Chińska przygoda

 

W winie interesuje mnie nie tylko jego smak, ale także kryjąca się w każdym kieliszku historia.

 

Oto opowieść o właścicielce pewnej winnicy, pokazująca jednocześnie, w jakim stadium rozwoju świata winiarskiego znajdujemy się obecnie.

Emma Gao urodziła się i wychowała w Jinchuan, stolicy Ningxii, jednej z prowincji leżących w środkowych Chinach. Studiowała literaturę, ale kiedy pod koniec epoki sowieckiej przeprowadziła się wraz z ojcem do ówczesnego Leningradu, bez trudu przerzuciła się na kierunek ekonomiczno-rolniczy. Wkrótce po tym ojciec Emmy wyjechał na kilka tygodni do Francji, dzięki czemu odkrył „cywilizujący wpływ wina”. Wspólnie z córką zdecydowali o założeniu winiarni, na krótko zanim lokalne władze rozpoczęły przekształcanie wschodniego przedgórza Gór Helan w fascynujący ośrodek produkcji winiarskiej. Tak zaczęła się wielka przygoda Emmy z winem.

Początkowo pracowała w firmie winiarskiej, którą kilka lat wcześniej założył w Chinach Miguel Torres, hiszpański producent win, ale jej ojciec nalegał, by zaczęła uczyć się winiarstwa u samego źródła. W rezultacie rozpoczęła studia na Uniwersytecie w Bordeaux, na wydziale winiarstwa, gdzie uzyskała tytuł enologa i do tego stopnia opanowała język francuski, że była w stanie pracować w kilku poważniejszych winiarniach, jak choćby w samym Château Calon-Ségur w St-Estèphe w czasach, gdy silną ręką rządziła nim świętej pamięci madame Denise Gasqueton. Tam poznała i poślubiła Thierry’ego Courtade’a, tamtejszego maître de chai, którego ojciec również zarządzał swego czasu winnicą.

To jej Summit 2007, a szczególnie następny rocznik tego wina, degustowane w Pekinie w roku 2010, skierowały moją uwagę na ten wysoko położony region winiarski. Wydawały mi się o wiele lepsze, bardziej skoncentrowane, ale o delikatniejszej teksturze niż jakiekolwiek inne znane mi chińskie winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...).

Podczas mojej wizyty w prowincji Ningxia udało mi się obejrzeć skromną winiarnię rodziny Gao. Silver Heights to kilka niewielkich szop stojących na skraju czegoś, co jest po prostu należącym do rodziny kawałkiem ziemi usytuowanym na przedmieściach Jinchuan. Z winiarnią sąsiadują górujące nad nią osiedlowe bloki – nie przeszkadza to Emmie uprawiać tu winną magię. Jej mieszanki bordoskie odznaczają się niepowtarzalnym charakterem, mimo iż winnica rodziny Gao to tylko 15 hektarów odmiany cabernet gernischt, którą miejscowi uważają za carménère(hiszp. czarne liście) francuska odmiana czerwonych winogro... (...). Wedle praktyk stosowanych w Ningxii musi być kupażowana z winogronami kupowanymi gdzie indziej.

Zwiedziłam już sporo winiarskiego świata, ale szczerze myślę, że Emma Gao jest najbardziej energiczną postacią z kręgu producentów wina, jaką kiedykolwiek spotkałam! Oprowadzając nas po swojej miniaturowej, zastawionej beczkami piwniczce i częstując winem przy stole, na wszystkie pytania odpowiadała szczerze i wyczerpująco, bez zwyczajowego PR-u. Bez wysiłku przechodziła z chińskiego na angielski czy nienaganny francuski, kiedy zwracała się do męża.

Później, w odpowiedzi na mojego maila, napisała: „Mój zmysł winiarski opiera się w dużej mierze na dogłębnej znajomości złożonego geologicznego i społecznego terroir północnego Ningxii, mam ją we krwi. Mówiąc ››terroir społeczny‹‹, mam na myśli nie tylko zróżnicowaną etnicznie ludność prowincji, ale i wspierających nas partnerów biznesowych oraz klientów, którzy z czasem stali się naszymi bliskimi przyjaciółmi. Każdego roku przyjaciele Silver Heights – nie tylko ci z Ningxii, ale i z całych Chin – przyjeżdżają pomóc przy sortowaniu i tłoczeniu winogron, przy robieniu naszych win. Jest to praca wielu rąk, ale wszystkie łączy jeden duch harmonii”.
Wybaczcie, wzruszyłam się, czy ktoś może pożyczyć mi chusteczkę?

Tłumaczenie: Magdalena Mirecka-Liana