„Chodzony” w Sandomierzu

Święto Młodego Wina, 16 – 18 listopada 2018, Sandomierz

Święto Młodego Wina w Sandomierzu 2018 | fot. W. Gogoliński
Święto Młodego Wina w Sandomierzu 2018 | fot. W. Gogoliński

Przez ostatni weekend trwało w Sandomierzu Święto Młodego Wina. Na szóstą edycję imprezy ściągnęły tłumy z całej Polski. Trzynaście winiarni, głównie z okolic miasta, pokazało swoje najnowsze produkcje.

Najbardziej wytrwali dotarli aż z Gdańska, ale było również wiele osób z Krakowa, Warszawy czy innych dużych miejscowości. W sobotę i niedzielę było słonecznie, ale i potwornie zimno. Niemal zerowa temperatura w listopadzie nie dziwiłaby nikogo, gdyby nie trudny do zniesienia skok – wszak kilka dni wcześniej było jeszcze ciepło. Ale nic to, gościnny Sandomierz wynagrodził wszystkim pogodowe niewygody.

Impreza rozpoczęła się od krótkiego spotkania w sandomierskim zamku, gdzie Mateusz Paciura, szef Sandomierskiego Stowarzyszenia Winiarzy, przejął od burmistrza klucze do miasta, zaś biorący udział w święcie winiarze krótko przedstawili swoje winnice. Potem przez miasto przeszedł korowód z orkiestrą dętą i mogliśmy już przystąpić do pracy.

Korowód z orkiestrą, kluczem i burmistrzem. | fot. W. Gogoliński
Korowód z orkiestrą, kluczem i burmistrzem. | fot. W. Gogoliński

plakat ŚMW 2018Zasady były takie same, jak przed rokiem. Winiarni było trzynaście i wystawiały się w takiej samej liczbie restauracji skupionych w obrębie murów starego miasta (tylko Winnica Płochockich stała nieco dalej). Goście wykupywali tzw. „paszporty”, najczęściej znacznie wcześniej i przez Internet, a broszurki jedynie odbierali na miejscu. Wbijane w paszportach na stronach z nazwami winnic pieczątki upoważniały do degustacji (lub konsumpcji) dwóch próbek win na każdym stanowisku.

Regułą sandomierskiego ŚMW jest to, iż winiarze nie sprzedają swoich win, a jedynie pokazują tegoroczne osiągnięcia i prezentują winnice. Winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) można kupić następnego dnia, odwiedzając poszczególne winnice lub sklepy. Jednak wielką frajdą było na przykład próbowanie win, które nigdy nie trafią do butelek. Kilku wystawców pokazywało wina mające być niedługo skupażowane z innymi, co było szczególną gratką dla poszukujących czystych win odmianowych.

Tak się sprawy miały w sobotę od południa do późnego wieczora, dlatego zwykłem ten dzień nazywać „degustacją chodzoną” z uwagi na przemieszczanie się pomiędzy restauracjami (tam można się było ogrzać!). Niedziela była dla winiarzy dniem typowo biznesowym, więc niewielu z nich stawiło się na porannej mszy w intencji ich samych. Trudno się dziwić – owego dnia uczestnicy święta masowo ruszyli odwiedzać winnice, i to najczęściej bez wcześniejszego uprzedzenia. Był to jedyny moment (być może najważniejszy w roku), kiedy wytwórcy mogli wreszcie cieszyć się ze swojego „urobku”, czyli sprzedawać wina. Wracając, wstąpiłem ze znajomymi do Winnicy Nad Jarem, należącej do Mateusza i Sylwii Paciurów właśnie. W południe wyglądało to jak istny armagedon – z dziesięć samochodów i spory bus próbowały jednocześnie zaparkować przed malutkim wjazdem do winiarni, drzwi się nie zamykały, a w bagażnikach znikały kolejne kartony z winem.

W czasie spotkania na zamku burmistrz Sandomierza Marcin Marzec mówił, że rozwój winiarstwa może pomóc w zmianie struktury produkcji rolnej w regionie, szczególnie w obliczu takiego roku jak ten. | fot. W. Gogoliński
W czasie spotkania na zamku burmistrz Sandomierza Marcin Marzec mówił, że rozwój winiarstwa może pomóc w zmianie struktury produkcji rolnej w regionie, szczególnie w obliczu takiego roku jak ten. | fot. W. Gogoliński
Jak wspomniał biorący udział w spotkaniu na zamku nowo wybrany burmistrz Sandomierza, Marcin Marzec, rozwój winiarstwa może pomóc w zmianie struktury produkcji rolnej w regionie, szczególnie w obliczu takiego roku jak ten, gdzie niezwykły urodzaj jabłek stał się dla wielu rolników… tragedią. Doniesienia prasowe nie oddają tego, jak to wygląda w praktyce. Pagórkowate okolice Sandomierza – choć daleki jestem od takich prostych porównań – przypominają mi nieco „kontynentalną” Toskanię (tylko drogi u nas znacznie lepsze!), ale trudno o bardziej przygnębiający widok niż całe połacie sadów z drzewkami uginającymi się pod ciężarem niezebranych, dorodnych, acz przemarzniętych już jabłek.

Rok dla polskich winiarzy był nietypowy. Najpierw Natura trafiła z opadami wiosną, potem nadeszło gorące lato, nareszcie długa i ciepła jesień. W winnicach nigdy nie było tak dobrze, ale zaowocowało to wysypem półwytrawnych win białych. Mam wrażenie, iż pokazywanie win czerwonych na takim święcie jest błędem. Mimo ciepłego rocznika, były one jeszcze (dla mnie) wyraźnie surowe, nieco „niedorobione”. Wydaje mi się, iż kilka miesięcy bardzo by poprawiło ich jakość. Niemniej, są i takie winnice, które po prostu wytwarzają tylko wina czerwone…

Organizatorzy nie chcą zwiększać sprzedaży paszportów, by dać wędrującym możliwość degustacji w pewnym komforcie, jak i zapewnić sobie kontakt oraz możliwość porozmawiania. | fot. W. Gogoliński
Organizatorzy nie chcą zwiększać sprzedaży paszportów, by dać wędrującym możliwość degustacji w pewnym komforcie, jak i zapewnić sobie kontakt oraz możliwość porozmawiania. | fot. W. Gogoliński
Zapewne większość stałych bywalców ŚMW zastanawiała się, czy impreza przetrwa. Przetrwa na pewno – dziś pytanie jest inne: w jakiej formie? Chętnych było zdecydowanie więcej niż sprzedanych paszportów i przyjechało ich także więcej. Wiele było osób towarzyszących, całych rodzin z dziećmi, widziałem sporo par czy małżeństw, które wykupywały jeden paszport, zaś smakowały wspólnie. Nic w tym złego, jednak Sandomierz nie jest z gumy i w jeden dzień „chodzonego” w obecnej formie nie pomieści wszystkich. Organizatorzy nie chcą zwiększać sprzedaży paszportów, by dać wędrującym możliwość degustacji w pewnym komforcie, jak i zapewnić sobie kontakt oraz możliwość porozmawiania. Inaczej stoiska się zapchają, a ŚMW przerodzi się w ludyczny festyn. W takich festynach nie ma nic złego, ale to już jednak zupełnie inny rodzaj imprezy.

Zobaczmy, co winiarze wymyślą za rok!