatów. Już od progu (czy raczej: elektronicznych bramek) wielkie wrażenie robi amfiteatralna przestrzeń, gdzie na kilku ekranach jednocześnie emitowane są zdjęcia i filmy. W kilkanaście minut przelatujemy nad winnicami Japonii, Gruzji czy Chile, podziwiając różnorodność i piękno winnego krajobrazu.

Wystarczy nacisnąć, a trąbka zagra… aromatem | Bordeaux 2018 | fot. J. Korn-Suchocka

Wino w czasach zabawy

Dalsze części wystawy wprowadzają w tajniki uprawy winorośli, rodzajów terroir czy charakterystyki odmian. W kilkunastu naszpikowanych elektroniką i efektami specjalnymi „pokojach” możemy prześledzić historię winiarstwa od starożytności po wiek XX. „Bufet pięciu zmysłów” pozwala sprawdzić osobistą wrażliwość na aromaty czy kolory wina. Jeśli mamy ochotę na spotkanie twarzą twarz z Michelem Rollandem lub innymi ekspertami z winiarskiego świata, wybierzmy się na „spacer” filmowo zaaranżowaną aleją gwiazd. Osobny sektor poświęcono Bordeaux. Trudno się dziwić – w końcu to zasłużony region, a Francuzi i tak wspięli się na wyżyny galanterii, promując swych konkurentów na czele z Kalifornią!

Zarówno dorośli jak i dzieci (nikt tu nie słyszał o deprawacji nieletnich winem) bawią się jak w piaskownicy. Kolorowe gadżety mówią, śpiewają, zachęcają do zgadywania, układania klocków czy puzzli. Przy okazji tych igraszek zwiedzający stają się ekspertami winiarskimi, gdyż pod rozrywkowym kostiumem kryje się tu mnóstwo dobrze przygotowanych (pracowało nad tym ponad 100 ekspertów) informacji.

Wystawa sztuki współczesnej czy stoiska z wiedzą o winie? | © Photos Anaka / La Cité du Vin / Casson Mann

Nie tylko dla dorosłych

Zajęcia praktyczne odbywają się na najwyższym, ósmym piętrze w sali Belvedere. Tu w ramach biletu otrzymujemy kieliszek wina lub, za dopłatą, kolejne próbki spośród 20 win dnia. Widoki na miasto i okoliczne winnice – gratis. Na niższych piętrach odbywają się (dodatkowo płatne) warsztaty sensoryczne, sesje szkoleniowe i degustacje komentowane. Warto sprawdzić ich program przed wizytą w La Cité du Vin, bo to świetne uzupełnienie wystawy. Jak na centrum kultury przystało, na zwiedzających czekają także koncerty, spektakle teatralne i pokazy filmowe połączone z degustacjami lub kolacjami. Wystawy plastyczne oraz artystyczne zajęcia dla dzieci to kolejny element oferty kulturalnej. Komu mało wiedzy, niechaj korzysta z czytelni gromadzącej książki i czasopisma o winie z całego świata, a kto głodny i spragniony, z panoramicznej restauracji na siódmym piętrze lub winebaru i brasserie na parterze.

Belvedere czyli degustacja pod chmurami | © Photos Anaka / La Cité du Vin / Casson Mann

Ile czasu zarezerwować na wizytę w La Cité du Vin?

Pobieżne zwiedzanie wystawy trwa około 2 godzin. By skorzystać z każdej aktywności oferowanej przez 19 stanowisk, należy tu spędzić dwukrotnie więcej czasu – bywa, że musimy poczekać, aż inny zwiedzający zwolni stanowisko lub chcemy powtórzyć jeden z etapów.

Degustacja, podziwianie widoków, wizyta w enotece na parterze i w czytelni na pierwszym piętrze to kolejna godzina. Jeśli zdecydujemy się na obiad lub udział w warsztatach – możemy w La Cité du Vin spędzić cały dzień. Posiadacze karty Bordeaux Citypass (jest ważna przez 24 godziny i zapewnia m.in. bezpłatną komunikację, zwiedzanie miasta, wejścia do muzeów; koszt: 29 €) do godziny 12.00 nie kupują biletu na wystawę (cena normalnego biletu to 20 €).

 

Przyjeżdżając do Bordeaux, warto rozpocząć zwiedzanie regionu właśnie od wizyty w La Cité du Vin, a potem poświęcić jeszcze choć kilka godzin na zobaczenie najciekawszych atrakcji miasta. Podróżując tu na przykład z Wizz Air, który od niedawna oferuje bezpośrednie loty z Warszawy w soboty i wtorki, można spędzić dzień w Bordeaux, a dwa kolejne w otaczających je winnicach. Albo odwrotnie, jak kto woli.

