Było ich trzech

Różne bywają początki wielkich winiarni, ale w tej branży nader często z zamiłowaniem do winiarstwa przychodzi się na świat.

Wielu spośród znanych europejskich winiarzy wzrastało wśród winnic, stopniowo rozpoczynając pracę w rodzinnej firmie, by z czasem, naturalną koleją rzeczy, przejąć ją na własność. Taką historią pochwalić się może wiele znamienitych wytwórni Starego Kontynentu. Szczególnie we Włoszech.

W kraju, w którym winiarskie biznesy mogą poszczycić się niekiedy i siedmiusetletnią historią oraz szlacheckimi konotacjami, przypadek Gruppo Farnese daje do myślenia. Udowadnia, że wszystko jest możliwe: wystarczy tylko mieć pomysł i bardzo chcieć go zrealizować. Chociaż powstające w ramach grupy abruzyjskie wina również nawiązują do arystokratycznych korzeni, dumnie prezentuając na swych etykietach herb Farnese – znamienitej rodziny, niegdyś władającej Księstwem Parmy i Piacenzy – szlachectwo to niewiele ma wspólnego z założycielami tak dynamicznie rozwijającego się dziś przedsiębiorstwa.

Pomysł na biznes

Fot. Farnese ViniGruppo Farnese, ze swoją roczną produkcją w wysokości 21 milionów butelek, z których ponad 90 procent ląduje na rynkach zagranicznych, nie może zaimponować długoletnią historią. Początek działalności firmy to raptem 1994 rok, kiedy to trzech dżentelmenów postanowiło zjednoczyć swe siły i wykorzystać dotychczasowe doświadczenia, zakładając spółkę.
Jednym z nich był Camillo De Iuliis, który w wieku osiemnastu lat wyemigrował za ocean i ponad trzydzieści sześć lat spędził na obczyźnie. W latach 90. ubiegłego wieku podczas winiarskich targów w Londynie poznał Valentino Sciottiego mającego już pewne doświadczenia w winiarskim biznesie, które zdobył, pracując na stanowisku dyrektora handlowego w jednej z wielu włoskich winiarni. Jako że obydwaj szukali pomysłu na biznes, po krótkiej wymianie myśli doszli do wniosku, że jest im bardzo po drodze. Obydwaj zainteresowani byli produkcją wina z lokalnych szczepów w Abruzji, krainie na pograniczu północy i południa Włoch.
Do kompletu potrzebowali jeszcze tylko kogoś, kto znałby się na robieniu wina, bo o tym żaden z przyszłych wpólników nie miał bladego pojęcia. Nie musieli długo szukać, gdyż Valentino los już zetknął z odpowiednim człowiekiem. Był nim Filippo Baccalaro – rodowity Piemontczyk, zapalony, pełen pomysłów winiarz w trzecim pokoleniu, którego chęć zdobywania nowych doświadczeń przygnała do Abruzji. Podział obowiązków był zatem prosty – Camillo był szefem, Valentino odpowiadał za finanse i sprzedaż, a Filippo robił wina.

Południe pod kontrolą

Ruszyli z kopyta z produkcją. Szybko okazało się, że tworzone przez nich wina trafiły w gusta odbiorców na całym świecie. W ciągu zaledwie kilku lat winiarnia Farnese stała się największym eksporterem abruzyjskich win, zwracając przy tym na siebie uwagę winiarskiego świata dynamiką działalności, jakością tworzonych win i szybko odniesionym sukcesem handlowym. Z roku na rok wzrastała produkcja, a firma coraz szerzej zataczała kręgi, obejmując stopniowo zasięgiem całe południe Włoch. Teraz, chociaż centrum jej dowodzenia i główna produkcja niezmiennie znajdują się w Abruzji (powstaje tu 14 mln butelek rocznie), wina robią też w Kampanii, Bazylikacie, Apulii i na Sycylii. Mając możliwość degustacji zdecydowanej większości z nich, bez wahania powiem, że wszystkie łączy bezsprzecznie wysoka jakość i zwracająca uwagę prezentacja. Odwiedzając Farnese, widać na każdym kroku, że tu dba się o każdy szczegół, nie pozostawiając nic przypadkowi.

Silne wsparcie

Fot. Farnese ViniChociaż nieustająco winemakerem numer jeden jest w Farnese Filippo Baccalaro, wspomaga go ze znakomitymi efektami grupa młodych, zapalonych enologów. Dodatkowo, aby wina całkowicie były bez zarzutu, konsultantem winiarskim jest tu Alberto Antonini mający na koncie współpracę z najznamienitszymi włoskimi producentami, takimi jak Antinori czy Frescobaldi, oraz wieloma winiarniami w Argentynie, USA, Chile i Kanadzie.
Wiadomo nie od dziś, że oprócz znakomitych enologów do otrzymania dobrych win niezbędne są wysokiej jakości winogrona. Dla potrzeb olbrzymiej produkcji Farnese własne winnice okazały się niewystarczające, stąd nawiązano ścisłą współpracę z winogrodnikami, dla których jakość zawsze była priorytetem. Na przykładzie win Gruppo Farnese widać dokładnie, że można robić doskonałe wina z kupowanych owoców. Najważniejsze to umieć wyegzekwować ich jakość. A na tym polu Filippo nie ma sobie równych.
Sycylijski projekt, zapoczątkowany zaledwie pięć lat temu, jest tego najlepszym dowodem. Tutejsze wina w całości powstają z kupowanych winogron, a z dostawcami Farnese ma podpisane długoterminowe kontrakty. Winnice pokrywają zbocza wznoszące się nad jeziorem Arancio, którego wody mają dobroczynny wpływ na winoroślVitis vinifera.., dostarczając jej potrzebnej wilgoci. Panujące tam warunki umożliwiają winogronom spokojne dojrzewanie przy jednoczesnym zachowaniu w owocach tak pożądanego bogactwa aromatów. Obywie te cechy bez najmniejszego trudu można odnaleźć podczas degustacji wszystkich powstających na Sycylii win. Można też zastanawiać się, który z trzech założycieli firmy miał największy udział w jej nieprawdopodobnym sukcesie – pomysłodawca i spiritus movens – śp. Camillo De Iuliis, rzutki człowiek biznesu Valentino Sciotti (obecny prezes) czy znający się na produkcji winiarskiej Filippo? Dla przeciętnego konsumenta to bez znaczenia, byle można się było cieszyć efektami tej współpracy jeszcze przez długie lata.

 

Fot. Farnese ViniDługą drogę przebył śp. Camillo De Iullis, zanim stanął na czele jednej z najprężniej rozwijających się włoskich winiarni. Wcześniej, mieszkając przez wiele lat w USA, zbierał doświadczenia prowadząc rozmaite interesy – był właścicielem sieci salonów piękności, a potem kilku restauracji. Ostatnim pomysłem na biznes było zajęcie się produkcją wina.