Bordowa suknia

Niewiele brakowało, by został bankierem. Gdy wraz z grupą partnerów zgłębiali szczegóły powołania do życia prywatnego banku, urzekła go czerwona – a właściwie bordowa – suknia. I bynajmniej nie należała ona do kobiety.

Afekt był tak mocny, że postanowił na zawsze rozstać się z perspektywą siedzenia w skórzanym fotelu bankowego barona, a zamiast tego w luźnej koszuli i krótkich spodniach, z dwudniowym zarostem na twarzy realizować projekt, który na zawsze wyznaczył jego dalsze życie. A ta bordowa suknia należała oczywiście do czerwonego wina, które pozostać miało jego kochanką.

Żair „Żaro” Agopian jest dziś pięćdziesięciokilkuletnim mężczyzną. Miał 15 lat mniej, kiedy w 1995 roku postanowił powalczyć o mocne miejsce Bułgarii w światowym winiarstwie. Początki nie były łatwe. Zupełnie jak w żydowskim kawale. Wszedł w spółkę z dwoma partnerami. On miał pieniądze, oni zaś doświadczenie w branży. Po trzech latach to oni mieli pieniądze, jemu pozostało doświadczenie i… finansowo „spłukana” winiarnia. Nie chciał jednak rezygnować ze swoich marzeń. Ale jak tu z niczego zrobić coś? Od której strony zabrać się do robienia najlepszego bułgarskiego wina?

Pieśń o Rollandzie

Podczas kolacji w Las Vegas ktoś zasugerował, że powinien zaprosić do swojego przedsięwzięcia Michela Rollanda. Agopian spojrzał z zaciekawieniem na doradcę, czy aby nie stroi sobie z niego żartów? Rolland – guru światowego winiarstwa, gość o którym robi się filmy, konsultant najsłynniejszych winiarni na świecie miałby przyjechać do postkomunistycznej Bułgarii i związać się z nieznanym nikomu facetem, bez żadnego winiarskiego backgroundu? Ale tamten nie sprawiał wrażenia dowcipnisia. „Chcesz, to cię z nim zapoznam – zaproponował. „Michel lubi ciekawe wyzwania” – dodał.

„Mów, co chcesz zrobić” – zapytał wprost Michel, gdy po kilku tygodniach spotkali się w Bordeaux. „Chcę robić najlepsze winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) w Bułgarii, potem najlepsze wino w Europie, a potem na świecie” – odparł Agopian. „OK. Siedzi w tobie to samo szaleństwo, co we mnie. Wchodzę w ten projekt” – targ został dobity. Po miesiącu Rolland po raz pierwszy znalazł się w Bułgarii.

Telish na początek

Pamiętająca jeszcze komunistyczne czasy winiarnia Telish musiała się zmagać z wieloma niedogodnościami. Wiele z nich udało się wspólnie z Rollandem przezwyciężyć: poprawiono higienę produkcji, wprowadzono bardzo ścisłą selekcję gron, zakupiono nowe beczki i wiele innych rzeczy, które pozytywnie wpłynęły na jakość win. Pozwoliło to jednak również uświadomić Agopianowi, że w tym miejscu może zapomnieć o swoich marzeniach, że nie ma szans chociażby zbliżyć się do bułgarskiej czołówki.

Jednym z głównych problemów było oddalenie winiarni od winnic. Grona transportowane były przez pół Bułgarii, co wystarcza, by położyć największe wysiłki winiarzy. Było oczywiste, że trzeba zbudować nową winiarnię, blisko winnic, skąd dotychczas przywożono winogrona.

Via Diagonalis

Kolarowo to wieś, w której żyją trzy rodziny. Większość domów stoi opuszczona. Typowy obraz pokołchozowej rzeczywistości, których w Polsce też nie brak. Ale Kolarowo jest też miejscem, gdzie panują najlepsze w Bułgarii warunki do uprawy winorośli: wysokie temperatury w lecie, w miarę umiarkowane zimy, bardzo niska ilość opadów, szczególnie w okresie jesieni. Do tego różnorodność ciekawych gleb z dużą ilością krzemienia i kwarcytu.

W czasach rzymskich przebiegała tędy Via Diagonalis – ważna arteria komunikacyjna łącząca Rzym z Konstantynopolem. W pobliżu, kilka kilometrów od wsi, oglądać można ruiny Castra Rubra, czerwonej warowni chroniącej handlowy szlak. To miejsce wybrał Agopian na realizację swoich marzeń, a całość nazwał tak samo, w umowny sposób odnosząc swój projekt do antycznych winiarskich tradycji tych ziem.

Pod okiem Michela Rollanda zaczęła się żmudna praca doboru odmiany do właściwych siedlisk, analiz chemicznych gruntu, próbnych nasadzeń i całej bardzo technicznej roboty, która w dużej mierze decyduje o końcowym wyniku. Gdy najważniejsze decyzje dotyczące winnic były podjęte, trzeba było zdecydować o projekcie winiarni. Przez wiele miesięcy z zaproszonym do współpracy bułgarskim architektem omawiali każdy najdrobniejszy szczegół. Całość dotyczącą technologii konsultował Michel Rolland. Tu nie było miejsca na pomyłkę. Wszystko musiało być perfekcyjne.

Castra Rubra

Oryginalna Castra Rubra była bizantyjską warownią. Jej współczesna wersja, z elewacją pokrytą szarym kamieniem, też trochę przypomina zamek obronny. W księżycowym, opuszczonym zakątku bułgarskiej prowincji zaczęło się nowe życie. Agopian wydał już na to ponad 15 milionów euro. Całość ma kosztować dwadzieścia dwa.

Gdy z nim rozmawiamy, jego telefon nie przestaje dzwonić. Od wczoraj trwa spór z rabinatem w Tel-Awiwie, który postanowił, że aby zachować czystość produkcji wina koszernego, należy zamknąć tanki fermentacyjne. Ale przecież – tłumaczy Agopian – fermentujące wino wydziela olbrzymią ilość CO2, co może rozsadzić zbiornik…

Życie bankiera z pewnością byłoby spokojniejsze. Skórzany fotel, dobre cygaro, zgrabny jacht w Nessebarze. Zamiast tego jest ciągły niepokój o pogodę, bo zbiory trwają, a nad Bułgarią mnóstwo burzowych chmur. Ale miłość do bordowej sukni nie wybiera.