Nie samym winem człowiek żyje, czyli polecamy do zobaczenia:

 

  1. Historyczne centrum miasta to największy zwarty obszar miejski wpisany na listę Dziedzictwa Światowego UNESCO. Spacer poplątanymi uliczkami miasta, spośród których większość pamięta jeszcze rzymskich legionistów stacjonujących w ówczesnej Burdigali, to przyjemność sama w sobie.
  2. Pomiędzy rozległym placem Rue de la Comedie z pięknym budynkiem teatru (na nim wzorowano paryską operę) a renesansową wersją łuku triumfalnego Porte Cailhau rozciąga się średniowieczna w klimacie dzielnica Saint Pierre, z licznymi zaułkami, knajpkami, antykwariatami i sklepami z rzemiosłem.
    Zajrzycie koniecznie do Utopii, klimatycznego baru i kina urządzonych w zabytkowych wnętrzach dawnego kościoła.
  3. Najczęściej fotografowana atrakcja miasta Bordeaux, czyli Wodne Lustro. Rozciągająca się wzdłuż nabrzeża fontanna z wielką taflą wody, nad którą unosi się mgiełka, tworzy wraz z pałacami otaczającymi Place de la Bource (pierwszy otwarty na morze reprezentacyjny plac w Europie) nieco surrealistyczny widok. Po tej fontannie można spacerować!
  4. Kiedy ćwierć wieku temu Alain Joupe (mer Bordeax od 1995 roku, z przerwami na bycie premierem, ministrem oraz skazanym wyrokiem za korupcję politykiem) postanowił zamienić jedno z najbrzydszych miast we Francji w atrakcyjny dla turystów zakątek otoczony morzem winnic, większość wymownie pukała się w czoło. Dziś, spacerując nabrzeżem portowym, trudno uwierzyć, że jeszcze w latach 90. królowały tu szczury i gołębie, a przyjezdni w pośpiechu czmychali z miejscowego lotniska w stronę zamiejskich winiarni. Założony w zatoce w kształcie półksiężyca ponad dwa tysiące lat temu, port był handlowym i gospodarczym centrum Bordeaux. Potęga i bogactwo tego miasta pochodziły z ładowni statków dalekomorskich przywożących tu kolonialne skarby (w tym niewolników), a wywożących winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...). Dziś nabrzeże to ulubione miejsce spacerów i promenada pełna luksusowych sklepów oraz restauracji. Chciałoby się napisać „nadmorska” – kłopot tylko w tym, że do Atlantyku jest stąd ponad 90 kilometrów.
  5. Bordeaux może pochwalić się pięcioma restauracjami z gwiazdkami Michelina (jedną z nich, Le Bordeaux w Le Grand Hotel, prowadzi Gordon Ramsay) i niezliczoną liczbą przytulnych knajpek i cukierni. W tych królują miejscowe słodkości: dunes blanches – przepyszne, wypełnione kremem waniliowym babeczki z ciasta francuskiego i canelés – gumowate babeczki bez nadzienia. Sami oceńcie: w świetnej kawiarni Le Boulanger de l’Hôtel De Ville lub w Canelé Baillardran, gdzie organizowane są nawet kursy wypieku canelés.

Gdzie zjeść

W piwniczce kręci się w głowie i w nosie | Bordeaux 2018 | fot. J. Korn-Suchocka
Le Chien de Pavlov – klimatyczna restauracja z bardzo dobrym menu degustacyjnym i otwartą kuchnią, po której uwija się energetyczny i roztańczony zespół młodych kucharzy.

Familia w Les Halles De Bacalan – położona vis-à-vis La Cité du Vin restauracja jest częścią nowo otwartych hal targowych oferujących lokalne wina, mięso, warzywa, owoce, sery itp. Doskonałe miejsce na lunch i zakupy w jednym.

Baud & Millet – raj dla wielbicieli francuskich serów. W piwniczce pod salą restauracyjną czeka ponad 100 serów z całej Francji. Obdarzona wielkim temperamentem i burzą rudych loków Françoise Loison wie o nich wszystko. Prócz degustacji serów i win (bardzo dobry wybór!) można zamówić kilka ciepłych dań… z serem w roli głównej.

Gdzie spać

Hôtel de Normandie położony w samym sercu Bordeaux może pochwalić się bogatą historią – to tu ostatnią noc przed wyjazdem do Anglii i słynnym przemówieniem wzywającym Francuzów do oporu spędził generał de Gaulle.

 

Wizz Air oferuje 2 loty tygodniowo (wtorek, sobota) pomiędzy Warszawą a Bordeaux. Ceny biletów na trasie Warszawa – Bordeaux zaczynają się od 89 zł (lot w jedną stronę ze wszystkimi podatkami i opłatami obowiązkowymi oraz bagażem podręcznym). Aby uzyskać więcej informacji na temat tras Wizz Air i rezerwacji, odwiedź wizzair.com.