Carménère, czyli dobre, bo polskie

Wpatruję się w zawartość kieliszka, w ciemne, fioletowe refleksy. W nos uderzają intensywne aromaty pieprzu, jagód, śliwek, cynamonu. Pierwszy łyk. Tak – to rasowe chilijskie carménère(hiszp. czarne liście) francuska odmiana czerwonych winogro.... Obserwuję wysokie szczyty otaczające dolinę Colchagua.

Żar leje się z czystego, bezchmurnego nieba. Jest początek marca, dojrzałeokreślenie degustacyjne stwierdzające, że wino osiągneł... (...) grona dumnie prezentują się na krzakach. Właściciel winnicy pyta, jak smakuje jego winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...). – Jest świetne – odpowiadam. – Naturalnie, że dobre. Dobre, bo polskie – mówi producent. Jak to?!

Viña Alta Alcurnia jest chyba pierwszą polską winnicą w Ameryce Południowej. Prowadzi ją polskie małżeństwo Małgorzata i Tomasz Wawruchowie wraz z Philippo Pszczółkowskim, profesorem enologii Katolickiego Uniwersytetu w Santiago de Chile. Postać to znana i wielce dla winiarstwa chilijskiego zasłużona. Właśnie profesor doprowadził swoimi badaniami do poznania i popularyzacji odmiany carménère, która wcześniej była mylona z merlotem.

Ucieczka na wieś

Fot. Barbara RajkowskaMałgorzata i Tomasz są geologami. Po skończeniu studiów w Akademii Górniczej w Paryżu, w 1994 roku trafili do Chile. W tym górzystym kraju, bogatym w miedź i minerały, zapotrzebowanie na specjalistów w ich dziedzinie jest wciąż wysokie. Przez cztery lata pracowali także w RPA, by następnie wrócić na stałe do Chile. W 2009 roku szukali jakiegoś spokojnego miejsca z dala od stolicy, gdzie mogliby zbudować małą, wakacyjną posiadłość i gdzie Tomasz mógłby się zająć wskrzeszaniem smaków z dzieciństwa, czyli wędzeniem kiełbas w polskim stylu. Takie były założenia…
Dolina Colchagua była już im dobrze znana. Wielokrotnie zapuszczali się tam jako turyści, odwiedzając winnice i degustując wyborne lokalne wina w towarzystwie przyjaciół. Wkrótce zaczęli przeglądać oferty sprzedaży ziemi i tak trafili na winnicę o powierzchni czterech hektarów w sąsiedztwie dużego producenta Undurragua.
Był to impulsywny zakup, podobnie jak decyzja o zajęciu się uprawą winogron. O sztuce tej nie mieli pojęcia, nie wiedzieli nawet, kiedy zbiera się owoce. I oto los zesłał im profesora Pszczółkowskiego, którego poznali dzięki przyjaciołom. Philippo zgodził się uczestniczyć w pracach i tak rozpoczął się wspólny projekt.

Tabula rasa

Philippo z uśmiechem wspomina początki projektu. Dla każdego profesora enologii, a zarazem wspólnika w winiarskim projekcie, Tomasz ze swoją niewielką wiedzą winiarską to prawdziwy skarb, istna tabula rasa. Naturalnie nie ingerował bezpośrednio w sposoby prowadzenia krzewów ani w kolejne etapy produkcji. Także dla Tomka był to idealny układ: zaoszczędził wiele cennego czasu, a o ilości zmarnowanego wina nie ma nawet co wspominać.
Początkowo nowy winiarz myślał o uprawie owoców, by dostarczać je większym wytwórniom – produkcja własnego wina w ogóle nie była brana pod uwagę. Lecz Philippo przekonywał, by wpierw zaprowadzić w winnicy radykalne porządki, co doprowadzi do polepszenia jakości owoców. Pierwsze zbiory, pierwsze emocje. Uzyskali 25 ton doskonałej jakości owoców, podczas gdy poprzedni właściciele otrzymywali około 50 ton. Robią już pierwsze wina – różowe i czerwone. Rezultaty pracy są interesujące.
Profesor zaproponował, by spróbowali sił w konkursie Bruxelles Chile 2011 organizowanym w Dolinie Colchagua. Wysłali tam wino różowe Alta Alcurnia i… złoty medal! Zupełnie nikomu nieznana winnica, początek działalności. Zachęceni pierwszym sukcesem wysyłali na kolejny konkurs Carménère al Mundo 2011 swoje drugie dziecko: Illustris. Po kilku tygodniach oczekiwań zadzwonił telefon z gratulacjami – kolejne złoto!
O co tutaj chodzi? Robią tylko dwa wina i każde dostaje najwyższe wyróżnienie. Sprawa jest oczywista – wieloletnie doświadczenie Philippo ze szczepem carménère, doskonałe warunki doliny Colchagua. No i oczywiście odrobina szczęścia.

Numerologia

Tomek przyznaje, że projekt Alta Alcurnia to tajemnicze zależności liczb. Numerologia? Kto wie, może i tak. Wylicza mi: – WinoroślVitis vinifera.. została zasadzona jeszcze przez poprzednich właścicieli w 1994 roku, a my przybyliśmy do Chile w listopadzie tego samego roku.
Profesor dodaje: – W tym samym miesiącu i roku francuski ampelograf Jean Michel Boursiquot wypowiedział pierwszy raz w Chile magiczne słowo „carménère”. Poszliśmy oglądać sadzonki, a on stwierdził: „to nie jest merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...), to jest carménère”. Nic wtedy nie rozumiałem!
– Początki nowego-starego szczepu były bardzo trudne. Nikt nie chciał o tym słyszeć, eksport merlota do Stanów Zjednoczonych był bardzo duży. Ale ja powiedziałem „nie”. Mamy coś naprawdę fajnego, coś fantastycznego i powinniśmy to wykorzystać – dopowiada Pszczółkowski.
Tomek: – A dzięki komu pan Boursiquot znalazł się w Chile i kto stał się pierwszym propagatorem i obrońcą nowego szczepu winorośli? To profesor Pszczółkowski i jego upór sprawił, że carménère stało się symbolem chilijskich win.
Produkcja winnicy to ciągle dwa wina: różowe Alta Alcurnia Roséfrancuski termin określający wino różowe, który zrobił... (...) i czerwone Illustris Alta Alcurnia. Winnica posiada 4,2 hektara, z czego 90 proc. upraw przypada na szczep carménère, reszta to cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...) i petit verdot. Kilka miesięcy temu zakończyli zbiory, otrzymując 39 ton owoców świetnej jakości. Czy czekają na nich kolejne nagrody? Trzymamy kciuki za naszych polskich producentów.

 

Wywiad z profesorem Philippo Pszczółkowskim przeczytacie na: Szczęście znalezione w winnicy